Bohaterowie ostatniej akcji
Kiedy na Ziemię spada rój meteorytów utkanych z antymaterii, nie jest to najlepszy moment na dogłębne analizowanie swojej sytuacji. Czasu niewiele, opcji jeszcze mniej. Nie ma się zatem co dziwić bohaterowi „Oka Jelenia”, do którego pomocną rękę wyciągnął… kosmita. Uratował go przed zagładą planety, a w formie zapłaty przyjął na swojego sługę i wysłał kilkaset lat wstecz w poszukiwaniu tajemniczego artefaktu. Minęło już wiele czasu, od kiedy Marek w towarzystwie Staszka i Heli zderzyli się z ogromem swojego zadania. Dzięki współpracy i zaradności poradzili sobie z pierwszymi problemami i zdmuchnęli odrobinę mgły tajemnicy otaczającej ich los. Tom trzeci ich przygód przynosi jednak nowe kłopoty i nowe wyzwania. Oraz – inaczej być nie może – nowe niebezpieczeństwa. Walka wkracza w nową fazę: nasi bohaterowie będą musieli przeciwstawić swoją wiedzę i determinację nie tylko surowym warunkom dawnej Europy i jej nie zawsze gościnnym mieszkańcom, ale także… innym przybyszom z przyszłości. Równie zdeterminowanym, ale znacznie lepiej przygotowanym do swojego zadania. Zapowiada się zatem ni mniej ni więcej, tylko prawdziwe starcie gigantów.
Trzeci tom wnosi do cyklu nowe wątki fabularne. Pojawiają się nowe postaci, stabilizują kruche układy i sojusze. Akcja nabiera tempa, a i kres przygód staje się coraz lepiej widoczny. Utrudzony (w sensie pozytywnym) czytelnik, razem z bohaterami powieści dostrzeże wreszcie, że tytaniczny wysiłek może mieć swój kres. Na rozwiązania finalne poczekać trzeba jednak będzie do tomu czwartego, który zamknie cykl i – jak należy się spodziewać – podsumuje wszystkie, dość liczne już wątki. „Trójka” solidnie gruntuje te oczekiwania i podgrzewa atmosferę. Co więcej, wydaje mi się, że jest to najlepsza z dotychczasowych części serii, choć siłą rzeczy, w cyklu takim jak ten, możliwość oceny poszczególnych paciorków różańca jest mocno ograniczona.
W dziedzinie technikaliów „Drewniana twierdza” nie prezentuje niczego, z czym nie zdołalibyśmy się zapoznać w poprzednich częściach. Ten sam jest styl narracji, zawsze prowadzony z punktu widzenia pierwszej osoby, choć w zależności od potrzeb, narratorem stają się rozmaite postaci. Prym wiedzie Marek, ale swoje trzy grosze dorzucają także Hela i Staszek oraz „tubylcy”. Podobnie jak to miało miejsce w tomach wcześniejszych, autor okrasza dialogi sutą porcją przemyśleń bohaterów, w których miejsce znajduje zarówno analiza ich sytuacji, jak i opis wraz z interpretacją otaczających ich zjawisk. To ostatnie jest szczególnie istotne, gdyż Andrzej Pilipiuk przyjął specyficzną taktykę pisarską, polegającą na zalaniu czytelnika prawdziwą powodzią danych. Wiedza dotycząca epoki – zarówno technologii, jak i kultury panującej ówcześnie – wprowadzana jest stopniowo i za każdym razem tłumaczona w sposób na tyle łopatologiczny, by nawet osoby uczulone na podręczniki historii nie zgubiły się ani na chwilę. Swoją drogą, do tej pory był to – przynajmniej dla mnie – największy zarzut, jaki dało się wysnuć wobec cyklu. Mówiąc krótko: jest on po prostu zbyt belfrowski. Czytając książkę, nie mogłem się ustrzec wrażenia, że spijam myśli szalonego profesora, którego wielką głowę rozsadza nadmiar wiedzy, z którą nie potrafi sobie poradzić inaczej, jak tylko pokazując jej zakres wszem i wobec. Prawda jest jednak taka, że trudno winić Pilipiuka za to, że ma pojęcie o tym, o czym pisze. I że wiedzę ową stara się tłumaczyć nam, mniej bywałym robaczkom. Jest to rzadkość, gdyż większość pozycji bazujących na realiach historycznych, wprowadza jedynie garść terminologii, a jeśli już zarzuca czytelnika ich solidną masą, to bez wyjaśnień i tłumaczeń, na zasadzie takiej, że czytelnik albo sam skuma, albo ma pecha.
„Oko Jelenia” to interesujący i unikalny cykl. Śmiem wręcz twierdzić, że jest to swoisty eksperyment. Z jednej strony mamy tutaj do czynienia z solidnie napisaną powieścią przygodową, czerpiącą ze wzorów literatury historycznej i fantastycznej, z drugiej zaś jest to prawdziwe kompendium konkretnej, tyle że rozczłonkowanej i porozrzucanej po kartach książki, mądrości. „Drewniana twierdza” to powieść, której nie da się napisać z biegu. Widać pracę autora, ale i jego szerokie zainteresowania – wątpię, by większość z upchniętej w cyklu wiedzy historycznej pochodziła z gorączkowo i na bieżąco kartkowanych encyklopedii. Sądzę raczej, że było odwrotnie: to cykl powstał jako możliwość zagospodarowania swojej erudycji. Jaka by prawda nie była, nie ma to oczywiście znaczenia dla czytelnika. Istotniejsze jest stwierdzenie, że książka wciąga i zaciekawia. Ci, którzy przetrwali poprzednie tomy, mogą bez wahania sięgnąć po trzeci. Czytelników świeżych i doświadczeń z „Okiem Jelenia” pozbawionych, odsyłam zarówno do recenzji minionych odcinków, jak i do lektury ich samych.
Oko Jelenia #3 - Drewniana Twierdza
Autor: Andrzej PilipiukIlustrator: Rafał Szłapa
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 9/2008
Liczba stron: 384
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-084-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł
Sklep
Forum