Recenzja książki "W poszukiwaniu harmonii. Wariacje na tematy z fizyki współczesnej"

Autor: Fenris
6 grudnia 2008

Na początku recenzji warto byłoby rozwiać pewną wątpliwość. Ktoś mógłby zapytać, jaki jest sens wydawania książki z fizyki, która oryginalnie ukazała się w roku 1987. Przecież od tej pory minęło mnóstwo czasu, pojawiły się tysiące nowych prac z zakresu fizyki, przeprowadzono ogrom eksperymentów, dokonano nowych odkryć, pojawiły się śmiałe teorie. Czy w takim razie praca mająca ponad 20 lat nie jest już archaiczna? W przypadku recenzowanej książki odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie! Dlaczego? Ponieważ nade wszystko omawiane w niej zagadnienia wciąż są żywe, badane, udzielone odpowiedzi nadal aktualne, a całość tworzy fascynujący materiał do dalszych dociekań (dzisiejsza fizyka bynajmniej nie wyjaśniła wszystkiego). Jednakże, jeżeli ktokolwiek nadal twierdzi, że „W poszukiwaniu harmonii” to ramot, równie dobrze może skończyć lekturę niniejszej recenzji. Wszystkich pozostałych zapraszam do cudownego świata, jakim może być fizyka z jej badaniem natury.

Zgodnie z tytułem, duchem książki jest poszukiwanie harmonii. Frank Wilczek przyznaje: „fascynowała mnie idea, że świat jest ucieleśnieniem skrytych harmonii; kusiła mnie chęć przekazania innym tych odkryć […]”. I o tym właśnie jest omawiana przeze mnie książka, produkt życiowej pasji pewnego wybitnego fizyka i jego żony, którzy są głęboko przeświadczeni, że wszechświat, który nas otacza i którego jesteśmy częścią, jest zrozumiały. Ba! Jego pojmowalność ma w sobie coś z arcydzieł muzyki, gdzie z bazowych elementów da się stworzyć harmonijną całość, czyli taką, której niczego nie brak, a wszystko pięknie współbrzmi. Analogia pomiędzy fizyką a muzyką przewija się od pierwszej do ostatniej stronicy. Lecz sama metafora – jakkolwiek uwodząca – musi być poparta czymś więcej, niż powabnym brzmieniem. Panie i panowie, zapraszam na koncert w wykonaniu natury!

Sposób, w jaki Frank Wilczek wespół z żoną, Betsy Devine, poruszają się w gąszczu kwestii fizyki współczesnej, ma w sobie pewien klucz. Rozważając na przykład kwestię światła, szukają najmniejszych składników (w Temacie 1 są nimi barwy), a następnie praw, podług których całość łączy się w zrozumiałą strukturę. Ale nie poprzestają na tym; to, że jedno zagadnienie można tak ująć, jest samo w sobie osiągnięciem godnym uznania, lecz pokazanie, jak całe multum kwestii fizycznych łączy się, jest czymś jeszcze lepszym. W ogóle problem natury światła stanowi wdzięczny grunt do badań, gdyż można wskazać jej więzy z chemią, pierwiastkami, koncepcją Wielkiego Wybuchu, przejść dalej na poziom kwantowy, zastanowić się nad elektromagnetyzmem, oddziaływaniem silnym i słabym, swobodą asymptotyczną (Wilczek wraz z Davidem J. Grossem oraz H. Davidem Politzerem dostali za jej odkrycie nagrodę Nobla w 2004 roku), kończąc rozmyślaniami nad unifikacją, teorią inflacji i ciemną materią (nie wspominając o wielu innych sprawach). Każdy rozdział koncentruje się wokół jednego zagadnienia, z kolei rozdziały łączą się w tematy, a te w całość – a wszystko w myśl poszukiwania harmonii. Lecz jest jeszcze jedna prawidłowość w kolejności omawianych kwestii. W pewnym momencie daje się zauważyć, iż autorzy (co sami przyznają szczerze) przechodzą od omawiania przyjętych i ogólnie potwierdzonych teorii do spekulacji na tematy, które wymagają jeszcze wiele wysiłku, by uzyskać w nich satysfakcjonujące odpowiedzi. Nie jest to wielka wada – o ile w ogóle jest – ponieważ autorzy, jako zwolennicy „radykalnego konserwatyzmu” w fizyce, nie szukają taniego poklasku, wymyślając na poczekaniu ładnie brzmiące, ale wątpliwe teorie. Daleko im do tego. Raczej stosują się do wypowiedzi Izaaka Newtona, który swego czasu rzekł: „widziałem dalej dzięki temu, że stałem na barkach gigantów”. Odrębną sprawą są prywatne poglądy autorów. Wilczek jest wybitnym fizykiem i to, że poświęcił dużo miejsca na wyjaśnienie swobody asymptotycznej, jest w pełni zrozumiałe, skoro jest jej współtwórcą, a sama teoria wiele wniosła do fizyki współczesnej. Natomiast inna kwestia jest równie ciekawa – chodzi mianowicie o kwantową koncepcję wielu wszechświatów Hugh Everetta, której, jak wynika z tekstu, autorzy są zwolennikami (a przynajmniej byli pod koniec lat ’80 ubiegłego wieku). Wydaje mi się, że fajnie jest w książce naukowej nie tylko przeczytać, co dana teoria głosi, ale także poczuć, jakby było się na spotkaniu z jej sympatykiem. Rozdział o wielu światach pozwala wczuć się w taki moment, kiedy słuchamy kogoś mówiącego z zapałem o czymś, co go fascynuje (nawet jeśli, jak Niels Bohr, nie akceptujemy omawianej teorii).

Powstaje pytanie: czy muzyka, którą Wilczek oraz Devine serwują, jest strawna? Publikacje z zakresu nauk ścisłych mają to do siebie, że mogą być albo nudne, albo przerażająco nudne (niektóre nawet definiują na nowo pojęcie nudy), albo wprost przeciwnie – są przykładem lektury, która wciąga na długie godziny, ugruntowuje fascynację daną dziedziną oraz podsyca zapał do dalszych poszukiwań. I właśnie „W poszukiwaniu harmonii” jest taką pozycją – piękną, harmonijną melodią. Powiem szczerze: to nie jest książka dla wszystkich; nie tylko z powodu, że przecież nie każdy musi być zainteresowany fizyką, ale także dlatego, iż jest po prostu momentami strasznie trudna w lekturze. Oczywiście, osoba zaznajomiona w pewnym zakresie z konkretnym zagadnieniem z przyjemnością poczyta o nim i dowie się czegoś nowego, lecz całość – szczególnie późniejsze rozdziały – wymaga dużego skupienia i chęci poznania (a nie tylko „przebrnięcia” do końca). Niemniej „W poszukiwaniu harmonii” wciąga, i to mocno. Duża w tym zasługa samych autorów, którzy starali się jak najlepiej wyłożyć ważne sprawy w języku zrozumiałym dla osób niezajmujących się na co dzień fotonami, antyneutrinami, kwarkami i całym zoo mikro oraz makroświata. Nie zapomniano również o humorze! Cytat z Newtona na stronie 40 – piękny prztyczek w nos fizyki arystotelesowskiej – wprawił mnie w tak dobry nastrój, że z jeszcze większym zapałem kontynuowałem lekturę. Na osobną pochwałę zasługuje erudycja autorów. Przywoływanie tuzów fizyki, na czele z Maxwellem, Faradayem, Newtonem, Einsteinem czy Feynmanem (żeby tylko wymienić kilku), jest jasne samo przez się. Natomiast przytaczanie wypowiedzi filozofów – Kartezjusza, Pascala, Leibniza, Kanta (szczególnie sprzed tak zwanego „okresu krytycznego”), Comte’a, Williama Jamesa, Wittgensteina wywołuje nie tylko miłe odczucia u osób z wykształceniem filozoficznym (jak niniejszy recenzent), ale świadczy o nawiązywaniu autorów książki do wspaniałych tradycji fizyki, kiedy jej przedstawiciele byli zaznajomieni z licznymi nurtami w filozofii lub sami je tworzyli, jak wymieniony Sir Izaak Newton. Duże brawa ode mnie.

Podsumowując: czy warto? Śmiało mówię, że tak. „W poszukiwaniu harmonii” jest lekturą godną polecenia, co – mam nadzieję – udało mi się wskazać w trakcie recenzji.

W poszukiwaniu harmonii. Wariacje na tematy z fizyki współczesnej

Autor: Betsy Devine, Frank Wilczek
Tłumaczenie: Bogumił Bieniok, Ewa L. Łokas
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2007
Seria wydawnicza: Na ścieżkach nauki
Format: 140 x 200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-491-9
Cena z okładki: 36 zł


blog comments powered by Disqus