Recenzja książki "Śmierć pośród zgiełku"
Colette Lovinger-Richard to francuska pisarka urodzona w mieście Compiègne. Jest autorką cyklu powieści kryminalnych, które stanowią jednocześnie kronikę jej rodzinnego miasta. Głównym bohaterem jest zawsze członek rodu Lajoy, niezmiennie lekarz, która to profesja praktykowana jest w rodzinie od pokoleń.
Tak było w poprzedniej powieść tej autorki pod tytułem Krwawe zbrodnie, tak jest również w drugiej wydanej w Polsce książce: Śmierć pośród zgiełku.
Pomimo tytułów, po których można oczekiwać opowieści co najmniej makabrycznych, Lovinger-Rochard pisze kryminały spokojne stroniąc od ukazywania nadmiaru przemocy. Czyta się je szybko i lekko. W przyjemny sposób przekazują informacje historyczne dotyczące przeszłości miasta Compiègne. W nowej książce autorka ukazuje czytelnikowi trzynastowieczny jarmark. Wydarzenie to teoretycznie stanowi tło dla opowiedzianej historii, lecz naprawdę jest raczej na odwrót. Ale dlaczego nie? Dzięki temu czytelnik ma możliwość przeczytania o tym jak wyglądał średniowieczny jarmark. Może podejrzeć całe przedsięwzięcie od kulis, dowiedzeć się o rozporządzeniach, które pozwoliły organizować jarmark w Compiègne. Z historycznego punktu widzenia jest to więc powieść ciekawa, choć ilość informacji nie jest aż tak duża, by skusić bardziej wyrobionego miłośnika średniowiecznej historii.
Dużo gorzej jest pod względem fabularnym. Przede wszystkim cała intryga zbudowana jest z boleśnie przewidywalnych schematów. Już w momencie, gdy odkryte zostaje pierwsze morderstwo, a może nawet trochę wcześniej, czytelnik jest w stanie powiedzieć kto stoi za zabójstwami. Autorka podejmuje co prawda próbę zmylenia czytelnika, ale również i to robi bardzo schematycznie. Znając więc sposób, w jaki budowane są proste opowieści bystry czytelnik może dopowiedzieć sobie zakończenie doczytawszy dopiero do połowy książki. Zapewniam, że wszystko w końcu znajdzie się na swoim miejscu, łącznie z rozwiązaniem deus ex machina oraz obszerną spowiedzią konającego złoczyńcy. Konającego w mękach, dodajmy, tym bardziej więc należy podziwiać go za kwiecisty styl w jakim wyjawia motywy swojego postępowania.
Postacie, zarówno główne jak i drugoplanowe, zbudowane są z dwóch lub trzech cech, które mają je wyróżniać na tle innych mieszkańców miasteczka. Niczym nie zaskakują, są tak przewidywalne, jak gdyby były ze szkła. Widać bardzo wyraźny podział na tych dobrych i tych złych. Sigismund i Marion, dwójka głównych bohaterów, to idealne postacie, pozbawione nie tylko większych przywar, lecz również uprzedzeń właściwych epoce, w jakiej żyją. Doktora Sigismunda można by śmiało nazwać człowiekiem renesansu, gdyby nie fakt, że na tę epokę trzeba jeszcze poczekać; Marion zaś jest kobietą myślącą i czującą w bardzo współczesny sposób, pomimo wychowania w klasztorze. We dwójkę wiodą prym w tej opowieści, a żadna inna postać nie dorównuje im ani czystością charakteru, ani urodą. Taki zabieg odrealnia bohaterów i każe zaliczyć Śmierć pośród zgiełku do książek mało ambitnych, wręcz zbyt prostych.
W porównaniu z pierwszą wydaną w Polsce książką Colette Lovinger-Richard, Śmierć pośród zgiełku ma zdecydowanie niższy poziom. Zawiera wszystkie wady poprzedniczki (trzymanie się utartych schematów, płaskie postacie) i nie wnosi wiele nowego. Średniowieczny jarmark, choć ciekawy, nie zastąpi dobrej powieści. Tym bardziej w przypadku, gdy, zwabiony opisem z tyłu okładki, po książkę sięgnie niczego nie podejrzewający miłośnik kryminalnych zagadek.
Śmierć pośród zgiełku
Autor: Collette Lovinger-RichardTłumaczenie: Krystyna Szeżyńska - Maćkowiak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2007
Tytuł oryginalny: Crimes en Karesme
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 208
Format: 130 x 209 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-472-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 26 zł
Sklep
Forum