Recenzja książki "Łowcy dusz"

Autor: Wojciech Kobza
3 lutego 2007

Licencjonowany inkwizytor jego ekscelencji Biskupa Hez-Heronu powrócił. Tym, u których powyższe zdanie wywołało uśmiech na twarzy, nie trzeba nic więcej mówić. Mordimer Madderdin, Sługa Boży, Młot na czarownice i Miecz Aniołów wraca w najnowszym zbiorze opowiadań Jacka Piekary pod tytułem „Łowcy dusz”. Z tego, co zapowiada autor, jest to ostatnie spotkanie z naszym ulubionym inkwizytorem w takiej formie. Kolejnym ma być powieść, ale zanim ona się pojawi (w tym roku? w przyszłym?), pozostaje nam przyglądnąć się, co tym razem przydarzyło się bohaterowi ubranemu w czarny płaszcz z wyszytym srebrnym, złamanym krzyżem.

Już pierwsze opowiadanie zbiorku, tytułowe „Łowcy dusz”, odświeża znajomość Mordimera z mistrzem Heinzem Ritterem, pisarzyną, pijakiem i wydrwigroszem, choć trzeba dodać, nie pozbawionym talentu (jego najbardziej rozpoznawalne dzieło powstało dzięki sugestiom skromnego Sługi Bożego), a akcja dzieje się w stolicy. Trzeba by chyba jeszcze nadmienić, że jest tam wzmianka na temat Polaków.

Drugi tekst, „Wąż i gołębica. Powrót” to wspominany już w poprzedniej książce (była mała zajawka na końcu) „Miecz aniołów”. A w samej treści znajdujemy problemy, z którymi zmagał się nasz inkwizytor w „Młocie na czarownice”. Jeśli ktoś jest już zaznajomiony z tym opowiadaniem, to nie trzeba niczego więcej pisać. A sam nie mam serca zdradzać więcej. Powiem jedynie tyle, że tutaj spotykamy się z kimś bardzo starym.

Kolejne opowiadanie, „Piękna jest tylko prawda”, to typowa dla Madderdina, przyjaciela przyjaciół, przysługa, która zamienia się w niezwykle intrygującą zagadkę. Trzeba jeszcze dodać, że obecni są tutaj także Kostuch i Bliźniacy, z ich jakże specyficznym poczuciem humoru i ciągotami do kobiet (niekoniecznie ciepłych, jeśli wiecie o co chodzi).

Ostatni tekst w zbiorze, „Wodzowie ślepych”, to coś, na co długo wierni czytelnicy czekali. Rozpoczyna się krucjata. Mordimer zostaje oddelegowany na dwór jako dowódca straży biskupiej. Musi zaprowadzić porządek w oddziale przez siebie dowodzonym. No a potem to się już zaczyna. Ostatnie opowiadanie to zapowiedź tego co będzie dalej, lecz stanowi także pewną nagrodę dla czytelników, ponieważ właśnie w nim poznajemy najbardziej strzeżony sekret klasztoru Amszilas. Ta tajemnica wpycha nasz ulubiony Miecz Aniołów w kolejne kłopoty. By się dowiedzieć o kolejnych perypetiach, musimy niestety poczekać, aż wyjdzie „Czarna śmierć”, zapowiadana na ostatni kwartał tego roku.

Czwarty tom o Inkwizytorze, autorstwa Jacka Piekary, trzyma poziom. Opowiadania w nim są jeszcze dłuższe niż w poprzednich. Spowodowało to, że czytelnicy nie czują, iż książka składa się tylko z 4 tekstów. Zapoznając się z treścią, czujemy również, że nadchodzi moment przełomowy w całej historii, szczególnie ostatnie opowiadanie (to już tradycja) zbliża nas do rozwiązania większości zagadek. Tajemnica klasztoru Amszilas to wspaniałe ukoronowanie czterotomowego zbierania strzępów informacji, sprytnie poupychanych przez autora to tu, to tam w kilku opowiadaniach. Poznanie sekretu jest również wstępem do tego, co nadejdzie w zapowiadanej powieści. No i chyba jedna z najważniejszych rzeczy, humor nie zawodzi, wciąż jest rubaszny i wywołuje uśmiech na twarzy. Nie ma go w nadmiarze, ale jak się już pojawi...

W sumie jedyny zarzut jaki mogę przedstawić po zapoznaniu się z treścią „Łowców dusz” jest taki, że trzeba być nieźle obeznanym z postaciami drugoplanowymi, które pojawiły się w poprzednich tomach. Brak takowej wiedzy nie pozwala się cieszyć w pełni wszystkimi odnośnikami i anegdotami zawartymi w recenzowanym zbiorze. Na szczęście nawet ci bohaterowie, którzy stoją w drugim rzędzie, są tak opisywani przez autora, że nieszybko wypadają z pamięci, a poza tym osobom śledzących losy naszego bohatera od samego początku nie sprawi to większych problemów.

Na koniec pozostaje mi tylko życzyć miłej lektury i ostrzec przed obgryzaniem paznokci w oczekiwaniu na kolejny rozdział przygód licencjonowanego inkwizytora Jego Ekscelencji Biskupa Hez-Heronu, gdyż może się zdarzyć, że nie pojawi się w zapowiadanym terminie.

Mordimer Madderdin #4 - Łowcy dusz

Autor: Jacek Piekara
Ilustrator: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 12/2006
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Liczba stron: 416
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-60505-17-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus