Recenzja książki "Przekleństwo Adama. Przyszłość bez mężczyzn"
Do dziś pamiętam, jak wielką przyjemność sprawiały mi lekcje biologii, na których rozważaliśmy, czy groszki będą miały białe, czy czerwone kwiaty. W genetyce jest bowiem coś tajemniczego, odwiecznego, ale i namacalnego. Maleńkie DNA, przekazywane z pokolenia na pokolenie, mimo że niewidoczne, rozstrzyga choćby o tym, jak wyglądamy: czy mamy rude włosy, niebieskie oczy, czy jesteśmy kobietą, czy mężczyzną.
Bryan Sykes, uznany na całym świecie genetyk, profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego, w „Przekleństwie Adama” zajmuje się głównie tym ostatnim zagadnieniem, a więc tym, co decyduje o naszej płci, a w szczególności, co sprawia, że mężczyźni są mężczyznami. Okazuje się, że znalezienie odpowiedzi na to pytanie nie było wcale takie proste, zwłaszcza że jeszcze kilkadziesiąt lat temu genetyka traktowana była przez pozostałe dziedziny medycyny po macoszemu. Autor opisuje, jak dzięki rozlicznym badaniom i przypadkowym odkryciom udało się odnaleźć gen męskości, ukryty w maleńkim skrawku chromosomu Y.
To jednak dopiero początek opowieści. Sykesa interesuje między innymi celowość seksu (skoro niektóre organizmy radzą sobie dzięki klonowaniu, to czemu większość rozmnaża się „tradycyjnie”?) oraz wojna płci (autor udowadnia bowiem, że odbywa się ona na poziomie genów – mitochondrialne DNA walczy o dominację nad chromosomem Y i odwrotnie) i wiele, wiele innych zagadnień. Wszystkie one zostały opisane tak, że nie tylko dajemy się porwać narracji i w miarę nadążamy za tokiem rozumowania badacza, ale również czujemy się tak komfortowo, jakbyśmy genetyką zajmowali się od kołyski, a słynny wykładowca Uniwersytetu Oksfordzkiego opowiadał nam o swych badaniach nie poprzez karty książki, lecz na małej czarnej przy kawiarnianym stoliku.
Niezmiernie ciekawe są próby odnalezienia przez Sykesa genu gejowskiego i postawienie tezy o związku jego występowania z batalią pomiędzy płciami. Autor dowodzi, że gen ten znajduje się w mitochondrialnym DNA, które częściowo mutuje, chcąc nie dopuścić do dalszego rozprzestrzeniania się swego wroga, chromosomu Y. Czy to jednak znaczy, że w chromosomie Y znajduje się gen lesbijski?
To i wiele innych pytań nasuwających się podczas lektury „Przekleństwa Adama” pozostaje bez odpowiedzi. Po pierwsze dlatego, że wiele kwestii wciąż jest owianych tajemnicą, a nad ich rozwikłaniem pracują całe zastępy naukowców. Po drugie, Sykes nie rości sobie pretensji do tego, by jego praca była gruntownym kompendium wiedzy (wszak to pozycja popularnonaukowa). Czy to jednak zarzut? Wprost przeciwnie! Sykes zmusza do myślenia i tropienia rozwiązań we własnym zakresie, a wszystko to udaje mu się zdziałać na nas, genetycznych laikach. To dopiero osiągnięcie!
Jedna z tez postawionych w książce dotyczy zaniku płodności wszystkich mężczyzn na świecie za około 125 tysięcy lat. Jednak ten, kto sięgając po „Przekleństwo Adama. Przyszłość bez mężczyzn”, spodziewa się pozycji feministycznej, będzie zawiedziony. Cala reszta, jestem tego pewna, wprost przeciwnie.
Przekleństwo Adama. Przyszłość bez mężczyzn
Autor: Bryan SykesTłumaczenie: Zofia Łomnicka
Wydanie polskie: 11/ 2007
Seria wydawnicza: Na ścieżkach nauki
Liczba stron: 248
Format: 142 x 202 mm
Oprawa: miękka
Cena z okładki: 29,90 zł





