Rozgryź samotnika...

Autor: Wojciech Kobza
10 czerwca 2008

Tak się jakoś składa, że jak na rynku księgarskim nikt nie wydaje Lovecrafta, to nie, a gdy już ktoś zacznie, wtedy mamy do czynienia z powodzią książek jego autorstwa. Tak też było niedawno, kiedy to dwa wydawnictwa postanowiły nas uraczyć jego twórczością w tym samym niemal czasie. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że twórczość Mistrza z Providence jest ograniczona, a polski rynek jeszcze bardziej zawęził grupę publikowanych u nas utworów do kilkudziesięciu. Tym oto sposobem mieliśmy ze cztery edycje „Zewu Cthulhu” (co oczywiście wcale nie jest złe), a tylko raz pojawiła się „Historia Necronomiconu”. Jedynie esej Michela Houellebecq’a „H.P. Lovecraft. Przeciw Życiu, przeciw światu” był jako takim powiewem świeżości w tej dziedzinie.

Lecz teraz dzięki wydawnictwu Zysk i S-ka możemy zagłębić się w pozycji, która, choć ma już 11 lat na karku, jest jednym z najlepszych wydawnictw analizujących teksty Lovecrafta. Wstępem, krótką notką biograficzną, wszelkimi przypisami oraz doborem innych materiałów zajął się S.T. Joshi, jeden z największych badaczy życia Samotnika z Providence, jak również innych pisarzy, którzy równoległe z nim tworzyli.

Książkę otwiera wstęp, w którym autor rozpisuje się na temat życia Lovecrafta od urodzenia w 1890 roku aż po kres jego drogi w 1937 roku. Przy okazji rozprawia się z niektórymi mitami, będącymi w obiegu od dłuższego czasu, na temat samego autora opowiadań. Podczas lektury od razu rzuca się w oczy, że Joshi w żadnym wypadku nie stara się hołubić Lovecrafta ani stawia mu pomników. Wszelkie jego komentarze na temat osoby Mistrza są pisane w bardzo wyważony sposób oraz wynikają z głębokiej analizy materiałów, jakimi dysponuje Joshi. Chyba nie muszę dodawać, że jako czytelnicy, właśnie dzięki wysiłkowi Joshiego możemy zbliżyć się do czasów, miejsc, nawet nastrojów i myśli filozoficznych, jakie towarzyszyły Lovecraftowi podczas pisania opowiadań.

A skoro już o nich mowa, nie napisałem jeszcze, jakie to teksty czekają na nas w tym tomie, wraz z dobrodziejstwem przypisów. Tuż za wstępem mamy „Szczury w murach”, które to opowiadanie jest jednym z tych stworzonych pod silnym wpływem wielkiego mentora Lovecrafta, Edgara Allana Poego. Nie muszę się rozpisywać na temat tego tekstu, wspomnę jedynie, że jest to Lovecraftowska wersja „Zagłady Domu Usherów”, a więc powieści gotyckiej, z której słynął Poe.

Następnie zamieszczony jest „Kolor z przestworzy”, czyli znowu bardzo charakterystyczny tekst Mistrza, ze względu na istotę samego tytułowego koloru. Przedstawiony jest on jako obce istnienie, którego motywacja i cele są zupełnie niezrozumiałe dla ludzi. Paradoksalnie było to ulubione opowiadanie Lovecrafta spośród jego własnych, choć samo w sobie nie należy do mitologii Cthulhu, z której jest on najbardziej znany.

Dopiero trzecie opowiadanie, „Koszmar w Dunwich”, to typowy przedstawiciel wspomnianej mitologii. Tekst to o tyle wyjątkowy, że właściwie jest najbardziej „pulpowym” ze wszystkich opowiadań, jakie wyszły spod ręki Lovecrafta. To właśnie w nim ludzie stają przeciwko bluźnierczej istocie, walcząc z nią na wierzchołku Sentinel Hill.

„W górach szaleństwa”, najdłuższy tekst w książce, a zarazem jeden z najdłuższych utworów Samotnika z Providence, to relacja z wyprawy Antarktycznej naukowców z Uniwersytetu Miskatonic, która natrafia na dziwne wierzchołki i jeszcze dziwniejsze okazy biologiczne w ich pobliżu.

Po zapoznaniu się z tymi pracami możemy również przeczytać króciutki rozdział autorstwa Briana W. Aldissa, który jednak nic ciekawego do wiedzy o Lovecrafcie nie wnosi.

A potem czeka nas prawdziwa perełka, „Lovecraft na temat Weird Fiction”, w której pierwszy raz mamy możliwość poczytania (co prawda tylko fragmentów) listów Mistrza, traktujących o tym, jak on widzi pisaną przez siebie i jego przyjaciół prozę. Prawdziwy rarytas dla fanów oczekujących wydania w Polsce wyboru jego bogatej epistolografii.

Kolejny rozdział, „Lovecraft w mediach”, to krótki esej na temat przeniesienia dzieł Mistrza na ekrany telewizyjne i kinowe. Pozwala nam zajrzeć w większość prób ekranizacji jego tekstów.

Na końcu znajduje się spis wydań zbiorów opowiadań Lovecrafta, jak i opracowań na temat osoby Samotnika z Providence.

Co do doboru tekstów w tomie pierwszym, muszę przyznać, że jest on dokonany bardzo dobrze, opowiadania są reprezentatywne dla pewnych nurtów, w jakich obracał się autor. Dziwi natomiast, że nie umieszczono w tej części żadnego z opowiadań mających miejsce w Krainie Snów ani praktycznie najbardziej znanego tekstu, „Zewu Cthulhu”. Zarazem daje to nadzieję, że drugi tom, który już jest w przygotowaniu, podejmie te tematy.

Niestety, w tej wspaniałej pracy jest jedno niedociągnięcie, które właściwie przy głębszym zastanowieniu zostaje na dalszym planie, lecz w pierwszym momencie może odrzucić. Mianowicie okładka, która nie jest oryginalną okładką amerykańskiego wydania, a jedynie jakąś imitacją prac Geigera, dodajmy, że nie najwyższych lotów. Zupełnie nie pasuje do zawartości tomu. Ale przy kolejnych wydaniach prozy H.P.L’a w Polsce fani chyba zdążyli się już przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy. Na całe szczęście prawdziwy wielbiciel kupując, nie zawraca sobie głowy okładką, a tylko zawartością, która w tym przypadku jest wyjątkowa.

Podsumowując, w przeciwieństwie do eseju Houellebecq’a, tym razem dostajemy pozycję skierowaną tylko i wyłącznie do fanów, ponieważ tylko ich może zainteresować, skąd i dlaczego wzięła się góra Sentinel Hill w „Koszmarze w Dunwich” lub dlaczego to właśnie „Kolor z przestworzy” jest ulubionym opowiadaniem Lovecrafta. Zresztą im tego tomiku polecać nie trzeba...

Najlepsze opowiadania, tom 1

Autor: Howard Phillips Lovecraft
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 5/2008
Liczba stron: 394
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7506-207-6
Cena z okładki: 35 zł


blog comments powered by Disqus