Recenzja książki „Brandenburg”
Kolejny raz przypadło mi w udziale recenzowanie książki będącej sensacją i mającej związki z drugą wojną światową. Dlatego muszę powtórzyć swoje stwierdzenie: temat ten można łatwo spieprz... no, zepsuć. Szczególnie jeśli sięga się tak głęboko.
Tym razem mamy do czynienia z książką autora zachodniego, co również odbija się na jej zawartości. Ale zacznijmy od początku. Pisarz rzuca nas najpierw na kontynent Amerykański, do Paragwaju, gdzie dziennikarz prasowy, Rudi Hernandez, uwikłany w pewną sprawę, o której na początku niewiele wiemy, wybiera się na miejsce samobójstwa starszego mężczyzny. Spotyka tam swego przyjaciela, oficera policji Sancheza. Podczas nieobecności gliny odbiera telefon informujący o spotkaniu. Udaje się mu je podsłuchać, a potem podsłuchiwani starają się odzyskać nagranie.
Ale wiecie co? To dopiero początek historii, podczas której odwiedzimy jeszcze Meksyk, Genuę, Strasburg oraz praktycznie całe Niemcy. Zapewniam, że trup będzie się ścielił gęsto i to nawet bardzo, ale w niczym to nie przeszkadza, właściwie każda kolejna strzelanina jest logicznym następstwem wydarzeń, a każde kolejne morderstwo nieuniknione. Oczywiście jest to zarys, i to tylko początku całej fabuły tej książki, liczącej sobie grubo ponad pół tysiąca stron.
Autor bardzo dobrze szafuje scenerią w powieści. Gdy akcja danego fragmentu dzieje się w Paragwaju czy innym państwie tamtego regionu, czytelnik odczuwa tamtejszy upał, ciężki od zapachów egzotycznych kwiatów, ale zarazem przepełniony tą trudną do określenia atmosferą południowoamerykańskich miast, gdzie przeszłość wiąże się z przyszłością, gdzie bogactwo odbija się w biedzie. Wszystko to można zobaczyć. A po drugiej stronie Ziemi, na kontynencie europejskim, bardzo dobrze odmalowana jest zima, szczególnie opisy miast niemieckich w tym względzie są niezwykle trafne, o czym mogę zapewnić.
W książce spotykamy się z wieloma postaciami drugoplanowymi, które na całe szczęście są na tyle charakterystyczne w sposobie bycia bądź myślenia, że nie ma żadnych problemów z ich zapamiętaniem. Również fabuła, choć wielowątkowa, zmierza wartko do rozwiązania, a wierzcie mi, jest ono dość wybuchowe i zdecydowanie podnosi ciśnienie.
Jedyną wadą tej książki, jeśli można ją rozpatrywać w takich kategoriach, jest dość duża śmiertelność postaci pierwszoplanowych. Szczególnie irytuje to, gdy czytelnik przyzwyczai się do jednej z nich i już zaczyna z zapartym tchem śledzić jej przygody. Również ilość trupów, jakie padają w toku historii, jest dość spora. Na całe szczęście, jak już pisałem wyżej, nie ma nigdzie w teście opisu jatki, który byłby jedynie zapychaniem dziur w fabule. Poza tym jest to książka sensacyjna, więc czytelnik, sięgając po nią, spodziewa się przecież strzelanin, pościgów i tego wszystkiego, co ten gatunek w sobie niesie.
No dobrze, jest jeszcze jedna rzecz, która troszkę przeszkadza w cieszeniu się książką. Jako że jest to dość gruby tom, a okładka jest dość miękka, po pewnym czasie grzbiet wygina się i marszczy, a sama okładka na rogach zaczyna tracić farbę. Nie byłby to może jakiś duży zarzut, gdyby nie to, że po jednym czytaniu tom wygląda jakby był wzięty z biblioteki publicznej, a nie prosto z księgarni. Szkoda, bo trochę wstyd komuś pożyczyć książkę w takim stanie!
Na zakończenie trzeba napisać, że jest to solidnie napisana powieść sensacyjna, pełna zwrotów akcji i zakrętów fabularnych. Jeśli ktoś ma ochotę poczytać przy okazji o pewnych sprawach związanych z aparatem władzy III Rzeszy, to dostaje idealną okazję, by razem z głównym bohaterem zagłębić się w świat nazistowskich machinacji, a na samym końcu odnajdzie odpowiedź na pytanie, które w pewnym momencie samo się nasuwa podczas lektury. Polecam!
Brandenburg
Autor: Glenn MeadeWydawnictwo: Rzeczpospolita - Przedsiębiorstwo Wydawnicze
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2007
Tytuł oryginalny: Brandenburg
Rok wydania oryginału: 1994
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60192-27-6
Cena z okładki: 44 zł
Sklep
Forum