Recenzja książki "Oczy Pantery"
Literatura amerykańska nie posiada wielkich korzeni i nieprzebranych pokładów twórców, do których może się odnosić. Dlatego też każdy, kto miał jako takie pojęcie o pisaniu, stawał się w swoim czasie największym z twórców danej dziedziny literatury. Stany Zjednoczone w tej kwestii bardzo cierpiały, szczególnie w porównaniu z o wiele bogatszym Starym Światem. Nie dziwi natomiast fakt, iż w ciągu ostatnich dwudziestu lat jesteśmy zalewani wszelkimi przejawami pisarstwa spłodzonymi za oceanem. Niestety nie wszystko, co dostajemy, jest najwyższych lotów. Często przychodzi przebierać wśród podobnie brzmiących nazwisk. Nie raz i nie dwa po zakupie książki doznajemy rozczarowania jej treścią. Smutne jest to szczególnie w momencie, gdy wydajemy na nią swoje ciężko zarobione pieniądze.
Spośród wielu autorów amerykańskiego pochodzenia, tych mniej i bardziej znanych, żyjących i nieżyjących, jeden z nich zasługuje na chwilę uwagi. Choćby dlatego, że inny pisarz, znany i lubiany w pewnych kręgach, uważał go za jednego z najważniejszych twórców. O kim mowa? Doceniającym był nie kto inny jak Howard Phillips Lovecraft, twórca równie kontrowersyjny, co interesujący. Natomiast docenianym był Ambrose Bierce. Co łączyło tych dwóch autorów, pomimo różnicy prawie 60 lat pomiędzy datami ich urodzin? O tym trzeba się już dowiedzieć, sięgając po „Oczy Pantery”.
Warto jest sięgnąć po opisywaną pozycję, gdyż stanowi ona ciekawy obiekt obserwacji.
Zbiór opowiadań można podzielić na trzy części. W samej książce nie znajdziemy tego podziału w jakikolwiek sposób zaznaczonego, lecz jeśli przebrniemy przez całość, zauważymy zmiany pomiędzy kolejnymi tekstami.
Pierwsza część to opowieści o wojnie secesyjnej, w której Bierce brał czynny udział. To teksty o honorze, obowiązku i dziwnych zdarzeniach (choć element nadprzyrodzony jeszcze nie dominuje w nich tak bardzo), mających miejsce podczas działań wojennych. To zapis najlepszych i najgorszych cech, jakie przyjmował podzielony naród w czasach zmagań Północy i Południa.
Druga część, najkrótsza, a jednocześnie najzabawniejsza, to dosłownie dwa opowiadania, które w bardzo prześmiewczy sposób mówią o potwornych wydarzeniach. Lecz nie są one bynajmniej obrzydliwe. Forma, w jakiej je zapisano, sprawia, że czytelnik, miast krzywić się, uśmiecha się szeroko i oczekuje kolejnych wydarzeń.
Wreszcie gdy dotrzemy do ostatniej części, będziemy mieli do czynienia z pewnego rodzaju deja vu, ponieważ opowiadania te bardzo swą wymową, formą, a nawet i treścią przypominają dokonania wspomnianego wyżej Mistrza supernaturalnego horroru.
Właśnie w tym momencie docieramy do paradoksalnej sytuacji. Wszak opowieści Bierce'a są podobne do Lovecraftowskich tekstów, lecz tak naprawdę powinniśmy powiedzieć na odwrót! To HPL wzorował się na Ambrose'ie! Ba! Niektóre zwroty, niektóre sceny można by pomylić i nie odróżnić, spod którego pióra wyszły!
Oczywiście książka nie jest bez skazy. Nie jest problemem, iż miała dwóch tłumaczy, gdyż obaj wywiązali się ze swojej pracy bardzo dobrze. Kilka literówek też nie stanowi jakiejś większej niedogodności. Niestety czuć w całej powieści, że była ona napisana ponad wiek temu i pewna doza naiwności oraz braku współczesności jest wyczuwalna we wszystkich tekstach.
Jeśli jednak ktoś ma ochotę zapoznać się z jednym z mistrzów Lovecrafta, z tymi niesamowitymi opowieściami, które wyszły spod pióra jednego z najciekawszych autorów tamtego pokolenia, zapraszam serdecznie do lektury. „Oczy pantery” Ambrose’a Bierce’a to ciekawa propozycja dla tych, którzy znają Lovecrafta oraz dla tych, których interesuje niesamowita literatura przed nastaniem jego ery.
Oczy pantery
Autor: Ambrose BierceWydawnictwo: Copernicus Corporation
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2005
Seria wydawnicza: Odmienne Stany Fantastyki
Liczba stron: 192
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka z obwolutą
ISBN: 83-86758-56-2
Cena z okładki: 24,00 zł
Sklep
Forum