Pierwszą połowę przegrałem...
Dostępność: 1 tydzień
Cena: 29,90 zł
Seria o inspektorze Morse'ie jest jedną z najdłuższych i najciekawszych, jakie wyszły spod pióra utalentowanego twórcy kryminałów, Colina Dextera. Sama kreacja Morse'a bywa czasem stawiana na równi z innymi ikonami tego nurtu literatury, jak Sherlock Holmes, Hercules Poirot czy Miss Marple, choć różni się od nich zdecydowanie. O jego sławie niech zaświadczy chociażby to, iż na podstawie książek Dextera powstał serial o inspektorze.
„Ostatni autobus do Woodstock” to pierwszy tom opowieści o inspektorze, który posługuje się tylko swoim nazwiskiem (Dlaczego? O tym trzeba się przekonać!). Wprowadza nas w klimat angielskich miasteczek i wsi, tych urokliwych miejsc ze starymi budynkami, kościołami i omszałymi, niewysokimi murkami. To właśnie tam popełniane są zbrodnie, których sprawców poszukuje inspektor Morse, kawaler, cynik, miłośnik piwa, kobiet, krzyżówek i muzyki klasycznej.
Pierwsze spotkanie z nim oraz z pomagającym mu w tej akurat sprawie sierżantem Lewisem odbywa się na miejscu zbrodni. Na niewielkim placyku przed gospodą, gdzie parkują klienci lokalu, zostaje znaleziona dziewczyna, zgwałcona i zamordowana. Morse i Lewis rozpoczynają dochodzenie, którego finał jest...
W książce nie podoba mi się postać głównego bohatera, który jest przemądrzały, cyniczny i stara się udowodnić, że posiadł patent na wszelką wiedzę. Można w skrócie powiedzieć (kolokwialnie), że jest po prostu upierdliwy i zadufany w sobie. Szczególnie jego relacje z poczciwym sierżantem są w pewnym momencie powieści tak męczące, że chciałoby się ją odłożyć na bok i szybko zapomnieć o jej istnieniu. Rozumiem, że postać tandemu stróżów prawa, walczących ze zbrodnią, będących wzajemnym przeciwieństwem, jest ikoniczna dla gatunku kryminału, lecz tutaj doszło do takiego przerysowania tego motywu, iż po kilkudziesięciu stronach czytelnik zaczyna odczuwać współczucie względem Lewisa z powodu znalezienia się na stronach tej samej książki, co Morse. Ktoś może zapytać, czy nie przesadzam. Nie, choć wraz z rozwojem fabuły ich relacje zmieniają się, ewoluują w stronę ostrożnej przyjaźni, a pod koniec zaczynają się dogadywać, a nawet zgrywać.
Zresztą cała książka jest w moim odczuciu podzielona na dwie części. Przez pierwszą ciężko przebrnąć, w szczególności główna postać nam tego nie ułatwia, odczuwamy zmęczenie jego zachowaniem, błądzeniem w sprawie, która dla tak doświadczonego policjanta o wypracowanej renomie powinna być dość prosta. Ale mniej więcej w połowie cała sytuacja zaczyna się zmieniać. Akcja nabiera tempa, Morse jest mniej upierdliwy i tak już zostaje aż do samego finału, który jest zaskakujący, choć wytrawni czytelnicy kryminałów znajdą przesłanki do odgadnięcia go na długo przed końcem książki.
„Ostatni autobus do Woodstock” jest bardzo specyficzną książką. Nie polecam jej tym, którzy jeszcze nie spotkali się z utworami autorstwa Colina Dextera bądź też z inspektorem Morsem na szklanym ekranie. Dla tych, którzy to pierwsze spotkanie mają już za sobą, może być to naprawdę wspaniała lektura. Co do reszty, obawiam się, że wielu czytelników zniechęci pierwsza połowa, o której pisałem powyżej, będąca nieciekawą i ciężkostrawną potrawą w sosie z ego Morse'a.
Inspektor Morse #1 - Ostatni autobus do Woodstock
Autor: Colin DexterTłumaczenie: Ewa Jusewicz-Kalter
Wydawnictwo: GWP
Wydanie polskie: 6/2008
Tytuł oryginalny: Last Bus to Woodstock
Liczba stron: 272
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7489-167-7
Cena z okładki: 29,90 zł
Sklep
Forum