"Wiosna"
Cholera, ale na tym piasku jest gorąco. Przez głowę czarnoskórej kobiety przebiegała myśl. Ciągle ta sama, wracająca jak zły szeląg.
- Cholera, ale... - przerwała swoją milczącą litanię.
- To nie ma sensu - powiedziała do siebie. Uklękła, zaczęła kopać w piachu. Było jej trudno, wiatr nawiewał ziarenka piasku. Kiedy obok niewielkiego wgłębienia pojawiał się mały nasyp, utworzony przez jej dłonie, wiatr porywał cały grzbiet sztucznej wydmy z powrotem w dół, niszcząc rezultat jej pracy. Zdjęła sari, naga usiadła na piasku i nakryła się materiałem. Po chwili wiatr przywiał piach na jej ubranie, które przestało przez to trzepotać na wietrze. Kobieta kopała nadal.
- Wiedziałam! - krzyknęła.
Z wykopanego przez siebie dołka wyrwała jednym ruchem wiązkę kabli, w prażącym słońcu stwierdziła, że to jakieś światłowody. Otrzepała ziarnka piasku z ciała i odzieży. Stanęła wyprostowana i czekała.
Po kilku godzinachpojawił się pojazd. Wyszli z niego kobiety i mężczyźni. Coś do niej mówili, ale ona nie rozumiała ani jednego słowa. Z ich postawy i agresywności wywnioskowała, że są na nią wściekli. Patrzyła na nich jak szybko usuwają usterkę.
- Tylu ludzi do jednego małego zniszczenia popełnionego przez jedną kobietę - mruczała pod nosem. Niewidziana podeszła do ich pojazdu. Otworzyła drzwi. Był opustoszały. Wydało się jej dziwne, że przyjechali jedynie sami specjaliści.
- Jeżeli oni są od napraw... - pomyślała i uruchomiła napęd pojazdu. Zostawiła ludzi na pustyni a sama pomknęła w kierunku ich bazy.
Dojeżdżając do bazy, otworzyła drzwi i wyskoczyła z pojazdu. Potoczyła się kilka metrów po piachu. Pojazd nie zwolnił, czujniki nie wykrywały bowiem w środku znak życia więc nie istniało niebezpieczeństwo, że ludzie wewnątrz mogą zginąć. Logika układu kończyła się w tym punkcie. Pojazd przebił bramę i wjechał prosto w budynek niszcząc jegościany, wykonane z jakiegoś sztucznego, lekkiego tworzywa, a następnie kilka innych budynków znajdujących się na jego drodze. Wkrótce pottem przebił siatkę ogrodzenia i pomknął w ramiona otwartej pustyni.
Kobieta poprawiła ubranie i ruszyła w kierunku bazy. Otwierała każde drzwi bez używania jakichkolwiek kodów czy kart, nie spotykając nikgo po drodze. Weszła do bardzo ciasnego pomieszczenia. Usłyszała szum i żar pustyni odpłynął. Chłód lizał jej spaloną słońcem skórę.
Przed jej oczyma było dużo elektroniki... bardzo dużo elektroniki. Obeszła te wszystkie cuda ludzkiej myśli technicznej wspomaganej inteligencją żyjącą w sieci.
- Hmmm - mruczała pod nosem i kiwała głową jakby analizowała to co widziała.
- Ochhhh Stan... weź tego nowiutkiego plugina... rozszerzy twoją percepcję, nowe doznania, jakich nigdy nie poznałeś - reklama mówiła do mężczyzny. W jego głowie pojawił się ciąg liczb.
- Ochhhh tak, zaraz będziesz w krainie rozkoszy zmysłów... twoja przesyłka już jest weryfikowana. Czysta, bezpieczna i bez dżumy, tak jak wszystkie nasze produkty.
Kobieta, której hebanowa skóra zaczęła błyszczeć od potu, dotknęła palcami skroni.
- Cholera... - westchnęła.
- Tak... tak... zabij go!!! - krzyczała księżniczka.
Rycerz pomachał w jej kierunku, zamknął przyłbicę spiął konia i ruszył na bestię.
Kopia skruszała na pancerzu smoka. Rycerz w lśniącej zbroi zginął od żaru płomieni. Skręcona i nadtopiona zbroja z truchłem w środku poturlała się po zboczu na stos jej podobnym.
- Ohhh co za konserwa - mruknęła księżniczka - czyż nie znajdzie się prawdziwy rycerz? - zapytała, a w jej głowie pojawił się ciąg liczb.
- Witaj księżniczko!!! Pani mojego serca, rozkazuj!!!
Kobieta wstała z podłogi. Podeszła do licznych urządzeń, które były przystosowane do ręcznej obsługi dla ludzi bez interfejsów, jeśli zaistniałaby taka konieczność.
W zasadzie był to ukłon w stronę historii. Nie było już ludzi bez implantów. Jeśli nie liczyć jej. Zaczęła mruczeć pod nosem. Jej ręce były szybkie naciskały, wprowadzały i potwierdzały.
- Błąd kochanieńki... użyj inztanzu by skorygować błąd lub wyjść.
- Czego? Dobra - w głowie przebiegało mu stado dziwnych myśli.
- Brak inztanzu, skontaktuj się ze swoim dystrybutorem... - końcowe słowa zostały_wybełkotane_prostu_do jego głowy.
Sari krępowało jej ruchy. Zrzuciła je. Ciało lśniło odbijając kontrolne światełka...
- Nieautoryzowana ingerencja w system...
W jednej chwili straciła czucie zaraz potem oślepła. Wydawało jej się, że umiera. W jakiś sposób jeszcze jednak istniała. Chyba to najwyższy czas by przyjrzeć się dokładniej pojęciom wiara i byt. Niewiele później z bytu uciekła ostania iskierka.
Naga masowała obolałe ciało. Nie wiedziała ile czasu upłynęło. Podeszła do maszyny. Ta świeciła niebieskim światłem, raczej dla przyjemności ludzkiego oka niż dla jakieś specjalnej funkcji systemu. Ludziom spoza trudno uwierzyć, że coś może działać bez warkotu czy jakiejkolwiek sygnalizacji. Ale to było dawno, pewna grupa... Cóż, przyczyny powstania tego sztucznego tworu ją nie interesowały. Zastanawiała się ile razy Sol ukłoniło się Terze w odwiecznym tańcu. I... ale też nie interesowało ją owo "I". Wsadziła rękę w światło, które po chwili zgasło. Gdyby na jej skórze były jakieś włosy pewnie zjeżyłyby się nagle od przechodzących przez ciało obcych elektronów.
Uśmiechnęła się do swoich myśli.
- Cholera...
Podniosła ubranie z podłogi. Weszła w drzwi, przez które przybyła z obcego świata. Szum podwyższał temperaturę w pomieszczeniu. Skóra stała się na powrót rozgrzana. Zarzuciła przez ramię okrycie i wyszła na zewnątrz. Przywitał ją mrok. Odeszła w pustynię.
Kobieta próbowała... ale nic to nie dawało. Ciemno. W jej głowie nie było niczego poza monotonnym szumem własnych myśli. Próbowała intuicyjnie połączyć się. Nie było programu nadzorującego, a nie pamiętała parametrów połączeń. Informacje były w jej mózgu, ale nie mogła się do_nich_dostać.
Siedział skulony w sobie, trząsł się. Cyfry, cyfry... nie czuł ich. Był sam.
Heban na pustyni nadal parł przed siebie. W pewnym momencie ciało ugięło się jakby pod własnym ciężarem. Rozprysła fontanna. Niczym pryzmat kropelki załamywały światło. Spragniona ziemia, pokryta piachem, chciwie piła. Piła ludzką istotę.
Opowiadanie pierwotnie ukazało się w magazynie internetowym "Granice"
Sklep
Forum