Kronika okupowanej stolicy

Autor: Hubert Kuberski
Korekta: Przemek Szymczak
2 września 2009

Trzecie, częściowo uzupełnione i przejrzane wydanie klasycznej pozycji popularnonaukowej „1859 dni Warszawy” Władysława Bartoszewskiego elektryzowało grono czytelnicze, podobnie jak inne jego publikacje w czasach komunistycznej cenzury. W dniu dzisiejszym ogromną wartością było przypomnienie opisu okupacyjnych losów nadwiślańskiej metropolii, ale nie dokonano tego w sposób, którego oczekiwaliby historycy, zajmujący się dziejami ostatniej wojny i podporządkowani metodom pracy naukowej. Niewątpliwie jednak opasły tom zadowoli czytelników spragnionych wiedzy o mrocznych czasach niemieckiej, narodowo-socjalistycznej okupacji Warszawy.

Autor wykorzystał koncepcję szerokiego i zróżnicowanego opisu wydarzeń. Dzięki temu w „1859 dniach Warszawy” udało się zaakcentować złożoną rzeczywistość nazistowskich porządków. Obok drastycznych represji i poczynań niemieckich władz okupacyjnych udało się pomieścić informacje o cenach rzeczywistych – czarnorynkowych i oficjalnie ustalanych w Generalnym Gubernatorstwie przez urzędników administracji Hansa Franka. W kronice Bartoszewskiego znajdują się opisy działań organizacji patriotycznych, wchodzących w skład Polskiego Państwa Podziemnego. Z drugiej strony książka uświadamia skalę kolaboracji z Niemcami, świadomej (donosicielstwo i szmalcownitwo, zarząd mieniem pożydowskim) oraz nieświadomej (chodzenie do kin, teatrów). Ale z 881 stron można dowiedzieć się też o aferach, plotkach i sensacjach nurtujących warszawiaków w straszliwych dniach niemieckiego reżimu. Zgromadzenie tych wszystkich wiadomości, podobnie jak ich opracowanie, wymagało od autora trudu godnego odnotowania.

Bartoszewski koncentruje uwagę na dominujących kręgach politycznych, dezawuując nikłe zaangażowanie skrajnie lewicowych, kosmopolitycznie zagubionych czy wręcz komunistycznych działaczy, którzy dzięki bagnetom sowieckim przejęli władzę w 1944r. i zdominowali na półwiecze dyskurs o przeszłości. A z drugiej strony dziwi nieumieszczenie w najnowszym wydaniu informacji o działaniach PPS w 1939r. czy o wiecu żołnierzy, sprzeciwiających się poddaniu Warszawy na pl. Wilsona przed sztabem 13. DPiech. W „1859 dni Warszawy” znajdziemy niewiele wzmianek o narodowym ruchu oporu skupionym w NOW i NSZ (w ogóle niewymienionym z nazwy) czy głosach konspiracyjnej prasy getta warszawskiego. Jednocześnie po raz pierwszy czytelnicy mogą zapoznać z nieocenzurowaną wersją książki wydanej w 1974 i 1984r., kiedy autor nie mógł napisać: "W Moskwie zostaje podpisany Niemiecko-sowiecki układ o przyjaźni i granicy, oznaczający faktycznie IV rozbiór Polski".

Książka Bartoszewskiego to bardzo szczegółowe opracowanie, któremu jednak umknęło wiele kwestii, odnoszących się do warszawskiej codzienności czasu wojny. W zapisie dnia codziennego wiele zależy od obiektywności próby, choć większość grona czytelniczego może uznać „1859 dni Warszawy” za dzieło par excellence naukowe czy wręcz dokument epoki. Zawsze znajdą się sceptycy, wykazujący słabość formy metody autorskiej, gdyż trudno zadowolić wszystkich.

Przejdźmy do ułomności monograficznej kroniki. Autor pominął zniszczenie 20 września 1939r. batalionu mjr Bronisława Kamińskiego po Młocinami. Nie udało się zasygnalizować rozbicia świata przedwojennego, jaki dokonywał się w okresie od października 1939r. do czerwca 1940r. Nieporządek nadal panuje w trzecim wydaniu – w niekonsekwentnym podawaniu nazwisk, pseudonimów czy nazw organizacji i jednostek (vide: Kedyw lub Kedyw KG AK). Lakonicznie została potraktowana walka zbrojna na obrzeżach aglomeracji warszawskiej. Rzadko wspominana nazwa Żydowskiego Związku Wojskowego przyczynia się do powstania złudzenia o monopolu Żydowskiej Organizacji Bojowej. Zbyt mało miejsca poświęcono tematyce gospodarczej (poza wspomnianymi ruchami cen). Autor pominął przejaw demoralizacji społeczeństwa polskiego – zjawisk alkoholizmu i bandytyzmu, podszywających się pod konspirację, czy kolaboracji politycznej (Partia Narodowo-Socjalistyczna Andrzeja Świetlickiego-Kozłowskiego).

Co gorsza, części błędów w ogóle nie poprawiono, co szczególnie dziwi, gdyż wydanie trzecie przejrzał i uzupełnił wytrawny znawca epoki, dr Andrzej Krzysztof Kunert. Nadal pokutuje przeświadczenie, że przeciwko powstańczej Warszawie Niemcy rzucili brygadę Kamińskiego, gdy do walki wszedł tylko zbiorczy pułk szturmowy RONA pod dowództwem majora Jurija Frołowa (o którym nota bene nie wspomina książka). Podobnie wygląda sprawa nazewnictwa „brygady” SS Oskara Dirlewangera, która w czasie powstania była pułkiem specjalnym SS (SS-Sonderregiment) aż do połowy października 1944r.

Czytelnik szukający prawdy o latach okupacji i materiału do własnych refleksji znajdzie w książce Bartoszewskiego ważkie argumenty i wiadomości dla siebie, ale nie może na nich poprzestać. Dla odkrycia prawdy o „1859 dniach Warszawy” trzeba szukać więcej i głębiej.

1859 dni Warszawy

Autor: Władysław Bartoszewski
Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 11/2008
Liczba stron: 1104
Format: 165 x 235 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN-13: 978-83-240-1057-8
Cena z okładki: 79 zł


blog comments powered by Disqus