Recenzja książki "Trzecie świadectwo"

Autor: Misha

Pozwólcie, że tym razem zacznę niejako „od końca”. Dosłownie. Chylę czoła przed autorem tzw. „zajawki” z tylnej okładki „Trzeciego świadectwa ”. Po jej lekturze w księgarni, biednemu czytelnikowi nie pozostaje nic innego niż szybki bieg z tą pozycją do kasy. Skrótowy opis zawartości książki nie ustępuje jakością trailerom największych hollywoodzkich superprodukcji. Żołnierze na stronie tytułowej wyglądają bardzo zachęcająco. Jesteśmy kuszeni potężnym artefaktem, fascynującą fabułą a przed wszystkim TAJEMNICĄ! Łudziłem się, że duże litery nie zostały użyte na darmo. Co z tego wyszło? Zapraszam do lektury tego tekstu.

Zdziwienie nadeszło zupełnie nieoczekiwanie. Z początku krążyło nade mną jak złowieszczy sęp, by w końcu spaść bezlitośnie na ofiarę. Gdzie są komandosi biegający radośnie z blasterami?? Gdzie odgłosy wybuchów i malownicze opisy starć?? Czułem się jak człowiek, który przyszedł do kina na film pokroju „Rambo 7”, a ktoś włożył do projektora Muminki! Małe, tłuste stworki są bardzo sympatyczne, ale jeśli ktoś liczył na wartką akcję, to zawiódł się okrutnie. „Trzeciemu świadectwu” bliżej jest do kryminału z mocnym wątkiem miłosnym niż do sensacji. Ach ta okładka…

Rzecz dzieje się na planecie zwanej niegdyś Ziemią. Jakieś sto lat temu nasza cywilizacja zafundowała sobie atomową apokalipsę, która skutecznie zniszczyła cały obszar planety oraz wszelkie występujące na niej formy życia. Poza mieszkańcami Kolonii Księżycowej nie ocalał nikt. A jednak… Gdy rozpoczęto proces rekolonizacji, napotkano na odizolowane od świata miasta–państwa. Enklawy, w których niedobitki dawnej ludności przez dziesiątki lat zmagały się ze skażoną naturą. Władze natychmiast zajęły się przywracaniem odnalezionych wspólnot na łono nowopowstałej Unii Słonecznej. Podczas jednej z akcji coś poszło jednak nie tak.

Główną osią powieści jest poszukiwanie prawdy o losie swojego ojca przez Jacka McDrury. Nie jest nam jednak dane obcować z nim bezpośrednio. Wydarzenia te poznamy czytając odkrywane na kolejnych stronach relacje z wyprawy do Tamarisk. Początkowo będzie to ogólna wizja dociekliwego historyka. Później, elementów układanki dostarczą nam opowieści jednego z żołnierzy, a w końcu i samego pułkownika. Historia Jamesa McDrury’ego, dowódcy oddziału penetratorów, pokazuje nam prawdziwą rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć jego synowi. Obraz świata, który znają, jest kreowany przez telewizję i Uninfcom – następcę naszego Internetu. Prawda to tutaj pojęcie mocno względne. Przecież to zwycięzcy piszą podręczniki do historii.

Wizja postapokaliptycznej rzeczywistości to chyba jeden z najstarszych i najbardziej wyeksploatowanych settingów, jakie widziała literatura fantastyczna. Świat stworzony przez Gromanna’a nie zachwyca, ale też nie można mieć do niego większych zastrzeżeń. Ot, poprawna robota. Gdyby autor dał się ponieść fantazji i rozwinął niektóre wątki (królowa Rea, Metapuk!), zamiast przeciętnie, mogło być całkiem nieźle. W niektórych momentach miałem wrażenie, że pisarz boi się rozmachu i ściśle unika postawienia choćby kilku kroków na fantastycznym gruncie. Jeśli „Trzecie świadectwo” pozbawić kilku dat i gadżetów związanych z XXII wiekiem, to właściwie nie miałoby ono czego szukać na półkach z fantastyką.

Wydanie, już tradycyjnie, stoi na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli planujecie zrobić komuś prezent, to w przypadku tego wydawnictwa możecie śmiało zrezygnować z papieru w choinki i bałwany. Ładna, stylizowana na nieco podniszczoną, okładka, wyróżnione specjalną farbą elementy grafik, to już od dłuższego czasu znak firmowy lubelskiej Fabryki.

Podsumowując, gdy spodziewasz się po tej książce dynamicznej akcji, to trafiłeś pod zły adres. Kupując „Trzecie świadectwo” otrzymasz raczej solidny kawałek kryminału z budującą refleksją na temat uczucia stojącego ponad wszystkimi problemami świata. Poprawny warsztatowo, ale bez „tego czegoś”. Książka napisana zupełnie dobrze, ale bez rozmachu. Debiut obiecujący, choć może nie błyskotliwy.

Trzecie świadectwo

Autor: Daniel Gromann
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 10/2005
Seria wydawnicza: Kuźnia Fantastów
Liczba stron: 384
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89011-70-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus