Recenzja książki "Krucjata przeciw maszynom"

Autor: Wojciech Kobza
29 listopada 2008

Niedawno na półkach księgarń pojawił się drugi tom trylogii „Legendy Diuny”, opowiadającej o mitycznych wydarzeniach ze wszechświata Diuny Franka Herberta. Historia, którą ponoć planował opisać ów nieżyjący autor, została przejęta przez jego syna, Briana Herberta, i jego kolegę po fachu, Kevina J. Andersona. Wspólnymi siłami postanowili podjąć się tej ciężkiej pracy. Chwała im za to. Inna rzecz, jak to wyszło.

Uniwersum Diuny jest rozległe, nie tylko jeśli chodzi o przestrzeń, czyli planety, na których dzieje się akcja, ale i w sensie czasowym, gdyż od jednych wydarzeń do drugich mijają nierzadko nawet milenia. Dlatego też autorzy, pisząc o Butleriańskim Dżihadzie, postanowili bardziej usamodzielnić swoje dzieła, rozwinąć je w porównaniu do oryginałów Franka Herberta. Po dość obiecującym pierwszym tomie dostajemy drugi, grubszy od poprzedniego, ale równie wybornie wydany przez Rebis. Szkoda, że zawartość nie jest już tak dobra.

„Krucjata przeciw maszynom” zaczyna się dwie i pół dekady po wydarzeniach z „Dżihadu”. Postacie się zmieniły, przybyło im lat, doświadczeń i zmartwień. Święta wojna trwa w najlepsze i tak naprawdę nie ma rozstrzygnięcia. Ani ludzkie siły Ligi Szlachetnych, ani siły Omniusa – Zsynchronizowane Światy, nie potrafią zdobyć przewagi. Wojna szaleje, liczba ofiar idzie w miliardy, a nic nie wskazuje, by konflikt miał się rychło skończyć. Serena Butler, teraz jako Kapłanka Dżihadu, sprawuje teoretyczną władzę nad wojskami i wszystkim, co wiąże się z konfliktem. W praktyce władzę dzierży Iblis Ginjo, wyzwoleniec (tak jak Vorian Atryda) z najważniejszego ze Zsynchronizowanych Światów – zniszczonej atomowym atakiem Ziemi. Jego żądza władzy jest jednak większa niż chęć zakończenia wojny. Vorian Atryda i Xavier Harkonnen, teraz jako głównodowodzący ludzkimi wojskami, starają się, jak mogą, by kolejne planety nie wpadały w dłonie (chwytaki?) mechanicznych najeźdźców.

W trakcie zapoznawania się z fabułą napotykamy jeszcze wielu innych bohaterów drugoplanowych oraz trzecioplanowych, część znanych z poprzedniego tomu, część zupełnie nowych. Szkoda tylko, że niektórzy z nich zostali potraktowani bardzo po macoszemu i właściwie stanowią zapchajdziurę dla wydarzeń związanych z głównymi bohaterami. Również akcja nie toczy się w jakimś jednym okresie czasu, lecz jest rozłożona na kilka kolejnych lat, co, jeśli chodzi o to akurat uniwersum, nie jest niczym nowym ani oryginalnym.

Niestety są pewne rzeczy, które bardzo rażą, nawet w porównaniu z poprzednią częścią. Główne postacie są apatyczne i często wpadają w nadmierny patos. Odnosi się wrażenie, że to bezwolne kukiełki, a w dodatku prawie na każdym kroku terkoczą o wydarzeniach, które miały miejsce jakichś kilkanaście/kilkadziesiąt stron wcześniej, co szczególnie irytuje. Być może jest to zabieg mający na celu niezgubienie się w treści przez amerykańskiego czytelnika. Jest to jednak bardzo uciążliwe i zdarza się, że chętnie opuściłoby się kilkanaście linijek tekstu. Również pewne fakty coraz bardziej zaczynają odstawać od kanonu, jakim jest sześć oryginalnych części Diuny. Jaki mają w tym cel autorzy? Na pewno nie wpływa to dobrze na odbiór całości, szczególnie dla czytelników mocno zafascynowanych oryginalną „Diuną”.

Niestety ten tom nie jest tak interesujący jak „Butleriański Dżihad”. Często akcja przypomina to, co sam Kevin J. Anderson pisał w swoich nowelach ze świata Gwiezdnych Wojen, a nie była to proza najwyższych lotów. Również nieścisłości względem wielkich poprzedników nie napawają optymizmem, ale jeśli o nie chodzi, będzie można je ocenić dopiero po zapoznaniu się z ostatnim tomem tej trylogii, który pojawi się pewnie niedługo na półkach księgarń.

„Krucjata przeciw maszynom” to tom pełen sprzeczności. Pomimo ciekawego okresu historycznego, który opisuje, pomimo niesamowitych możliwości kreacji wszechświata i twórczego rozwinięcia spuścizny Franka Herberta, autorzy położyli sprawę, stwarzając nieciekawych bohaterów i bardzo przewidywalne rozwiązania fabularne. Znowu trzeba przestrzec przed zapoznawaniem się z tym tomem jako pojedynczym dziełem, gdyż czytelnik może wyrobić sobie złe wyobrażenie o całym wszechświecie, który przecież jest bardzo rozległy i ciekawy. Mam tylko nadzieję, że niektóre fakty pojawiające się w tej książce zrozumiemy po przeczytaniu „Bitwy pod Corrinem”. Oby była ona bliższa duchem pierwszej części trylogii. Czego Wam i sobie życzę.

Legendy Diuny #2 - Diuna. Krucjata przeciw maszynom

Autor: Kevin J. Anderson, Brian Herbert
Tłumaczenie: Andrzej Jankowski
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 9/2008
Tytuł oryginalny: Legends of Dune: The Machine Crusade
Rok wydania oryginału: 2002
Liczba stron: 832
Format: 150x225 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN-13: 978-83-7510-104-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 59,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus