Recenzja książki "Piknik w Piekle"


Prawdę powiedziawszy do czytania tej książki przystąpiłem z niedowierzaniem. Wcześniej znałem twórczość Kaina i Kyrcza "na wyrywki", z kilku niewielkich objętościowo nowelek, rozproszonych po Internecie: Kaina jako twórcy prozy błyskotliwej, pełnej świeżego konceptu, Kyrcza zaś jako autora mocnych, "rogatych" tekstów. Po wcześniejszej lekturze kilku pozycji z Fabryki Słów nastawiłem się, że również "Piknik w Piekle" mimo reklamy i pozytywnych recenzji okaże się mocno średniawym nabytkiem. "Piknik..." został zresztą wydany przez wydawnictwo mniej renomowane od tego, które pokazało nam Grzędowicza czy Siedlara - co tym bardziej pogłębiło mój sceptycyzm. No, ale będąc w Krakowie, miałem akurat trochę drobnych, więc książkę zakupiłem.

Zbiór obejmuje w sumie osiemnaście opowiadań; sześć nowelek Kaina, sześć Kyrcza i tyleż tekstów napisanych wspólnie.

Większość utworów, które szczególnie przypadły mi do gustu pochodzi od Dawida Kaina oraz duetu Kain & Kyrcz. Opowiadania Kazimierza Kyrcza prezentują bardzo nierówny poziom; są wśród nich prawdziwe perełki jak "Enen" czy "$", ale są też teksty, które mnie nie przekonały. Widać w nich jednak dojrzały styl autora i niewątpliwy jego talent, który nie został tu w pełni wykorzystany. W pełni - czyli tak jak w niektórych opowiadaniach publikowanych na stronie Carpe Noctem. Przykładem może być świetny szort "Teraz i na zawsze". Pomijając jednak tę kwestię, należy zwrócić uwagę na największy walor autora "Enen". U Kyrcza rzuca się w oczy pewne bezpośrednie podejście do tematu - bardzo odpowiednie dla tego typu prozy. Przypomina to miejscami klasyków takich jak Bierce czy Sartre. Są zdania mocne, ostre i stawiane śmiało. Kyrcz jest oszczędny w słowach, wolny od patetyzmu - i tymi właśnie cechami wzbudza w czytelniku żywe emocje. Niekiedy zdania stawiane w jego prozie sprawiają wrażenie, jak gdyby mogły funkcjonować w oderwaniu od reszty, mają budowę aforystyczną, a mimo to zostały doskonale wkomponowane w całość.

Opowiadania Kazimierza Kyrcza jr najmniej mają wspólnego z grozą - co bynajmniej nie byłoby wadą, gdyby nie podtytuł "Pikniku w Piekle", świadczący o tym, że właśnie z literaturą grozy mamy do czynienia. Jeżeli już Kyrcz próbuje straszyć, robi to w sposób dla siebie charakterystyczny.

Do tradycyjnego rodzaju horroru bliżej twórczości Dawida Kaina (Feliks Kres zauważył w niej pewne podobieństwo tematyczne do dzieł Edgara Allana Poe i Stefana Grabińskiego), utrzymanej czasem w konwencji surrealistycznej, mającej pewne cechy ekspresjonizmu. Najczęściej jednak autor odwołuje się do makabreski; historie pełne grozy opowiada z dobrze wychwytywaną ironią i wisielczym humorem. Czasem jakby posuwa się w stronę pewnego sceptycyzmu, pewnej rezerwy względem opowiadanych przez siebie wydarzeń. Wyjątek stanowią "Sue" i "Nie dotykaj mnie" napisane ze znakomitym artystycznie sentymentalizmem. Nawiasem mówiąc "Sue" Kaina & Kyrcza oraz "Enen" Kyrcza - historie tak bardzo do siebie podobne - stanowią najmocniejszą cześć "Pikniku...", której nie zawahałbym się porównać do klasycznych dzieł współczesnej polskiej fantastyki.

Opowiadania Kaina nieustannie zaskakują, a eksponowane pomysły są oryginalne i dobrze przemyślane. Rację miał jednak w swojej recenzji Łukasz Orbitowski zauważając brak rozwinięcia świata przedstawionego i bohaterów tam, gdzie mogłyby one podnieść wartość artystyczną dzieł. O ile "Nocna audycja" zyskuje dzięki temu "niedopowiedzeniu" pewną lekkość, o tyle czytając "Sue" przydałoby się dowiedzieć czegoś więcej o bohaterach, ich życiu i otoczeniu. Z kolei "Thanatos" urywa się nieoczekiwanie, jakby w pół opowieści, do której można by dopisać następne siedem, a nawet czternaście stron. Kłóci się to ze zwartą konstrukcją co lepszych opowiadań ze zbioru. Czuć przy tym pewien niedosyt, choć z drugiej strony bardzo pobudza to wyobraźnię.

Atutem obu autorów "Pikniku w Piekle" jest warstwa językowa. U Dawida Kaina walory w tym zakresie leżą jednak gdzie indziej niż u Kyrcza. Język tego pierwszego jest niezwykle wysublimowany; zwięzły, a jednocześnie nie wolny od barwnych porównań i poetyckich smaczków.

W opowiadaniach "Pikniku..." najbardziej przykuwa uwagę środowisko współczesnej młodzieży, będące tłem dla niesamowitych zdarzeń. Proza Kaina i Kyrcza epatuje wulgaryzmami, erotyką i okrucieństwem. Odzwierciedla niszczący świat pełen alkoholu i narkotyków. Trudno powiedzieć, czy to wynika z autobiografii autorów, czy też wyłącznie z ich obserwacji. Zresztą to mało ważne. Ważne jest natomiast to, że nigdy nie czytałem prozy, która z równą siłą sugestii przedstawiałaby tę brudną rzeczywistość czytelnikowi. Pod tym względem dorównuje ona powieściom modernisty Feliksa Brodowskiego. I nie powinien dziwić fakt, iż Kain i Kyrcz tworzą majstersztyk przedstawiając psychikę jednostek wywodzących się z owych współczesnych "sztucznych rajów".

"Piknik w piekle" jest z pewnością pozycją godną uwagi, którą - streszczając do kilku słów - można nazwać "kawałem dobrego mięsiwa". Moim zdaniem to najlepszy debiut w polskiej fantastyce ostatnich lat. Przewyższa Grzędowicza swoją zwięzłością i pomysłem, Pilipiuka przesłaniem, a Siedlara umiejętnościami narracyjnymi. Miejmy zatem nadzieję, że kolejne książki Dawida Kaina i Kazimierza Kyrcza jr (autorów tak świetnie prosperujących) okażą się jeszcze lepsze i na trwałe zapiszą się w historii rodzimej fantastyki...

... czego im szczerze życzę. Amen.

Piknik w Piekle

Autor: Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr
Wydawnictwo: Szerg
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 6/2004
Liczba stron: 140
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-919969-4-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 18 zł


blog comments powered by Disqus