Powojenne losy nazistów
Heinz Schneppen. Odessa. Tajna organizacja esesmanów.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 28,80 zł32,00
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 28,80 zł
Heinz Schneppen – niemiecki historyk, filozof i dyplomata w książce „Odessa. Tajna organizacja esesmanów” (tak nieudolnie i tabloidalnie przetłumaczono „Odessa und das Vierte Reich. Mythen der Zeitgeschichte”) zajął się słabo dotychczas wyjaśnioną problematyką. Chodzi mianowicie o kwestię zniknięcia z Europy w okresie powojennym zbrodniarzy związanych z systemem narodowo-socjalistycznym.
Do lektury można mieć ambiwalentny stosunek. Autor rozprawia się z mitami metodycznie , nie wyjaśniając jednak, co stało się z autorami i wykonawcami nigdy nie zadekretowanego ludobójstwa i masowych eksterminacji.
Argumenty Schneppena są wyważone, jak przystało na pracę o charakterze naukowym, spełniającą wszystkie wymogi stawiane monografiom historycznym. Bezwzględnie rozprawia się z publicystyką Simona Wiesenthala i czerpiącego z jego „rewelacji” Fredericka Forsyte’a. Zarówno Akta Odessy, jak i trzy pozycje „łowcy nazistów” zostały wypromowane w czasach zimnej wojny. Wiedeński Żyd i brytyjski powieściopisarz stworzyli jeden z solidniejszych mitów, z którego czerpali nie tylko liczni publicyści, ale także (co gorsza) historycy.
W kolejnych rozdziałach niemiecki autor przybliża i bezwzględnie niszczy swymi metodycznymi argumentami nie tylko pseudonaukowe teorie, lecz także rzekome „nowe ślady” exodusu nazistów, które pojawiły się dopiero w latach 90. Sam przyznaje, że chodziło mu „o pokazanie, jak różne mity łączą się w jeden system” przy rozumieniu mitu „jako zagęszczenia określonych ideologicznie wyobrażeń, którym brakuje związku z rzeczywistością”. Niewątpliwie historyczne przygotowanie ułatwiło autorowi przebrnięcie przez fakty i fikcję, dowody i domysły, elementy możliwe i niemożliwe do zaistnienia. Krytyka źródłowa pozwoliła mu odmitologizować większość epizodów związanych z ucieczką nazistów z Europy, choć należy przyznać, że szczegółowo zajął się jedynie kwestią ucieczek do Argentyny.
Niemieckiemu historykowi można wierzyć lub jego pracę uznać tylko za częściowo wiarygodną. Nie dowiemy się z książki „Odessa. Tajna organizacja esesmanów” o powojennych losach austriackich i niemieckich zbrodniarzy. Poza 24 osobami. Brakuje w niej opisu innych miejsc azylu dla nazistów oraz kolaborantów. Nie ma w książce informacji o powojennej sytuacji i losach zbrodniarzy w krajach latynoskich, państwach arabskich Bliskiego Wschodu (szczególnie Syrii i Egipcie), brytyjskich dominiach (Kanadzie, Australii, czy Nowej Zelandii), USA ani w NRD i służbie STASI. Nie pojawia się jakakolwiek wzmianka o niemieckich ochotnikach we francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Taka wybiórczość dziwi, biorąc pod uwagę znakomite wykorzystanie archiwaliów w przypadku wątku argentyńskiego.
Osobne miejsce krytyki należy się coraz gorszej pracy redakcji wydawnictwa Bellona i jej tłumaczy. Pani Margarethe Sacher-Koczewska zapewne zna język Goethego w stopniu uprawniającym przekład. Mimo wszystko częstokroć zapomina o podstawowych zasadach translatorskich, jak na przykład nietłumaczenie nazw własnych (konia z rzędem temu, kto wyjaśni potrzebę wprowadzania takich „potworków językowych”, jak „oddział interwencyjny 10a sekcji interwencyjnej D” lub „oddział specjalny 10a”, gdy po prostu chodzi o „Einsatzkommando 10a w ramach Einsatzgruppe D”, podobnie jak Sztafety Ochronne, gdy wystarczyło pozostawić Schutzstaffel). Tłumaczka bezmyślnie i z uporem wprowadza słowo „wermacht” pisane małą literą (zamiast prawidłowej nazwy – Wehrmacht), bądź tłumaczy „regiment policji SS Nr 19”, gdy powinna poprawnie napisać „19. pułk policji SS”. Ponadto w zupełności nie zna się na terminologii wojskowej, a co gorsza na historii Niemiec. Przekłada stopnie polityczne SS na wojskowe, błędnie pisząc, że Obersturmbannführer SS (zamiast SS-Obersturmbannführer) był podpułkownikiem, podczas gdy stopnie SS tylko odpowiadały rangom wojskowym.
Za niemieckim wydaniem wprowadziła na kartach książki Lwa Besyminskiego, gdy w rzeczywistości nazywał się on Bezymienski. Absurdalnie i niefachowo brzmią przypisy tłumaczki, jak chociażby ten wyjaśniający, że SS-Verfügungstruppen to „skoszarowane, stale uzbrojone paramilitarne jednostki specjalne SS”, podczas gdy był to jeden z pierwszych eksperymentów frontowych SS z kampanii polskiej i francuskiej jeszcze przed powstaniem Waffen-SS. Josef Mengele nie był „oficerem sanitarnym na Wschodzie”, tylko lekarzem w Dywizji SS „Wiking” oraz jednym z kilkudziesięciu zbrodniczych medyków w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz.
Pani Margarethe Sacher-Koczewska pozwala sobie folgować terminami określającymi funkcje i stopnie wojskowe. Za przykłady posłużyć mogą: określanie chorwackiego „poglavnika” mianem „führera”, bądź skandaliczne tłumaczenie funkcji i stopnia Karola Wolffa jako „najwyższego kierownika SS i policji we Włoszech, generała SS”, choć poprawnie powinno to brzmieć „Najwyższy Dowódca SS i Policji (Höchste SS u. Polizeiführer), SS-Oberstgruppenführer”.
Fatalny przekład, niestety, tylko zniechęca do czytania tej ciekawej pozycji.
Odessa. Tajna organizacja esesmanów
Autor: Heinz SchneppenWydawnictwo: Bellona
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2008
Liczba stron: 240
Format: 165x235 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788311113336
Wydanie: I
Cena z okładki: 32 zł
--- Reklama ---
Sklep
Forum