Dzień bardzo dawno zmarłych

17 lipca 2007

Byli mądrzejsi, silniejsi i pokojowo nastawieni, ale przegrali z nami walkę o przetrwanie. Wciąż nie wiemy, czy tajemniczy neandertalczycy to przodkowie dzisiejszych ludzi. Lecz gdyby okazało się, że są całkowicie odrębną, wymarłą rasą człekokształtnych, podważyłoby to religijne dogmaty mówiące o wyjątkowości człowieka, istoty stworzonej przez Boga. Jedynej w swoim rodzaju, unikatowej i wybranej.

Kuzyni, czy tylko sąsiedzi człowieka

Neandertalczycy potrafili śpiewać (a raczej melodyjnie mruczeć), grać na instrumentach i byli niezwykle utalentowani plastycznie. Wymyślili flet, za pomocą którego mogli również dawać sygnały zwierzętom hodowlanym, a ich naskalne malowidła zaskakują do dziś. Wykorzystywali futra do produkcji ubrań i być może posługiwali się prymitywną mową (Stan Grooch, antropolog-renegat twierdzi, że czystej krwi neandertalczycy byli telepatami, a więc nie musieli rozwijać mowy). Używali wyrafinowanych narzędzi i prowadzili osiadłe, rodzinne życie. Wcześni Homo sapiens, żyjący w tym samym czasie, byli nomadami.

Zazwyczaj Neandertalczycy mieszkali w grupach liczących 30-50 osobników. Udomowili wiele dzikich zwierząt (prawdopodobnie również wilki, które w wyniku ewolucji przybrały postać współczesnych psów). Chowali zmarłych, opiekowali się chorymi i wierzyli w życie pozagrobowe. Mieli znacznie większy mózg, niż konkurujący z nimi przedstawiciele Homo sapiens, co świadczyłoby o większej inteligencji. Zresztą to właśnie od nich nasi przodkowie nauczyli się wytwarzać narzędzia.

Jako w pełni ukształtowana rasa neandertalczycy pojawili się na naszym kontynencie około 150 tysięcy lat temu - dużo wcześniej, niż nasi przodkowie. Byli stosunkowo wysocy (1,6 metra), zwłaszcza w porównaniu do wczesnych Homo sapiens (1,4 m), mocno zbudowani i bardzo silni. Przeciętnie żyli około 40 lat, czyli nawet dekadę dłużej od Homo sapiens. Byli też lepiej przystosowani do życia w niskich temperaturach.

Prawdopodobnie ostatnim miejscem, w którym żyli neandertalczycy był Półwysep Iberyjski. Z Europy Centralnej (a wcześniej z Bałkanów) przegnali ich nasi przodkowie, którzy przywędrowali do Europy z Bliskiego Wschodu. Pokojowo usposobieni i być może bardziej ucywilizowani neandertalczycy byli przez nich spychani coraz dalej i dalej. Jednak najnowsze badania naukowców dowodzą, że ostatnie plemiona neandertalczyków przeżyły w jaskiniach Gibraltaru kilka tysięcy lat dłużej, niż się wcześniej wydawało. Mogli tam egzystować jeszcze 24 tysiące lat temu. Potem całkowicie zniknęli z dziejów naszej planety.

Boże sieroty

Latem tego roku uczeni z University of California ogłosili, że odkryli gen, który najprawdopodobniej sprawił, że staliśmy się tym, czym jesteśmy teraz - inteligentnym gatunkiem dominującym na naszej planecie. Wszystkie dowody wskazują na to, że kilka milionów lat temu to właśnie HAR1F zaczął aktywnie stymulować rozwój mózgu hominidów. Obecnie ludzki mózg jest trzykrotnie większy od małpiego. Według uczonych to właśnie inteligencja odróżnia nas od zwierząt, zaś teolodzy upierają się przy pojęciu duszy. Ale obie koncepcje nie muszą się wzajemnie wykluczać.

Według naukowców, będących zwolennikami teorii ewolucji Karola Darwina, człowiek rozumny istnieje od co najmniej pół miliona lat (wtedy nasz daleki krewny pierwszy raz rozpalił ogień). A zgodnie z biblijnym punktem widzenia, cywilizacja ludzka nie ma więcej niż dziesięć tysięcy lat.

Jeśli już pięćdziesiąt tysięcy lat temu gen HAR1F poganiał mózgi Homo sapiens do szybszego rozwoju, to z całą pewnością równie skutecznie działał na neandertalczyków. Przecież w tym czasie byli oni bardziej inteligentni od naszych przodków. Zatem jeśli uznamy inteligencję za naukowy równoważnik duszy, czy będzie to oznaczało, że Homo neanderthalensis również był Bożym dzieckiem?

To samo problematyczne pytanie wzbudziło niedawne odkrycie szkieletów małych hominidów, żyjących na wyspie Flores około 18 tysięcy lat temu. Potocznie nazwano ich hobbitami. Chociaż Homo floresiensis miał znacznie mniejszy mózg od szympansa, był dość inteligentny - potrafił wykonywać narzędzia i polować w grupie. Hobbici nie mieścili się na żadnej skali ewolucji człowieka i pozornie byli zupełnie innym gatunkiem. Dopiero niespełna cztery miesiące temu uczeni rozwiali wszelkie kontrowersje. Uznali Homo floresiensis za zdegenerowaną odmianę potomków Homo erectus, masowo chorującą na mikrocefalię.

Mózg współczesnego człowieka nie zawiera tzw. punktu Boga, czyli konkretnego miejsca, które byłoby odpowiedzialne za mistyczne i religijne doznania. Poczucie związku z Bogiem związane jest z aktywnością kilkunastu różnych części mózgu, które biologicznie odpowiadają za funkcjonowanie ludzkiej psychiki. Dzięki nim odczuwamy własną tożsamość oraz emocje i uczucia. A te z kolei wiążą się inteligencją. Ustalenia dotyczące punktu Boga (ang. "God spot") to zasługa naukowców z uniwersytetu w Montrealu, którzy próbują odkryć, czy ludzki mózg posiada jakąś szczególną część zaprojektowaną do kontaktu ze Stworzycielem. Kilka tygodni temu w magazynie naukowym "Neuroscience Letters" opublikowano artykuł o ich badaniach, przeprowadzonych z udziałem grupy zakonnic-karmelitanek.

Kain i Abel

Jednak zagadka wymarcia Homo neanderthalensis nadal nie została rozwiązana. Hipotezy sugerujące, że dziesiątki tysięcy lat temu neandertalczycy byli słabo przystosowani do życia w Europie wydają się mało prawdopodobne. Być może ustępowali ludziom, ponieważ nie byli agresywni i unikali wojen. Niektórzy z uczonych sprzeciwiają się demonizowaniu naszych przodków i posługują się wygodnym modelem nieustraszonego myśliwego i wojownika, będącego zdobywcą, hegemonem i prawdziwym władcą planety. Przykładem takiego mitu jest choćby sekwencja otwierająca kultowy film Stanleya Kubricka "2001: Odyseja kosmiczna", w której małpolud odkrywa, że kość może być zabójczą bronią i tryumfalnie podrzuca ją w górę.

Nasi dalecy przodkowie zdecydowanie bardziej woleli omijać lub oswajać dzikie zwierzęta, niż je atakować. Zamiast walki wybierali uprawianie roślin, zbieranie owoców i nasion. Utrwalone w naszej pamięci sceny polowań na mamuty mogą być tak samo nieprawdziwe jak hollywoodzkie filmy. A niewielkie otwory odkrywane na wykopanych czaszkach hominidów wcale nie muszą być pozostałością po ciosach zadanych bronią innych dwunożnych. To mogą być ślady po kłach drapieżnych zwierząt.

Antropolog Erik Trinkhaus z Washington University w St. Louis w sierpniowym numerze magazynu naukowego "Current Anthropology" opublikował zadziwiające wyniki swych wieloletnich studiów. Twierdzi on, że neandertalczycy (jako gatunek) zdecydowanie bardziej pasują do linii ewolucyjnej człowieka, niż sam człowiek. I to właśnie Homo sapiens jest w tej grupie dziwolągiem, zarówno pod względem wyglądu fizycznego, jak i zachowania.

Współczesny człowiek - argumentuje Trinkhaus - jest jedynym gatunkiem, odnotowanym na drzewie ewolucji naczelnych, który nie posiada kostnych wałów nadoczodołowych. Dlatego miał małą i prawie całkiem płaską twarz. Wiele innych elementów układu kostnego Homo sapiens również ma unikatową budowę. Wygląda więc na to, że nasz gatunek powstał w wyniku krzyżowania z jakimiś całkowicie nieznanymi istotami. Być może pochodzącymi z innego świata.

Kathleen Gibson uważa, że wczesny Homo sapiens, chociaż był gatunkiem mniej inteligentnym, w końcu wymordował spokojnych neandertalczyków. Nasi bezpośredni przodkowie byliby więc biblijnymi Kainami, a neandertalczycy - Ablami.

Naród wybrany

Modną hipotezą tłumaczącą zniknięcie neandertalczyków jest ta, która mówi o... pokojowej koegzystencji wczesnego Homo sapiens i Homo neanderthalensis. Po prostu przez parę tysięcy lat mieszkaliśmy sobie po sąsiedzku, wymieniając się narzędziami, strawą, a może i kobietami.

Profesor C. Loring Brice z University of Michigan, jeden z najsłynniejszych ale i najbardziej kontrowersyjnych antropologów amerykańskich (nazywany obrońcą Homo neanderthalensis), uważa, że pierwotna ludność Ameryki Północnej to w dużej mierze potomkowie neandertalczyków, którzy skolonizowali ten kontynent 30 tysięcy lat temu. Według Brice'a ta rasa przekształciła się również we współczesnych Europejczyków. Z kolei Kanadyjczyk Michael Bradley, w swojej chaotycznej, ale sensacyjnej książce "Naród wybrany z Kaukazu", próbuje udowodnić, że neandertalczycy to... przodkowie narodu żydowskiego. A po przeanalizowaniu hermetyczności kultur, języka i obyczajów grup ludnościowych na naszym kontynencie Elizabeth Morgan sugeruje, że potomkami neandertalczyków w mogą być Celtowie, Baskowie, Romowie i Kurdowie.

Nowe dowody, które potwierdzają teorię krzyżówek, pochodzą z analizy materiałów uzyskanych z badań nad ludzkim genomem. Zespół kierowany przez antropologa, prof. Henry'ego Harpendinga z Utah University badał niewielkie różnice w ludzkim DNA, znane jako pojedynczy polimorfizm nukleotydów. Studiując budowę tych maleńkich mutacji genowych można zajrzeć w przeszłość i prześledzić wzrost oraz wymieranie wczesnych ludzi w różnych częściach naszego świata.

Prof. Harpending twierdzi, że nasi afrykańscy przodkowie wyruszyli na podbój świata około 80 tysięcy lat temu, ale nigdy nie wyparli rdzennych mieszkańców ziem, na których się osiedlili - czyli w tym przypadku neandertalczyków. Geny współczesnych obywateli naszej planety jednoznacznie dowodzą, że afrykańscy Homo sapiens krzyżowali się z tubylcami. Jednak mutacji było bardzo mało i rasy mieszały się w ograniczonym zakresie. Działo się to również w niezbyt długim czasie (z punktu widzenia ewolucji), gdyż rasom afrykańskim udało się całkowicie skolonizować Europę już 35 tysięcy lat temu.

Biblijna genetyka

Wciąż najdziwniejsze jest to, że pula genowa współczesnych ludzi charakteryzuje się bardzo małym zróżnicowaniem. Z badań mitochondrialnego DNA wynika, że Homo sapiens sapiens (człowiek rozumny) wywodzi się z relatywnie małej grupy osobników liczących być może nie więcej niż tysiąc osobników ( kontrowersyjna teoria genetyka prof. Bryana Sykesa o "Siedmiu córkach Ewy"). Najczęściej badacze tłumaczą to ogólnoświatową katastrofą klimatyczną, która nastąpiła po wybuchu wulkanu Toba w Indonezji około 75 tysięcy lat temu. Prawdopodobnie azylem dla tych, którzy przeżyli były okolice dzisiejszego Izraela. Biblia i nauka są coraz bardziej zbieżne.

W lipcu badania nad ustaleniem dokładnego genomu neandertalczyka rozpoczęli naukowcy z Instytutu im. Maxa Plancka w Lipsku. Wyniki poznamy za dwa lata. Dowiemy się wtedy, czy Homo sapiens sapiens jest hybrydą neandertalczyka i tzw. człowieka współczesnego, czy też Homo neanderthalensis to genetycznie całkowicie inny gatunek, który przegrał wszystko w wyścigu o przetrwanie.

Wiek wszechświata szacowany jest na 15 mld lat, a nasza galaktyka ma około 4,5 mld lat. Ponad 3,5 miliarda lat temu w praoceanach Ziemi zaczęło powstawać życie. Pierwsze ssaki na stałe wypełzły z wody jakieś 150 mln lat temu. Dziesięć milionów lat temu zaczęły się mnożyć humanoidalne australopiteki. 3,5 mln lat temu nasi dalecy przodkowie zeszli z drzew i ruszyli kolonizować inne kontynenty (Homo erectus). Pół miliona lat temu umieli już posługiwać się ogniem. 10 tysięcy lat temu przodkowie współczesnych ludzi z powodzeniem uprawiali ziemię. Potrafili też malować na ścianach jaskiń, tworzyć narzędzia, szyć i oswajać zwierzęta. Sześć tysięcy lat temu człowiek wymyślił koło, pismo i nauczył się wytapiać metale. Potrzeba było dziesięciu milionów lat ewolucji, żeby powstał Homo sapiens sapiens, który sięgnął w gwiazdy.

To już wiemy. Ale tajemnica neandertalczyków wciąż pozostaje nie wyjaśniona. Być może, tak jak chciałby profesor Brice, wśród nas nadal żyją ludzie, którzy mają w sobie coś z neandertalczyka. I być może to coś jest w każdym z nas. Czy z tego powodu warto zapalić skromną świeczkę, ku czci bardzo dawno zmarłych?

Nowa Fantastyka - 290 - (11/2006)

Redaktor naczelny: Paweł Matuszek
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł: Nowa Fantastyka
Data wydania: 11/2006
Format: A4
Papier: matowy + kredowy
Druk: cz.-b. + kolor
Cena z okładki: 7,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus