Recenzja książki "Bohun"
No i mamy już koniec listopada. Za kilka dni Mikołajki, wielkimi krokami nadchodzi bożonarodzeniowe szaleństwo czyli czas świątecznych zakupów pod choinkę. Podczas mojej wędrówki w pierwszych poszukiwaniach podarków dla moich bliskich, w jednej księgarni wpadła mi w ręce nowa książka Jacka Komudy pt. Bohun.
Jakie wielkie było moje zaskoczenie kiedy zapoznałem się z zajawką z okładki. Otóż jak ogólnie wiadomo Jacek Komuda od czterech książek: Wilcze Gniazdo, Opowieści z Dzikich Pól, Imię Bestii czy Warchoły i Pijanice przyzwyczaił swoich czytelników, iż jego powieści lub opowiadania dzieją się w siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej Szlacheckiej, w których wartka akcja przeplata się z wątkami fantastycznymi. Diabły, biesy, wiedźmy, charakterniki, biesiady sarmackie, pojedynki, zajazdy dworków i folwarków etc.. Bohun osadzony jest w tych samych realiach historycznych jednak, w przeciwieństwie do poprzedniczek, autor zupełnie zrezygnował z fantastyki na rzecz stworzenia specyficznego thrilleru historycznego. I tu warto zatrzymać się nad samą otoczką historyczną czyli fabułą.
Bohun to splot bohaterów oraz wydarzeń, które nimi rządzą. Mam tu na myśli tytułowego Bohuna - pułkownika kalnieckiego, kozackiego bandurzysty Tarasa, francuskiego banity Bertranda de Danteza, pięknej metresy Eugieni de Meilly Lascaring lub też Justyny Godebskiej (bohaterki występującej tu pod dwoma nazwiskami) oraz starosty krasnostawskiego Marka Sobieskiego. Śledząc losy wszystkich tych bohaterów, którzy są postaciami autentycznymi poza Tarasem, czytelnik zupełnie zatraca poczucie prawdy historycznej i tu można się pokusić o założenie, że Jacek Komuda dokonał swojego rodzaju rekonstrukcji wydarzeń z roku 1652. W szczególności warto zwrócić uwagę na opis wydarzeń podczas bitwy pod Batohem, gdzie chorągwie koronne wypowiedziały posłuszeństwo hetmanowi polnemu Kalinowskiemu, a następnie dokonały ataku na niemieckich i irackich strzelców pod dowództwem wcześniej wspomnianego hetmana. Podobnie tyczy się sprawa ukazania domniemanej ugody polsko-kozackiej.
Mówiąc o samym konflikcie kozacko-polskim chciałbym wyrazić uznanie dla autora za podejście do tej tematyki polsko-ukraińskiej. Jacek Komuda pokazał rzeczywisty obraz okrucieństwa wojny jakiego dopuszczały się obie strony w tamtym czasie. Gwałty, zajazdy, rabunki, grabieże, nawłóczenia na pal itp.. Do tej pory w literaturze polskiej obowiązywał jedynie obraz sienkiewiczowskiego Ogniem i Mieczem, gdzie to Kozacy byli tymi złymi, a Polacy szlachetnymi, walecznymi a nade wszystko patriotami rycerzami! Zupełne przekłamanie historyczne. Trzeba pamiętać, że Sienkiewicz pisał "ku pokrzepieniu serc" gdzie świadomie przemilczał tak wiele ciemnych plam z historii tego konfliktu. Niestety w skutek tego wytworzyła się specyficzna świadomość narodowa, która na stałe zagościła jako stereotyp: Kozak - zły , Polak dobry! Co ma przełożenie na Ukrainiec - zły, Polak - dobry. O czym powyżej pisałem. Na szczęście u Jacka Komudy jest inaczej.
Popełnił bym ogromny nietakt względem autora jak i czytelników gdybym również nie pochwalił samego wątku balu maskowego gdzie Dantez poznaje pana Śmierć. Pomysł paraboli, gdzie uczestnicy balu przebierają się za poszczególne karty Tarota, kielichy, miecze, monety, pałki, Magów, wprowadzają do powieści specyficzny nastrój grozy i niesamowitości, którego tak na prawdę niecierpliwie oczekują czytelnicy wcześniejszych książek. W rzeczywistości Jacek Komuda rozprawił się z kolejnym mitem sienkiewiczowskim jakim jest przedstawienie postaci króla polskiego Jana Kazimierza. W naszej maskaradzie występuje on jako pan Śmierć. Nie przypadkowo wybiera autor właśnie tę kartę jako personifikację naszego władcy. Pan Śmierć manipulując osobą Danteza doprowadza hetmana Kalinowskiego do sytuacji, że wydaje on rozkaz ataku na skonfederowaną jazdę koronną, w skutek czego śmierć ponosi wielu polskich żołnierzy. Dodatkowo autor na kartach swojej książki, a dokładnie, w posłowiu, wyjaśnia, że król Jan Kazimierz jest jednym z władców, którzy przyczynili się do śmierci Polski Szlacheckiej w wyniku czego doszło do rozbiorów w XVIII. Oczywiście uważny czytelnik sam dojdzie do takiego wniosku po przeczytaniu Bohuna.
Pisarz faworyzuje za to Marka Sobieskiego herbu Janina, starostę krasiczyńskiego, brata przyszłego króla Polski Jana III. "Sobieski to był najlepszy król Rzeczypospolitej. On to przyczynił się do chwały oręża polskiego!" - cytuję Jacka Komudę z jednego ze spotkań autorskich. Ocenę działalności naszych władców pozostawiam jednak historykom oraz czytelnikowi, ale na marginesie dodam, że Jacek Komuda obecnie jest doktorantem historii na Uniwersytecie Warszawskim.
Jeszcze jedną rzecz chciałbym pochwalić w Bohunie. W przeciwieństwie do panów Sapkowskiego i Jabłońskiego, którzy ostatnio zabrali sie za pisanie fantastyki historycznej, Jacek Komuda umieścił posłowie z dokładnymi przypisami. Jakie to jest wygodne wie ten który ma problemy z łaciną lub nie jest na tyle zorientowany w realiach historycznych. Zapewne panowie Sapkowski i Jabłoński uważają, że do ich książek powinni zabierać się jedynie sami erudyci, a tutaj "pospólstwo" ma udogodnienie i wszelkie trudne zwroty, łacina, makaronizmy zostały wytłumaczone w jasny i przejrzysty sposób! Dodatkowo jeszcze, na okrasę, autor dołożył komentarz historyczny tak aby czytelnik w pełni zrozumiał książkę.
Oczywiście był bym fałszywym pochlebcą autora, gdybym w powyższej recenzji napisał same komplementy i pochwały a pominął minusy. Z całą stanowczością twierdzę, że książka ma również i wady; według mnie dwie i to skumulowane w zakończeniu.
O ile akcja książki powoli, ale dynamicznie nabiera tempa o tyle Jacek Komuda gwałtownie ją wyhamowuje na parę kartek przed końcem powieści. Po przeczytaniu całości mam wrażenie, że na zakończenie autorowi gdzieś brakło pomysłu i powstał we mnie prawdziwy nie dosyt. Mam nadzieję, że autor zrobił to celowo bo byćmoże zamierza kontynuować Bohuna. A byłby to na prawdę dobry pomysł!
Rzecz, która bardzo mnie zdziwiła w zakończeniu książki to przemowa Danteza do Bohuna. Patetyczna demagogia, w stylu kosmopolitycznym obcokrajowca, banity, awanturnika, która zupełnie nie pasuje do jego ust. Jacek Komuda przesadził. Kto czytał książkę ten wie o co chodzi. Wzniosłe hasła, patriotyczne odniesienia do krajów Europy (czytaj Unii Europejskiej), porównywanie późno średniowiecznej Francji i Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Totalne dyrdymały brzmiące nad wyraz sztucznie z wypowiedzi Danteza. No, ale każdemu może sie wpadka zdarzyć.
Podsumowywując. Bohun to tak naprawdę świetny thriller historyczny godny polecenia miłośnikom powieści historycznych, ale i fascynatom klimatów dzikopolowych. Mam cichą nadzieje, że Bohun nie stanie się jedyną książką tego formatu w karierze pisarskiej Jacka Komudy, ale z tego co jest mi wiadomo w marcu 2007 pojawi się nowa pozycja zatytułowana Czarna Szabla, w której autor powraca do konwencji fantastyczno-historycznej znanej z wcześniejszych tytułów.
Czołem Waszmościowie!
Bohun
Autor: Jacek KomudaOkładka: Hubert Czajkowski
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 9/2006
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-60505-08-X
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł
Sklep
Forum