Bohdan Głębocki "Musza Góra" - recenzja książki

Autor: Henryk Tur
Korekta: Anna Emerald
25 października 2015

Wilkołak w Poznaniu, czyli tajemnice przedwojennej Polski

Z przedwojennymi sprawami kryminalnymi czytelnikom kojarzy się zapewne przede wszystkim Marek Krajewski, warto jednak zwrócić uwagę na nazwisko Bohdana Głębockiego, który akcję swojej debiutanckiej powieści również umieścił w latach 30. XX wieku. Miastem, w którym ulokował opisywane wydarzenia, jest Poznań.

Co czytelnika uderza już na początku lektury, to jeden wielki chaos. Głębocki wprowadza kilka różnych wątków i postaci, z których każda wydaje się pochodzić z innej bajki, a dopiero dalsze etapy powieści wiążą ze sobą ich losy. Pierwszoplanowymi bohaterami są trzej mężczyźni: detektyw Kaczmarek, aspirant Szubert i oficer Apfelbaum. Ten ostatni wzbudza największą ciekawość – działa w specjalnej komórce wojskowego wywiadu, a do Poznania przybywa, aby pomóc w pewnym niezwykłym, bardzo tajnym projekcie. Oczywiście nie można napisać, jaki to projekt, ale warto nadmienić, że jego "koledzy po fachu" z innych krajów są nim bardzo zainteresowani.

W Muszej Górze pojawia się kilka motywów – i nie wszystkie wydają się pochodzić z tego świata. Czy za serią morderstw stoi… wilkołak? Dlaczego zaginął bogaty dziedzic szwajcarskiej fortuny? Jaki skarb skrywa stary, żydowski cmentarz? Na te i inne pytania będzie musiał odpowiedzieć Szubert, którego wesprze Kaczmarek. Trzeba przyznać, że zarówno postacie pierwszoplanowe, jak i osoby mniej ważne dla powieści, stworzone są w sposób nie budzący zastrzeżeń – to ludzie z krwi i kości, mający własne historie i życiowe doświadczenia. Gdy mija początkowy chaos, pewne sprawy wyjaśniają się, jednak – niestety – potem znowu robi się dziwnie. Mniej więcej od połowy książki autor zaczyna uprawiać wodolejstwo, znacznie osłabiając impet akcji, a co gorsza – zaczyna także dodawać nowe wątki do sporej liczby już istniejących. Na dodatek, nie wszystkie zostają wyjaśnione w finale, a więc można spodziewać się kontynuacji.

Przy okazji wspomnienia stylu pisania Głębockiego warto wyróżnić "na plus" realistyczne odtworzenie klimatu Poznania lat 30. XX wieku i nie chodzi tu tylko o rzeczy takie jak architektura, ubrania czy inne elementy życia codziennego, ale również i o gwarę, jaka używana jest w mieście nad Wartą. Co prawda jej określenia i powiedzenia powinny być dla większości zrozumiałe, jednak wydawca na wszelki wypadek zamieścił na końcu słowniczek, wyjaśniający dokładnie sens wielu wyrażeń.

Podsumowując, Musza Góra to dobry, mocny debiut, który jednak nie jest do końca dopracowany, a tempo akcji potrafi niespodziewanie zwolnić na rzecz niepotrzebnych dłużyzn. Autor pokazał, że dobrych pomysłów mu nie brakuje, a co więcej – potrafi zgrabnie łączyć je ze sobą w spójne historie. Duży plus książki to wspomniana "pełnokrwistość" postaci oraz niemal namacalny klimat czasów, w jakich ma miejsce jej akcja. Z pewnością miłośników prozy Krajewskiego nie trzeba będzie zachęcać do sięgnięcia po nią, jednak uwaga – domieszka elementów fantastycznych może nie przypaść do gustu miłośnikom realistycznych kryminałów. Warto jednak spróbować tego dość świeżego podejścia do tematyki kryminalnej.

Musza Góra

Autor: Bohdan Głębocki
Wydawnictwo: Media Rodzina
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 10/2014
Liczba stron: 560
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788380080096
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus