Recenzja książki "Droga Cienia"

Autor: Radosiewka
Korekta: Bool
22 sierpnia 2011

Brent Weeks to dość nowe nazwisko wśród pisarzy fantastyki, ale ten autor już teraz cieszy się popularnością na całym świecie. Jego debiutancka powieść, pierwszy tom trylogii „Anioł Nocy”, okazała się sukcesem i doczekała się wydania w wielu krajach. Także w Polsce „Droga cienia” została dobrze przyjęta i oczarowała wielu czytelników. Z czego wynika taka sytuacja i czy rzeczywiście warto sięgnąć po ten nowy cykl fantasy?

Merkuriusz to jedenastoletni chłopiec, który wraz z przyjacielem Jarlem i dziewczynką Laleczką próbuje przetrwać na ulicy w dzielnicy slumsów. Należy do jednej z band szczurów i zajmuje się drobnymi kradzieżami. Jedyną nadzieją na zakończenie ciężkiego losu sieroty jest dostanie się na termin u legendarnego siepacza Durzo Blinta. Jest on najlepszym zabójcą, perfekcjonistą w każdym calu, wypełniającym najtrudniejsze zadania dla Sa’kage – organizacji przypominającej mafię. Kontroluję ona przemyt, wszelkie nielegalne interesy i ma znaczący wpływ na funkcjonowanie i politykę królestwa.

Warstwa polityczna została w książce dość ciekawie zaprezentowana, za to w ponad sześciusetstronnicowej lekturze nie napotkamy zbyt wielu opisów zwyczajów różnych ludów i ich cech charakterystycznych. W tym aspekcie można czuć pewien niedosyt. Ale jest coś, co skutecznie rekompensuje te braki – są to barwne postacie oraz opisy szkolenia i fachu zabójców. Chłopiec, dorastając i trenując pod czujnym i nieznającym pobłażliwości okiem Durzo, zmienia się w Kylara Sterna.

Motyw dorastania, dojrzewania i zrozumienia tego, kim się, jest został przedstawiony w wiarygodny sposób i czytelnik szybko poczuje sympatię do głównego bohatera. Wydarzenia czasami zostają ukazane oczami innych postaci, jak choćby Blinta czy Króla-Boga Garotha, czyli jednego z głównych przeciwników państwa Cenarii.
Debiutanci często, pomimo świetnych pomysłów, mają problemy z samym warsztatem pisarskim, ale Brent Weeks także w tym aspekcie okazuje się być miłym zaskoczeniem. Po kilkudziesięciu stronach, gdy już oswoimy się ze światem przedstawionym, zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń i właściwie do ostatniej strony nie będziemy w stanie oderwać się od lektury. Mało która książka zaskakuje takim natłokiem akcji, opisów walk, akrobacji i ciekawych dialogów.

Nie jest to lektura dla młodego czytelnika, chociaż można odnieść takie wrażenie po nie do końca trafionej okładce. W książce jest sporo przemocy, jednak nie jest ona nadużywana, po prostu idealnie pasuje do zawodu, jaki wykonuje Kylar, i świata, w którym żyje.

W czytaniu może przeszkodzić tylko niechlujnie wykonana korekta – dawno nie spotkałam tylu literówek. Kolejny zarzut do wydania dotyczy braku mapki krain wykreowanych przez wyobraźnię pisarza. Na całe szczęście zainteresowane osoby mogą ją znaleźć na oficjalnej stronie autora. Dzięki temu nie trzeba już pamiętać, jakie państwo jest na północy i kto graniczy z kim.

„Droga cienia” to bardzo dobry debiut i świetny wstęp do intrygującej trylogii. Pierwszy tom wprowadza nas w skorumpowany świat Cenarii i pracę Siepaczy. Z każdą stroną wchłaniamy kolejne informacje o fachu zabójców i zapominamy o tym, co dzieje się wokół nas. To świetna lektura dla każdego, nawet osób które nie przepadają za fantastyką, a chciałyby spróbować zmierzyć się z tą tematyką. Akcja pędzi na złamanie karku niczym w najlepszych filmach sensacyjnych, a bohaterowie pozostaną w naszej pamięci na długo. Styl Brenta Weeksa już teraz jest bardzo dobry, a na pewno z każdym kolejnym utworem będzie ulegać poprawie. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że autorowi nie zabraknie pomysłów na kolejne tytuły równie dobre jak ten.

Anioł Nocy #1 - Droga Cienia

Autor: Brent Weeks
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2009
Tytuł oryginalny: Night Angel Trilogy: The Way of Shadows
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 600
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-150-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,00 zł


blog comments powered by Disqus