„Biały tygrys” na jesienno-zimowe wieczory

Autor: Kalina Śmigielska
Korekta: Bool
18 grudnia 2009

Z postacią bakałarza Xiao Longa, młodzieńca ambitnego i nieco aroganckiego, miałam okazję spotkać się już wcześniej, czytając opowiadania Dawida Juraszka. Dlatego też bardzo ucieszyłam się, kiedy dostałam do ręki powieściową wersję losów kaligrafa.

Juraszek wprowadza czytelnika w ciekawy i pełen magii świat Cesarstwa Środka, gdzie bohatera spotykają liczne przygody. Jak sam pisze w nocie od autora, nie dał się zniewolić kulturze Chińskiej i czerpał z niej tylko tyle, ile było mu potrzebne dla fabuły opowieści. Sinologowie pewnie będą się zżymać z powodu nieprzestrzegania realiów historycznych.

Jednak dla mnie najważniejsza była aura, wtrącane od czasu do czasu powiedzonka czy wiersze, które nadały powieści wschodniego kolorytu. Autor wykazał się dużym artyzmem, wprowadzając powtórzenia – pomysł to nieco ryzykowny, gdyż we współczesnej literaturze nie kojarzą się one dobrze czytelnikowi. Chodzi konkretnie o podobieństwo opisów, polegające na prostym wyliczeniu kolejnych cech przedmiotu, a także krótkie notki na początku i końcu każdego rozdziału, entuzjastycznie zachęcające do dalszego czytania, np. „Jeśli chcecie się dowiedzieć, co czekało bakałarza u celu podróży, przeczytajcie następny rozdział!”. Przypomina to styl formułkowy, typowy dla opowieści ludowych i gawęd, gdzie powtórzenia mają pomóc opowiadaczowi i słuchaczowi lepiej zapamiętać cały tekst.

Niestety to, co było dobre w warstwie kompozycji, nie sprawdziło się fabularnie. Jednak najpierw trzeba wyjaśnić coś innego. Mimo że „Biały Tygrys” to powieść, cały czas miałam wrażenie, że obcuję ze zbiorem opowiadań. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby autor nie starał się za wszelką cenę połączyć ich w całość. Szczególnie że Juraszek lubi kończyć opowiadania, jakby nie wyjaśniając ich całkiem, zawieszając w pewnym miejscu. Czytelnik spodziewa się dalszej akcji, ale okazuje się, że w następnym rozdziale ma już do czynienia z nową historią. Tutaj właśnie ujawnia się wspomniana wada. Autor często stosuje takie same rozwiązania akcji w różnych „opowiadaniach”, co po pewnym czasie jest, mówiąc wprost, nudne. W pewnym momencie, kiedy Xiao gdzieś zasypiał, mogłam być prawie pewna, że obudzi się zupełnie gdzie indziej.

Brakuje też psychologicznego pogłębienia postaci – główny bohater ma kilka cech, ale podczas jego długiej wędrówki trudno zauważyć, żeby zmieniły się one w jakikolwiek sposób. Tym bardziej jego decyzja w finale jest szokująca. Ale Xiao i tak powinien uważać się za szczęściarza – reszta postaci to tylko… ciała, ewentualnie wyposażone w jedną typową cechę, jak np. właścicielka burdelu, która jest wyrachowana. Inne kobiety, których na kartach powieści jest w ogóle mało, po prostu są ładne.

„Biały Tygrys” z pewnością może nam zapewnić rozrywkę na pewnym poziomie w długie jesienno-zimowe wieczory, ale raczej nie wniesie niczego nowego do naszego światopoglądu. A szkoda.

Xiao Long. Biały Tygrys

Autor: Dawid Juraszek
Okładka: Daniel Grzeszkiewicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 8/2009
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
Liczba stron: 504
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-099-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 33,90 zł


blog comments powered by Disqus