Recenzja książki "Mu – Zaginiony Kontynent"

Autor: Wojciech Kobza
16 grudnia 2008

Każdy z nas przynajmniej raz w życiu rozważał, czy teorie o istnieniu zaginionych lądów, takich jak Atlantyda czy Lemuria, są prawdziwe. Przynajmniej raz zastanawiał się, czy dowody przedstawiane przez entuzjastów tych hipotez i podważane przez sceptyków, nie wierzących zupełnie w takie teorie, zawierają w sobie choć odrobinkę prawdy. Każda taka publikacja, batalia czy dyskusja kończyła się patem, gdyż istnienia takowych miejsc nie można wykluczyć, ale potwierdzić ich położenie i czas, kiedy istniały, też jest niełatwo, wręcz nie da się.

Ci, którzy bardziej wgłębiają się w temat, musieli na pewno spotkać się z publikacjami Ericha von Dänikena, będącego chyba najjaśniej świecącą gwiazdą na firmamencie teorii o powstaniu człowieka przy dużej ingerencji kosmitów. Poza nim jest cała rzesza innych pisarzy zajmujących się tym tematem, jak chociażby Zecharia Sitchin, propagujący swoją teorię, iż w układzie słonecznym jest jeszcze jedna planeta, której okres obiegu wokół naszego słońca wynosi około 2000 do 3000 lat. Wszystkie te teorie są oczywiście marginalizowane przez środowisko naukowe. Tak było, jest i będzie, ale warto się przyjrzeć jednej z nich, gdyż jest ona, można by rzec, prekursorką wszystkiego, co napisano w tym temacie przez ostatnich siedemdziesiąt lat.

Mowa tu o książce „Mu – Zaginiony Kontynent” autorstwa niejakiego Jamesa Churchwarda, w Polsce wydanej przez Amber. Postać samego autora wydaje nam już się interesująca, gdyż fakty z jego życia sprawiają, iż jawi się on niczym awanturniczy archeolog ze znanego wszystkim filmu. Churchward, jako wojskowy Jej Królewskiej Mości, został przydzielony do oddziału stacjonującego w Indiach, gdzie zaprzyjaźnił się z jednym z ichniejszych duchownych, zwanym Riszi. Wydarzenie to doprowadziło do pokazania Anglikowi glinianych tabliczek, które zawierały „Święte Natchnione Pisma Mu”, czyli kronikę powstania ludzkiego rodzaju na zaginionym teraz kontynencie Mu. By odczytać te tabliczki, uczył się pisma w nich użytego przez dwa lata. Wreszcie dowiedział się o historii Mu, wedle starożytnych dokumentów – pierwszej kolebki ludzkości. Co ciekawe, kontynent ten miałby znajdować się na Oceanie Spokojnym lub raczej pod jego wodami. Wedle teorii głoszonej przez Churchwarda, Mu zostało zatopione podczas potwornego kataklizmu, który mógł mieć miejsce dwanaście i pół tysiąca lat temu! Nastąpiło to w tak krótkim czasie, iż większość jego mieszkańców, a trzeba dodać, że było ich 64.000.000 (w zerach nie ma pomyłki), zginęła, a ci, którzy mieli nieszczęście przeżyć, pozostając na najwyższych szczytach tegoż kontynentu, stoczyli się z wyżyn cywilizacyjnych w mroki barbarzyństwa. Wspominałem o najwyższych szczytach, gdyż wedle autora większość wysp na Pacyfiku to nie typowe wyspy właśnie, a pozostałości jednego, wielkiego kontynentu, na którym nie tylko rozwinęła się potężna jak na owe czasy cywilizacja, ale też właśnie ona miała zasiedlić resztę świata, łącznie z Atlantydą!

Przez resztę życia James Churchward podróżował po dalekim i bliskim wchodzie, po wyspach Pacyfiku, po Ameryce Północnej i Południowej w poszukiwaniu potwierdzenia słów zawartych na tabliczkach. Zwieńczeniem tego dzieła było napisanie serii książek, której pierwsza część jest niniejszym recenzowana.

Autor na kartach tej książki stara się przekonać czytelnika do swojej teorii, przedstawiając najbardziej według niego przekonujące fakty i dowody. Nieraz przyjdzie czytelnikowi tłumaczyć rysunki Majów, Egipcjan czy Hindusów, poznawać zawiłości hieratycznego pisma, które pokutuje w ludzkiej symbolice do czasów współczesnych autorowi, a nawet po dziś dzień. Czasem robi się to męczące, gdyż układ tekstu sprawia, że nierzadko trzeba się przeskoczyć o kilka stron wstecz lub w przód, by odnaleźć hieroglif, którego objaśnienie właśnie czytamy. Pomimo że niektóre fragmenty teorii na pewno już się zdezaktualizowały, przyznać trzeba, iż autor w bardzo dobry i przekonujący sposób przedstawia swoje przemyślenia. Miast wzbudzać jakieś niezdrowe konflikty czy krytykować innych, prosto i zwięźle przedstawia swój punkt widzenia. Od czytającego już zależy, na ile zawierzy słowom Churchwarda. Warto jednak sięgnąć po tę książkę, ponieważ jest ona bardzo ciekawa i spójna wewnętrznie pomimo czasu, jaki minął od jej oryginalnego wydania. Dobrze jest zapoznać się z historią Zaginionego Kontynentu Mu, warto też skonfrontować poziom wiedzy na temat powstania człowieka pochodzącej sprzed siedemdziesięciu lat ze współczesną. Można dojść do wniosku, że niewiele zmieniło się w tej materii. Polecam.

MU - zaginiony kontynent

Autor: James Churchward, David Hatcher Childress
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2008
Liczba stron: 304
Format: 170x240 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324132010
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,80 zł


blog comments powered by Disqus