"Cena wyjątku"
Ilustracja: Ana
Alicja była zwyczajną dziewczyną. Była tak zwyczajna, że aż ją to bolało. Jej rodzice chyba też cierpieli z tego powodu, bo gdy tylko ją widzieli, zaraz robili zbolałe miny i uciekali zasłaniając się pracą. Dorastała w tym braku wyjątkowości, powoli szykując się na nudną egzystencję do końca życia. Już dawno pogodziła się z takim stanem rzeczy, co nie znaczy, że czuła się przez to szczęśliwsza. Czas mijał, a Alicja nadal mogłaby wygrać konkurs na najbardziej przeciętną istotę pod słońcem. Czasami czuła się jak niewidzialna. Aż pewnego dnia wszystko się zmieniło.
Nic nie zapowiadało takiej odmiany losu Alicji. Po prostu nie wiedząc jak, ni stąd ni zowąd, zatrzymała czas. Jechała autobusem ze szkoły, gdy autobus nagle stanął w miejscu. Nie było żadnego szarpnięcia, żadnego błysku, wstrząsu, nic... Po prostu wszystko zamarło. Ludzie zamilkli, przestali oddychać, zastygli w najdziwniejszych pozycjach. Alicja wyjrzała przez okno. Biegnący po chodniku pies skamieniał z trzema nogami w górze, co przecież w normalnych warunkach jest niemożliwe. Na początku zlękła się, ale już po chwili stwierdziła, że nic jej nie grozi i że ona bez najmniejszego problemu może oddychać i poruszać się, a co ciekawe, może też z powrotem ruszyć czas. Sytuacja powtórzyła się jeszcze parę razy tego samego dnia, aż Alicja metodą prób i błędów doprowadziła swoją nową umiejętność do perfekcji. Zauważyła, że czas zatrzymuje się w momencie, gdy ona wykonuje pewien gest. Bardzo wdzięczny zresztą. Na początku trudno było jej uwierzyć w to zrządzenie losu.
Że też właśnie jej się to przytrafiło. Niestety nie mogła o tym nikomu powiedzieć, z prostej przyczyny - nie miała komu. Dlatego też obudził się w niej mały diabełek. Chciała wreszcie pokazać tym wszystkim ludziom, którzy ją przez całe życie ignorowali. Była pełna pomysłów. Miała okazję by bezkarnie zadrwić sobie z osób, które nie miały pojęcia o jej istnieniu, zaznaczyć swoją obecność w tym świecie, w którym znalazła się chyba przez przypadek. Po zatrzymaniu czasu chodziła po ulicach i robiła, małe niezbyt, miłe psikusy. Rozrywała reklamówki pełne zakupów, ściągnęła spodnie listonoszowi, który nigdy nie przynosił jej listów, podkładała gwoździe jadącym samochodom, podjadała słodycze ze sklepów... Ale w końcu przestało ją to śmieszyć. Poczuła, że spoważniała, a jej serce zaczęło tęsknić za czymś więcej niż głupie zabawy. Teraz po zatrzymaniu czasu, wchodziła do cudzych mieszkań. Przyglądała się dzieciom znieruchomiałym w trakcie zabawy, kobietom pracującym przy komputerze, w kuchni. Roześmianym kobietom w ramionach mężów, zamyślonym czytającym książki, przeglądającym czasopisma, oglądała zastawę stołową, zdjęcia... I robiło się jej coraz smutniej. Może to igła zazdrości, a może jedynie jej wierna przyjaciółka - samotność dawała o sobie znak, w każdym bądź razie działo się coś niedobrego. Jej rówieśniczki zaczynały dorosłe życie, a ona czuła się jak staruszka. Zgorzkniała i rozczarowana. Nic dziwnego, gdy zatrzymywała czas ludzi, jej życie biegło swoim torem.
Starzała się szybciej niż inni.
Aż nadszedł ten dzień, gdy wszystko przestało mieć znaczenie. Siedziała na ławce w parku, kiedy podszedł do niej pewien chłopak. Być może chciał zapytać o drogę, a może jedynie się przysiąść. Po prostu podszedł niepostrzeżenie, a jego nagłe pojawienie się wystraszyło Alicję tak bardzo, że mimowolnie zatrzymała czas. Chciała wstać z ławki i odejść z tego miejsca, ale zrobiło się jej słabo i upadła. Tracąc przytomność wykonała ten gest, który spowodował, że świat ruszył dalej swoim utartym rytmem. Zaskoczony chłopak podbiegł do leżącej Alicji, ale nie zdołał jej pomóc. Przed nim leżała stara, pomarszczona kobieta. Była martwa.
Sklep
Forum