Recenzja książki "Linie krwi"

18 września 2009

OkładkaSpacer zamglonymi ulicami w prochowcu z uniesionym kołnierzem, podejrzane meliny i speluny w których spotkać można niemniej podejrzanego informatora, piękne niewiasty wpadające do biura i błagające o pomoc, karkołomne pościgi, strzelaniny, a na koniec nastrojowa kolacja z z zadowoloną klientką. Chyba tylko romantycy wierzą, że zawód prywatnego detektywa to właśnie takie urzekające i pełne emocji zajęcie. Rzeczywistość jest – niestety – wyjątkowo prozaiczna (...)

Czy w trzecim tomie swoich przygód Victoria Nelson jest skazana na podobną prozaikę? Dowiedz się z recenzji autorstwa Aleksandra Zagdańskiego.





blog comments powered by Disqus