Recenzja książki "Starszy brat, młodszy brat"
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 28,30 zł
Książka rodzeństwa Florianów (Filipa – starszego brata, i Mateia – młodszego) to zbiór rozmaitych opowieści, wszystkich sięgających korzeniami głęboko do czasów dzieciństwa. Czytelnik znajdzie tu szeroki pejzaż przygód i doświadczeń, trosk oraz radości bycia dzieckiem, i takiegoż patrzenia na rzeczywistość. Nie ma chyba większego sensu wymieniać poszczególnych perypetii braci, za to pozwolę sobie skupić się na tym, co według mnie przemawia najsilniej za magią takich książek.
Szczerze przyznam, że uwielbiam pozycje, które w tak wspaniały sposób potrafią przypomnieć o szczenięcych latach, kiedy fantazja i wyobraźnia młodego umysłu interpretowały otaczający świat w feerii niewyobrażalnych zdarzeń i postaci. Bo co powiecie na poranek, gdy kilkuletni Matei zawędrował do kuchni i odkrył, że w słoiku z musztardą zaistniał najprawdziwszy cud – pojawiły się dwie bezkształtne postacie, towarzyszące brzdącowi od tej pory przez wiele lat. Albo na sytuację bawienia się plastikowymi żołnierzykami, kiedy nagle cały pokój zamienia się w teren nieprzerwanych przygód, a koce wespół z poduszkami przeistaczają się w pagórki i wąwozy, idealne do zgotowania zasadzki na blade twarze.
W dodatku „Starszy brat, młodszy brat” napisany jest w narracji typowej dla dzieciństwa – urwanej, chaotycznej, pełnej wtrętów, dygresji (i kolejnych dygresyjek w ich ramach), przeskakiwania z wątku na wątek oraz porzucania jednych myśli dla drugich (tak jak tylko dzieci mogą momentalnie znudzić się czymś i zrazu zabrać się za coś innego), lecz jednocześnie całość jest czytelna, pełna pasji i tego czegoś, co sprawia, że czytelnik wchodzi w świat wspomnień dwójki braci. „Starszy brat, młodszy brat” obfituje we wzajemne przenikanie się punktów widzenia dzieciaka i dorosłego człowieka, który z zapałem stara się odtworzyć dawne chwile i uczucia z nimi związane. Niekiedy pamięć zawodzi, płata figle, ale wtedy z pomocną dłonią przychodzi brat, uzupełniając lub korygując obrazy mniej lub bardziej zatartych wspomnień.
Niemniej nie jest to pozycja tylko humorystyczna, wszak wczesne lata życia nie składają się tylko z uganiania z piłką po placu osiedlowym czy wsuwania słodkości. W książce znajdują się też momenty poważniejsze, szczególnie związane z ojcem Florianów i jego odejściem. Są to fragmenty poruszające, bardzo dobrze napisane, splatające szczerość i często niezrozumienie dziecka z bardziej wyważonym podejściem wieku późniejszego.
Niniejszym recenzowana książka to także przedziwna, kolorowa i żywa panorama Rumunii doby komunizmu, ukazana (a jakże) przez pryzmat dziecięcych oczu, czyli niedzielnych wypadów do kina, chodzenia razem z ojcem na mecze, budowy nowych osiedli z wielkiej płyty, opisów podniszczonego bloku i na pół dzikich terenów wokół nich, które (rzecz oczywista) również obfitują we wszelakie cuda, na czele z czerwonym krzyżem wyrytym w drzewie, który miał przepowiadać przyszłość, a szczególnie wynik meczu półfinału Pucharu Europy Dinamo Bukareszt vs F.C. Liverpool.
Bardzo dobrze czytało mi się książkę braci Florianów. Stała się dla mnie tym większym zaskoczeniem, że nie spodziewałem się po niej takiej porcji porządnej literatury. Tymczasem zdobyła mnie niczym cykl „Calvin i Hobbes” Billa Wattersona, przypominając o błogich chwilach wczesnych lat, kiedy wyobraźnia i fantazja ciągle zsyłały cuda-niewidy, rzeczywistość nie była zbyt skomplikowana, a poważne wydarzenia wstrząsały do szpiku kości. Polecam lekturę „Starszego brata, młodszego brata” wszystkim, którzy po wyjściu z lat dziecięcych nie skostnieli i potrafią żywić nieskrępowaną radość oraz wzruszenie na samo wspomnienie doświadczeń minionych lat.
Starszy brat, młodszy brat
Autor: Filip Florian, Matei FlorianTłumaczenie: Szymon Wcisło
Wydawnictwo: Czarne
Miejsce wydania: Wołowiec
Wydanie polskie: 4/2009
Seria wydawnicza: Inna Europa, inna literatura
Liczba stron: 224
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7536-077-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,50 zł
Sklep
Forum