Recenzja książki "Dziewczyna znikąd"

Autor: Wojciech Kobza
Korekta: Bool
13 września 2009

Klub Srebrnego Klucza ma się dobrze, kolejne pozycje z tej serii pojawiają się regularnie na rynku. Tym razem wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło odświeżyć czytelnikom powieść autorstwa Heleny Sekuły pod tytułem „Dziewczyna znikąd”. Jej fabuła, tak samo jak w przypadku „Zbrodniarza, który ukradł zbrodnię”, rozgrywa się za czasów PRLu, a więc mamy do czynienia z przedstawicielami prawa spod znaku MO. Książka ta wyróżnia się spośród mrowia innych o podobnej tematyce.

Helena Sekuła jest znaną autorką kryminałów. Wystarczy wymienić „Naszyjnik z hebanu”, „Orchideę z ulicy Szkarłatnej” czy chociażby jej ostatnią książkę, „Ślad węża”. Niektóre jej teksty zostały przerobione na scenariusze do jednego z najpopularniejszych polskich seriali telewizyjnych, „07 zgłoś się”. Lecz tym, co tak naprawdę stanowi o wartości jej książek, jest fakt, że autorka przez jakiś czas pracowała jako asystent prasowy przy Komendzie Głównej MO, gdzie miała możliwości poznania nie tylko kryminalnych historii, ale też metod działań milicji, używanego przez ten organ żargonu oraz mowy przestępczej. Wszystko to widać w „Dziewczynie znikąd”.

Powieść zaczyna się od krótkiej historii kariery Piotra Radleya, fotografika, który zdobył najpierw sławę na zachodzie (wtedy zgniłym) i w chwale wrócił do kraju. W Warszawie została otwarta wystawa jego prac. Zjawiły się na niej same osobistości, śmietanka towarzystwa. Wszyscy zostali okradzeni, łącznie z pułkownikiem milicji, Henrykiem Lisem, pomimo szczelnej ochrony ze strony funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości. Pułkownik zlecił odnalezienie sprawców jednemu ze swoich podwładnych, majorowi Koroszowi, a jako że milicjant ten zajmował się ostatnimi czasy „doliniarzami”, chcąc nie chcąc, musiał zabrać się do roboty...

Historia od tego momentu pobiegnie najróżniejszymi ścieżkami, a my, jako obserwatorzy poczynań milicjantów, poznamy cały folklor doliniarskiej szkoły. Zważywszy, że akcja powieści dzieje się w latach sześćdziesiątych, gdy pozostałości po tzw. szkole Lwowskiej kradzieży kieszonkowej były jeszcze żywe, a złodzieje mieli swego rodzaju kodeks i honor, będziemy świadkami wielu ciekawych rozmów i sytuacji. Szczególne wrażenie robi przyjęcie przez śmietankę tego fachu zaproszenia od funkcjonariusza milicji oraz ich przyjazd na miejsce spotkania.

Jedną z prawdziwych perełek, które można znaleźć w „Dziewczynie znikąd”, są dyskusje przeprowadzane przez głównego bohatera, majora Korosza, jego podwładnego Cieślika (tajniaka) i ich przełożonego Henryka Lisa. Tych skrzących się humorem fragmentów wyczekuje się ze szczególną niecierpliwością.

Na wzmiankę zasługuje jeszcze bardzo dokładne odwzorowanie gwary doliniarskiej. Wszelkie jej niuanse są wytłumaczone w przypisach. Niespodziewanie gwara ta była bardzo elegancka, a wiązała się bezpośrednio ze wspomnianym wcześniej kodeksem.

Główni bohaterowie to żywi ludzie, poruszający się w bardzo realnie odwzorowanym świecie. Z prawdziwą przyjemnością można dać się przenieść w tamte czasy i obserwować pracę detektywów, czystą, opierającą się na dochodzeniu, przesłuchiwaniu, działaniu intuicyjnym, a nie, jak to w dzisiejszych czasach bywa, na komputerach i supernowoczesnych badaniach DNA.

„Dziewczyna znikąd” to zarówno bardzo dobry kryminał, jak i nieco sentymentalna, z punktu widzenia współczesnego czytelnika, podróż do czasów świetności Milicji Obywatelskiej, której dzielni funkcjonariusze nie tylko walczyli z wrogami systemu, ale też stawiali czoła złu pospolitemu. Powieść pani Sekuły jest po prostu niestarzejącym się kryminałem, który warto przeczytać chociażby po to, by dowiedzieć się kim jest ta tytułowa dziewczyna i jak skończy się historia doliniarskiego dochodzenia majora Korosza. Polecam!

Dziewczyna znikąd

Autor: Helena Sekuła
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2/2009
Seria wydawnicza: Klub Srebrnego Klucza
Liczba stron: 240
Format: 135x185 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-7506-277-9
Wydanie: II
Cena z okładki: 24,90 zł


blog comments powered by Disqus