Recenzja książki "Nakręcana pomarańcza"
Piętnastoletni Alex to nieformalny przywódca młodocianego gangu. Gdzieś pośród na poły realnej, na wpół okrytej mroczną, fantasmagoryczną mgłą Anglii dokonuje wraz ze swoimi brajdaszkami napadów, kradzieży, gwałtów; otumanieni narkotykami nie wahają się przed niczym, w myśl mile spędzonej nocy. Alex uwielbia to, co robi. Ba! Kiedy już zmęczony wraca do domu i kładzie się do łóżka, oddaje się innej ze swoich pasji – muzyce klasycznej. Słuchając Beethovena, Bacha oraz Straussa marzy o nowych ekscesach – rozbijanych pod naporem jego buciorów głowach, lejącej się krwi, zręcznych razach zadanych brzytwą i w ogóle udanych napaściach na kogokolwiek.
Alex lubi zło. Wybrał je i świadomie kroczy tą ścieżką, pomny tylko własnej przyjemności. Lecz – jak to bywa z tymi, którzy myślą, że stoją na szczycie wieży z kości słoniowej – zły trafia na większego (lub liczniejszego) przeciwnika i doświadcza na własnej skórze tego, czym raczył „obdarowywać” innych.
Główny bohater trafia do więzienia. Resocjalizacja to czcza mrzonka i pomimo tego, że młodzieniec wykazuje jako takie zainteresowanie Biblią, w końcu znowu przegrywa z takimi jak on, tylko jeszcze gorszymi.
Alex ląduje ostatecznie w ośrodku, który raz i na zawsze ma uczynić go dobrym. Dwutygodniowa sesja polega na takim uwarunkowaniu psychicznym, by fizycznie brzydził się wszelkiego rodzaju występkiem. Jednym zdaniem – ma być pozbawiony wolnej woli; wyboru pomiędzy dobrem a złem.
Reszty nie będę zdradzał, gdyż radość odkrywania fabuły pozostawiam wszystkim, którzy skuszą się sięgnąć po „Nakręcaną pomarańczę”. Książka jest niezwykła. Dlaczego? Po pierwsze ze względu na użyty w powieści język. Dzieło Burgessa (a i wielkie brawa należą się tłumaczowi, Robertowi Stillerowi) jest swoistym eksperymentem lingwistycznym. Radzę nie podchodzić do tej książki bez odpowiedniej znajomości języka angielskiego (lub rosyjskiego, jeśli chcecie przeczytać tzw. wersję R – „Mechaniczną pomarańczę”), ponieważ całość jest napisana w swoistym slangu angielsko-polskim, w którego meandrach o wiele lepiej poruszać się, znając mowę Szekspira, a nie co i rusz przeglądając słowniczek z tyłu książki. Czemu miał posłużyć ów eksperyment? A czy nie widzimy, co się wokół nas dzieje? Język polski nie tyle dokonuje zapożyczeń od innych (co jest w sumie normalne), lecz jest dziurawiony – lub, jak kto woli, kaleczony – dziwacznymi hybrydami, które – o zgrozo – przez użytkowników traktowane są jak coś naturalnego. Już i choćby przez to warto wziąć się za „Nakręcaną pomarańczę” i pomyśleć, co dzieje się – i co sami wyprawiamy – z naszą mową.
Inną kwestią, która przemawia za przeczytaniem powieści Burgessa, jest poruszona sprawa moralności. Czy wolno władzom ingerować w umysły ludzi tak, aby pozbawić ich możliwości decydowania o samych sobie? Jakim prawem to czynią – nawet gdyby człowiek miał wskutek tego stać się dobry? Ale czy nie będąc w stanie decydować o własnych działaniach, pobudkach czy intencjach możemy jeszcze mówić o podziale na dobro i zło? A czym jest w ogóle dobro? Czy wiedzą to rządzący? Politycy? I dlaczego mają na nas wpływać, bawić się w Boga? I na ostatek, czy człowiek jest raz na zawsze zły lub dobry? Jeśli tak, to kiedy jest to przesądzone? Lecz jeśli istnieje możliwość zmiany, nawrócenia, to czy można ludziom odbierać możliwość, aby sami to osiągnęli? Czy można zabrać komuś sacrum, jakim jest dorośnięcie-oświecenie, choćby był – jak Alex – łotrem wcielonym?
„Nakręcana pomarańcza” na pewno nie jest książką łatwą, lekką i przyjemną. Wymaga nie tylko znajomości tak swojego, jak i obcego języka, lecz również pewnej dozy rzetelnej sprawności umysłowej, by wychwycić kluczowe pytania, a następnie samemu spróbować się z nimi zmierzyć. Do powyższych, wymienionych przeze mnie spraw można z powodzeniem dodać szereg innych, szczególnie tych związanych ze społeczeństwem, młodzieżą, dorastaniem, przebaczaniem et caetera.
Mnie proza Burgessa porwała i książkę przeczytałem w jeden dzień. Ale poruszone w niej kwestie nadal kołaczą w głowie. Ambitna lektura, warta spędzonych przy niej chwil. Zdecydowanie polecam.
Nakręcana pomarańcza
Autor: Anthony BurgessWydawnictwo: vis-a-vis Etiuda
Wydanie polskie: 7/2006
Liczba stron: 220
Format: 120x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89640-63-5
Cena z okładki: 21 zł
Sklep
Forum