Panie i Panowie - Trudno być bogiem - ojj, tak...

Autor: Fenris
13 października 2008

Książka jest – jak niesie wieść gminna – klasyką rosyjskiej fantastyki i jednym z lubianych oraz cenionych (zresztą całkiem słusznie) dzieł braci Strugackich. Tyle tytułem akademickiego wstępu. Czas przejść do sedna, czyli odpowiedzi na pytanie: czy warto?

Wydaje mi się, że tak, chociaż „Trudno być bogiem” nie podpasuje każdemu. Historia skupia się wokół postaci don Rumaty – arystokraty cesarskiego. Rezyduje on w Arkanarze – krainie z tak zwanego średniego średniowiecza, gdzie lud tępy i brudny, skory do bitki i wypitki (niezależnie od szczebla drabiny społecznej, na jakiej się dany jegomość znajduje) oraz wierzący w nierozumne zabobony i przepełniony nabożnym lękiem przed władzą (za to każdy skrzętnie knuje, jak tu ugodzić bliźniego i najbliższego sąsiada). Lecz w rzeczywistości don Rumata jest ziemskim historykiem, jednym z wielu, którzy dokonują pewnego „eksperymentu” na nowo odkrytym świecie. Głównym zadaniem owych dziejoznawców stanowi obserwacja wszystkiego co wiąże się z feudalizmem. Oczywiście, wszystko w myśl nauki. Ingerencja jest dozwolona tylko w wyjątkowych, ekstremalnych przypadkach.

Właśnie ostatnia z wymienionych kwestii stanowi clou powieści Strugackich. Czy historyk mający tak niespotykaną możliwość jak ingerencja w tok dziejów, kultury, obyczajów, mentalności – ma tylko przyglądać się i rejestrować, by lepiej poznać (dla samego poznania), czy też wolno mu interweniować, gdy np. chce zapobiec czyjejś śmierci? Z jednej strony, czy ma prawo wpływać na los innego świata, w którym jest de facto intruzem – ale też, z drugiej strony, kto zarezerwował sobie prawo do zabronienia mu naprawiania Arkanaru i jego mieszkańców, aby uniknęli nieszczęsnego losu znanemu ludziom z ziemskiego średniowiecza? Szczególnie w przypadku, kiedy don Reba – wszechwładny i nikczemny minister – wydał wojnę wszelkim myślicielom, nauce, poezji, literaturze, filozofii – tępiąc niemiłosiernie ich przedstawicieli. Co ważniejsze: pokusa bycia bogiem (jak kto woli, humanistą), czy imperatyw historyka – badać, a nie wtrącać się?

Don Rumata kluczy w bezmiarze wątpliwości. Tak, z jednej strony jest historykiem. Z drugiej brzydzi się zacofaniem, okrucieństwem oraz brudem obserwowanej przez siebie ludności. Lecz jeszcze z innej odnajduje tutaj miłość (rzecz jasna, zakończenia nie zdradzę, ponieważ jest tak pięknie rosyjskie, iż warto samemu doświadczyć emocji z nim związanych). I co ma w takiej sytuacji zrobić? Chwyta się ratowania owych myślicieli, gdyż wtedy świat stoczyłby się do okresu kamienia łupanego. Ale czym jest tych paru wyratowanych w kontraście do setek, tysięcy torturowanych, złamanych i zabitych ludzi? A jednak walczy.

Można Strugacckim zarzucić, że w pewnych momentach każą wygłaszać don Rumacie trochę niepotrzebne i może zbyt górnolotne tyrady o humanizmie, lecz każdy, komu wszelka, nawet odrobina myśli jest bliska i cenna, ten zgodzi się, że główny bohater ma w sobie coś heroicznego, z czym można się utożsamić. Niemniej jednak zakończenie powieści... Ech, niektóre rzeczy chyba są bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe, do wyrugowania z ludzkiej natury – i o tym także traktuje „Trudno być bogiem”. Polecam, lektura warta sięgnięcia po nią.

Trudno być bogiem (wyd. 2008)

Autor: Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Tłumaczenie: Irena Piotrowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2008
Tytuł oryginalny: Trudno byt’ bogom
Liczba stron: 200
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-745-3
Cena z okładki: 24,90 zł


blog comments powered by Disqus