Recenzja książki "Noc Zombie"
Gdy na rynku pojawia się książka pod tytułem takim jak „Noc Zombie”, niemal odruchowo przez księgarzy katalogowana jest na półce z napisem „śmieciowa literatura klasy B”. Tajemnicą pozostaje, czemu wydawca zdecydował się na taki, a nie inny tytuł (w oryginale „The Rising”). Jednak ten, kto sięgnie po dzieło Briana Keene’a, z pewnością daleki będzie od rozczarowania. Oczywiście pod warunkiem, że pała miłością do hord żywych trupów, kilogramów ludzkiego mięsa, walających się tu i ówdzie pomiędzy linijkami tekstu, oraz litrów krwi przelewanych zarówno przez zombie, jak i przez bohaterów powieści. Jeśli czytelnikowi nazwisko Romero jest tak samo bliskie jak jego własne, poczuje się w wykreowanym w powieści świecie jak w domu.
Brian Keene, pomimo że na rynku grozy działa od niedawna, zdążył dorobić się już kilku nagród i ponad dziesięciu powieści. „Noc Zombie”, jego debiut z roku 2003, jest pierwszą książką Amerykanina, która ukazała się w Polsce. W tym miejscu trzeba dodać, że warto czekać na następną. Jeśli sen z powiek spędzała Wam „Noc żywych trupów”, „Ptaki” czy też „28 dni później”, wyobraźcie sobie wizję jeszcze bardziej przerażającą, gdyż „Noc Zombie” jest konglomeratem wszystkiego, co widzieliśmy w wymienionych filmach. Keene nie ukrywa, że zapożycza, kopiuje i modeluje ile wlezie, wzorując się na swoich poprzednikach eksplorujących teren zarezerwowany dla horroru apokaliptycznego, jaki zazwyczaj reprezentują filmy, książki, komiksy i inne produkty kultury pop zajmujące się tematyką żywych trupów.
Autor roztacza przed czytelnikiem wizję świata opanowanego przez chodzące zwłoki, już od pierwszych stron jesteśmy wrzuceni w uniwersum Keene’a, a pisarz nie daje nam ani chwili wytchnienia, serwując brutalną akcję bez zbędnych słów. „Noc Zombie” opowiada historię Jima, prostego robotnika budowlanego, który zmuszony jest opuścić swój bezpieczny schron w poszukiwaniu syna. Zadanie jest o tyle trudne, że bohater przemierzyć musi tysiące kilometrów przez Stany Zjednoczone, opanowane nie tylko przez trupy, ale także gangi renegatów, złodziei i samozwańczych dyktatorów. Na swojej drodze spotyka całą galerię postaci, spośród których na czoło wysuwa się Martin, duchowny poszukujący swego powołania w świecie skazanym na zagładę. Razem, na przekór beznadziei sytuacji, zmierzają do New Jersey ratować małego Dawida, ukrywającego się na strychu jednego z domów.
Proza Keene’a to jednak nie tylko wtórne naśladownictwo. Aby osiągnąć zagrożenie ekstremalne, autor obdarzył żywe trupy umiejętnością mowy, racjonalnego myślenia i zdolnościami manualnymi. Co więcej, do życia powracają nie tylko ludzie, ale także wszelakie zwierzęta, co okazało się pomysłem trafionym, pomimo mojego początkowego sceptycyzmu. Uspokajam tradycjonalistów: problematyka utworu pozostaje taka sama jak w innych opowieściach o umarlakach, zombie nadal mają nieposkromiony apetyt na ludzkie mięso i padają od strzałów w głowę; a tych jest u Keene’a naprawdę dużo. „Noc Zombie” obfituje w liczne sceny gore, niestety często naciągnięte do granic prawdopodobieństwa. Amerykanin zdecydował się postawić na – nierzadko pusty i pretensjonalny – szok, a fragmenty opisujące śmierć niektórych postaci są mało prawdopodobne. Skok na bungee w tłum żywych trupów? Pozostaje jedynie westchnąć z rezygnacją.
Pomimo faktu, że bujna wyobraźnia Keene’a zaprowadziła go momentami w rejony, których nigdy nie powinien był odwiedzać, „Noc Zombie” jest jedną z najlepszych powieści o zmaganiach człowieka z legionami żywych trupów, jakie znajdziemy w ofercie polskich wydawców i może być śmiało postawiona na półce obok „Komórki” Stephena Kinga.
Noc Zombie
Autor: Brian KeeneTłumaczenie: Grażyna Grygiel, Piotr Staniewski
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2009
Tytuł oryginalny: The Rising
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 248
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324133727
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,80 zł
Sklep
Forum