Memento dla tysiącletniej Rzeszy Niemieckiej

Autor: Hubert Kuberski
Korekta: Dagmara "Tiszka" Trembicka
13 marca 2010

www.sklep.gildia.pl
Antony Beevor. Berlin 1945. Upadek.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 53,90 zł  59,90
dodaj do koszyka

Książka Antony'ego Beevora, jednego z bardziej popularnych historyków czasów drugiej wojny światowej, „Berlin 1945. Upadek”, to ogromne dzieło pokazujące ostatnie pół roku III Rzeszy. Autor pokusił się o zaprezentowanie ówczesnych wydarzeń nie tylko poprzez pryzmat walk na froncie wschodnim i zachodnim, ale też z perspektywy życia powszedniego w ówczesnych Niemczech (głównie w Berlinie).

Beevor nie ogranicza się do analizy militarnych kwestii obrony III Rzeszy, ale opisuje też wojenną egzystencję oraz nastroje panujące wśród zwykłych Niemców i „Złotych Bażantów” – nomenklatury NSDAP. Popularnonaukowy wolumin zwraca uwagę na codzienne zajęcia ludzi, ich zarobkowanie, a nawet jedzenie.

Brytyjczyk sygnalizuje, że o III Rzeszę walczyły też dzieci, jako Flak Helfers obsługując działa przeciwlotnicze (zapomina przy tym o dziesiątkach tysięcy nieletnich rówieśników Josepha Ratzingera wywodzących się z Ost Freiwilligen). Beevor naszpikował cały tekst ciekawostkami przybliżającymi czytelnikom ten straszny czas; w swej książce piętnuje okrucieństwo i zezwierzęcenie obydwu stron konfliktu, prezentując fakty oraz nie upraszczając oceny wydarzeń. U niego Niemiec nie zawsze jest ofiarą (jak przedstawiają to najnowsze trendy niemieckiej pop-kultury i mass mediów), a czerwonoarmista nie jest taki znów szlachetny jak chcą go pokazywać posowieckie opracowania.

Autor ledwie sygnalizuje obecność terroru NKWD i Smiersza na terenach podbijanych („wyzwalanych”) przez Sowietów, za to kilkakrotnie w „Berlinie 1945” przypomina o cierpieniach Niemców w sposób obiektywny i wyważony, choć zapomina o barbarzyństwie niemieckim na wschodzie. Beevor, ufając bezgranicznie sowieckim archiwom, próbuje na ich podstawie udowodnić swoje tezy o mentalności wschodniej Europy, jak prawie każdy historyk z zachodu. Nie pokazuje uprzedzeń do żadnej z walczących stron, co musiało być naprawdę trudne, ale stało się wielką zaletą całej książki.

Dzieło poświęcone konfliktom niejako naturalnie zostało zdominowane przez opisy działań wojennych. Są one dokładne i szczegółowe; to plus tego opracowania, choć z drugiej strony może okazać się nużące dla osób niezafascynowanych militarną stroną ówczesnej rzeczywistości. Skądinąd taka pozycja to wymarzony prezent dla fanatyków przeszłości, którzy mają zupełnie odrębne gusta niż większość czytelników, wzdychających z nudy nad opisami obrony wzgórz Seelow. Niemniej „Berlin 1945” to książka raczej dla fascynatów niż dla początkujących badaczy przeszłości wojennej. Lektura Beevora wymaga choćby minimalnej wiedzy o III Rzeszy, narodowym socjalizmie i wydarzeniach przed 1945 roku, a to tylko tytułem samego wprowadzenia. Autor jedynie napomyka o tym, ale nie rozwodzi się nad przyczynami, które doprowadziły Niemcy do upadku.

W „Berlinie 1945” umieszczono wiele wspomnień zwykłych Niemców, a następnie skonfrontowano je z wypowiedziami żołnierzy obydwu stron konfliktu (głównie oficerów i generałów). Narracja książki staje się żywsza, co uprzyjemnia lekturę tego de facto wywodu naukowego. Obok poważnych tematów autorowi udaje się wprowadzić elementy żartobliwe, jak choćby anegdoty krążące pod koniec wojny w Niemczech.

Prestiżowa czarna seria „Znaku” bywała skalana nielicznymi, ale irytującymi błędami rzeczowymi, wynikającymi z braku korekty merytorycznej ze strony wydawnictwa. To dlatego na kartach książek z serii pływał pancernik H.M.S Hood (a nie krążownik liniowy), a myśliwce I-16 produkowało biuro konstrukcyjne Iljuszyna (a nie Polikarpowa). Nadal nie jest idealnie i czasami można było zacząć wyrywać sobie włosy przy niektórych profesorskich lub translatorskich wpadkach. Podobnie rzecz ma się z „Berlinem 1945”. Z niektórymi opiniami autora trudno się zgodzić, są bardzo polemiczne, jednak te niedociągnięcia zauważą tylko osoby, dla których historia tego okresu jest pasją.

Tłumaczenie Józefa Kozłowskiego zaskakuje wielością rusycyzmów (np. tankiści) czy ilością sformułowań z minionej epoki (hitlerowskie Niemcy, wprowadzone przez komunistów dla odróżnienia od „dobrego” Komitetu Wolne Niemcy czy późniejszych enerdowców). Użytych zostało również wiele translatorskich potworków w rodzaju „dywizji myśliwców przeciwpancernych”, gdzie termin „panzerjaeger” znaczy tyle, co niszczyciel czołgów. „Beczki z zapasem paliwa” to po prostu zbiorniki zapasowe, zaś „pojazd kołowo-gąsienicowy” to transporter opancerzony. Takie określenie dają czytelnikowi dużo do myślenia, a na pewno potwierdzają, że zabrakło korekty merytorycznej – tłumacz nie okazał się omnibusem i nie wykonał swojej pracy starannie.

Popularny 63-letni brytyjski historyk jest jednym z najciekawszych autorów w swojej dziedzinie nauki (oczywiście tylko do czasu, gdy czytelnik nie dotrze do najlepszego ze wszystkich – Davida Glantza). Beevor odnajduje się w modnym ostatnio sposobie pisania, zawierającym się między historią popularną a wywodem naukowym. Fanów pisarza zapewne nie zniechęcą wymienione wyżej uchybienia. Brytyjczyk pozostaje niezwykle popularnym autorem – świetnie piszącym i popularyzującym historię. Zaskakuje czytelnika odkrywczymi spostrzeżeniami, choć popełnia liczne błędy. Jego książki skierowane są do szerokiego grona odbiorców, którzy nie są świadomi niedoskonałości warsztatu.

Berlin 1945. Upadek

Autor: Antony Beevor
Tłumaczenie: Józef Kozłowski
Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 5/2009
Liczba stron: 548
Format: 150 x 235 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-240-1184-1
Cena z okładki: 59,90 zł


blog comments powered by Disqus