Rzeka Zapomnienia
Rzeka płynęła leniwie. Jej widok najbardziej ucieszył spragnionego Poncyliusza. Wyprzedził wszystkich i pogalopował do wody.
– Zatrzymaj go! – w głosie chudzielca brzmiało wielkie przerażenie. – Stój! Zatrzymaj się!
Mimo tych nawoływań Poncyliusz pędził jak szalony i żadna siła nie mogła go już zawrócić. Dopadł płaskiego brzegu i rozejrzał się, szukając dogodnego miejsca. Widać było, że ma zamiar nie tylko się napić, ale i wykąpać.
Kwadrans boleśnie szarpnął Manu za ramię.
– Użyj pierścienia. Natychmiast! Użyj go!
– Dlaczego?
– To Rzeka Zapomnienia! Jeśli dotknie choćby kropli wody, będzie po nim!
Nie było czasu na zastanowienie. Trzęsącą się dłonią Manu dotknął kamienia. Nie znał zaklęcia, które mogłoby powstrzymać Poncyliusza. Pomyślał tylko, że... sam nie wiedział, co pomyślał.
Z pierścienia błyskawicznie wystrzelił pomarańczowy promień i niemal równocześnie znad wody uniosła się delikatna mgiełka.
– No, dalej, użyj go! – zażądał Lancelot.
– Zrób coś! – natarł ostro chudzielec. – Byle prędko, możemy go jeszcze uratować!
– Ale co? Przecież... zrobiłem! – bronił się zaskoczony Manu. I w tym samym momencie przemknęło mu przez głowę, że z pewnością Lancelot ani chudzielec nie widzieli promienia i tej dziwnej mgły nad wodą, że być może pierścień nie wszystkim chce zdradzać swoje działanie.
– Hej, wy tam! – Okrzyk znad rzeki sprawił, że osłupieli. Poncyliusz wyglądał, jakby ćwiczył taneczne kroki. Dwa do przodu, dwa do tyłu! Tam i z powrotem. – Co jest z tą wodą?
– A co ma być! – odkrzyknął Lancelot i cała trójka zbiegła na brzeg. – Nie zbliżaj się do niej! Uciekaj!
– Patrzcie! – Poncyliusz zlekceważył ostrzeżenie i postąpił dwa kroki do przodu. Woda rzeki natychmiast cofnęła się od brzegu. – Chciałem się tylko napić – poskarżył się. – Ale kiedy się zbliżam, ona się cofa! Przeklęte czary!
Lancelot pierwszy domyślił się, co się stało. Rzucił krótkie spojrzenie Manu i mruknął:
– Wybacz.
Po czym skoczył, uchwycił grzywę Poncyliusza i brutalnie odciągnął go od rzeki.
– Zwariowałeś?! Gdyby nie te czary, już dawno zamiast mózgu miałbyś galaretę!
– Co takiego? – Poncyliusz bezskutecznie próbował się uwolnić z żelaznego uchwytu rycerza.
– A to, że powinieneś mu podziękować. – Lancelot był wściekły i potrząsał Poncyliuszem jakby to był kucyk, a nie duży, dorodny rumak. – Gdyby Manu nie użył pierścienia, nie pamiętałbyś nawet, że masz kopyta i ogon. Wystarczyłby jeden mały łyk. To Rzeka Zapomnienia.
Poncyliusz zbladł. Manu nigdy jeszcze nie widział czegoś podobnego. Biały koń zbladł. Na poszarzałym pysku malowało się bezbrzeżne przerażenie.
– Cholewka! – wysapał. – Nigdy bym nie przypuszczał! W każdym razie, dzięki! To okropne... co mówię, więcej niż okropne!
Władca Czasu #1 - Wędrówka
Autor: Andrzej ŻakWydawnictwo: Videograf II
Miejsce wydania: Katowice
Wydanie polskie: 10/2005
Liczba stron: 202
Format: 150x210 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788371834622
Wydanie: 1
Cena z okładki: 19,90 zł
Sklep
Forum