Recenzja książki "Wojny mroku"
"Wojny Mroku" to kolejna powieść o wampirach, która w ostatnim czasie pojawiła się na rynku. Główne cechy tej pozycji to nuda, infantylizm, rozwlekłe opisy, przewidywalna akcja, jeszcze raz nuda… Zacznijmy jednak od początku.
Wampiry istnieją i dzielą się na dwie grupy – złych Władców, którzy chcą podporządkować sobie ludzkość, i dobrych Obrońców, chcących, jak sama nazwa wskazuje, ją obronić. Wojna trwa już kilka tysięcy lat, a jej szala przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę. Teraz jednak ma dojść do decydującej rozgrywki, bowiem Władcy znaleźli sposób na wskrzeszenie swojego dawnego przywódcy. Na szczęście po stronie Obrońców stoi uzdolniony Tyniecki, 600-letni wampir i szlachcic, oraz jego urocza ukochana Kasia. We dwójkę są w stanie zabić większość żołnierzy wrogów.
Do tego właściwie sprowadza się fabuła tej 470-stronicowej książki. Nie ma w niej większych zwrotów akcji ani pełnych napięcia wydarzeń. Jedną z jej największych wad jest powtarzalność – zarówno pod względem słownictwa, które jest mało zróżnicowane, jak i samych wydarzeń. W niemal każdym rozdziale dochodzi do mniejszej lub większej potyczki. Wszystkie przebiegają identycznie, krew leje się strumieniami, mózgi eksplodują, a główni pozytywni bohaterowie zabijają zastępy wrogów. Chyba że natykają się na przywódców Władców – tym zawsze udaje się umknąć w ostatniej chwili. Równie często pojawiają się opisy okrutnych tortur i gwałtów, których dopuszczają się złe wampiry.
W świecie opisanym przez Magdonia nie ma miejsca na dylematy moralne, jest on czarno-biały. Po stronie Obrońców stoją wszystkie cnoty, są nie tylko lepszymi wojownikami, ale zachowali więcej ludzkich cech. Jeżeli zdarza się im pić alkohol, to jest to gorzałka-pocieszycielka, która rozjaśnia umysł i jest narodową rozrywką. Władcy zaś piją tanią, śmierdzącą na kilometr wódę i niewiele różnią się od zwykłych meneli. Aleera – jedna z przywódców Władców – jest lesbijką i jej hobby to gwałcenie młodych dziewic oraz późniejsze wysysanie z nich krwi. Jednak w jej obozie inne wampiry krzywo na nią patrzą, nie rozumiejąc jej zamiłowań. Każdy Obrońca natomiast kilkakrotnie powtarza, że nie ma nic przeciwko homoseksualistom jako takim. Pod koniec powieści autor próbuje dodać nieco „szarości”, ale próba to dość nieudana.
W powieści często wieje nudą, a liczne sceny są wyjątkowo rozwlekłe. Na przykład, dwa razy pojawiają się retrospekcje, z których dowiadujemy się, jak bohaterowie zostali wampirami. Przez kilka stron opisywana jest niezwykła i nieprzyjemna aura otaczająca Tynieckiego, woń mordu i „czegoś diabelskiego” wisi w powietrzu. Niemal każdy akapit kończy się stwierdzeniem, że nie wiadomo, co się zaraz wydarzy. Wszystko pięknie, ale skoro czytelnik już od pierwszych stron "Wojen Mroku" wie, że wszyscy są wampirami, to po co utrzymywać go w niby-tajemniczym nastroju? Nie sądzę, żeby ktokolwiek był zaskoczony, kiedy zza krzaka nagle wyskakują potwory z długimi kłami.
Kolejnym minusem książki jest styl. Autor używa ciągle tych samych wyrazów, słownictwo jest wyjątkowo wulgarne i uzupełniane archaizmami, które w ogóle nie pasują do tej powieści. Niektóre dialogi są wręcz komiczne, co raczej nie było planowane. Od drugiej połowy powieści pojawia się też coraz więcej literówek.
"Wojny Mroku" nie miały potencjału, żeby stać się arcydziełem, ale przy nieco lepszym warsztacie autora można było stworzyć powieść, którą dałoby się przeczytać z pewną dozą przyjemności. Jednak dłużyzny i infantylność akcji sprawiają, że po przeczytaniu kilkudziesięciu stron mamy ochotę rzucić książkę w kąt. Z powodu licznych przekleństw i drastycznych opisów po "Wojny Mroku" nie powinien sięgać nikt poniżej 18 roku życia, podczas gdy fabuła jest na poziomie dwunastolatka. Nie wiadomo więc, dla kogo jest przeznaczona ta książka.
Wojny mroku
Autor: Adam MagdońWydawnictwo: Videograf II
Miejsce wydania: Chorzów
Wydanie polskie: 2/2011
Liczba stron: 480
Format: 135x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788371838712
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł
Sklep
Forum