Recenzja książki "Płomień i krzyż", tom 1

Autor: Wojciech Kobza
16 listopada 2008

Zabawne, jakie czasem życie płata figle. Po ostatnim tomie przygód Mordimera („Łowcy Dusz”) oczekiwałem na ich kontynuację, która miała przynieść wiele ciekawych rozwiązań, gdyż akcja w ostatnim tomie była, delikatnie mówiąc, nabrzmiała. Albo na „Rzeźnika z Nazaretu”, który zapowiada się jako kolejna pozycja w doborowym towarzystwie obrazoburczych książek Piekary, choć tym razem bezpośrednio czerpiąca ze świata Sługi Bożego. Nie trzeba chyba wspominać o tym, iż wiele osób podziela moje oczekiwania.

Jacek Piekara postanowił, nie wiedzieć czemu, może pod wpływem podszeptów marketingowych speców, zastosować dobrze znany, choćby z filmów, motyw i stworzyć prequele swoich opowiadań o Młocie na Czarownice. Oto przed czytelnikami efekt tego pomysłu, „Płomień i krzyż”, tom 1. Cztery opowiadania, których akcja dzieje się, nim doszło do naszego pierwszego spotkania z sympatycznym protagonistą, jakim niewątpliwie jest licencjonowany Inkwizytor Jego Ekscelencji Biskupa Hez-Heronu. Fabuła większości opowiadań skupia się na kilku osobach, które odgrywają niebagatelną rolę w życiu Mordimera.

I tak w pierwszym tekście – „Piękna Katarzyna” – poznajemy czarownicę, kurtyzanę, poszukującą okruchów zapomnianej wiedzy, zjednującą swoim ciałem wielkich panów miasta Koblencji. Jest jeszcze jej syn, który pobiera nauki u najlepszych nauczycieli, choć z matką nie ma prawie żadnego kontaktu. Uważny czytelnik wychwyci w tym opowiadaniu wzmianki na temat jeszcze dwóch ciekawych osób z życia Mordimera (przynajmniej tak można wywnioskować).

„Płomień i Krzyż”, czyli drugi tekst w kolejce, przedstawia nam dzieje życia jednego z Inkwizytorów, Arnolda Löwefella, wysłanego z na pozór durną misją. Podczas buntu chłopskiego rozsierdzona czerń, nie mająca za grosz przebaczenia, zaczęła wybijać wszelkie jaśnie państwa. Arnold spotyka ciemnowłosego chłopaka o bardzo ciekawych nawykach, rzec by można, nie przystających do otaczającej go hołoty. Jest nim... zgadnijcie, a najlepiej przeczytajcie.

„Szachor Sefer” to nazwa najpotworniejszej księgi napisanej przez człowieka, jeśli w ogóle to człowiek jest jej autorem. Przy okazji poszukiwań informacji o rodzicach ciemnowłosego chłopca, nazwanego Mordimerem, Arnold znajduje przesłanki, by uwierzyć, że Inkwizytorium pozwalało pewnej bardzo potężnej czarownicy działać w Koblencji, tuż pod ich własnym nosem. Lecz to dopiero początek tajemnic, które otwierają się przed nim...

Ostatni tekst „Płomienia i krzyża” nosi tytuł „Drugie piętro wieży”. Opowiadanie to jest opisem dziwnego spotkania Inkwizytora Löwefella najpierw z czarownikiem w jeszcze dziwniejszej dziedzinie nie-świata, a potem już jak najbardziej realnego spotkania z członkiem wewnętrznego kręgu inkwizytorów.

Skoro już przedstawiłem krótkie charakterystyki opowiadań, można napisać, co w nich jest dobre (nawet sporo) i co złe (niestety znajdzie się). Naprawdę doskonale została stworzona postać Inkwizytora Löwefella, człowieka niosącego płomień prawdziwej wiary, z niezwykle bogatą przeszłością i jeszcze ciekawszą przyszłością. Co ważne, pomimo wielu podobieństw, różni się on od Mordimera. Jego pobudki może i są podobne, lecz na pewno nie cała przeszłość, a implikacje z nią związane powodują często ciekawe zwroty akcji. Styl, w jakim napisana jest książka, sprawia, że czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Również ilustracje zawarte w środku są ładne i pasują do klimatu historii przedstawianych na kartach zbioru. Bardzo interesująco przedstawiają się także niektóre postacie drugoplanowe, pośród których można znaleźć kilku przyszłych przyjaciół naszego Miecza Aniołów.

Niestety, nie przypadła mi do gustu Katarzyna, której historia była niezwykle przewidywalna, co, w kontraście z Arnoldem, stanowi minus książki, szczególnie, że opowiadanie z nią w roli głównej jest otwierającym tom i jednym z najdłuższych. I jeszcze jedna sprawa, właściwie drugorzędna, ale rzucająca się w oczy po przeczytaniu całego tomu: układ opowiadań, może poza pierwszym, sprawia, że czyta się je kolejno jak rozdziały jednej powieści. Tylko że to już raczej sprawa samego autora, nie śmiem mu nic sugerować.

„Płomień i krzyż” to zaskakująca pozycja osadzona we wszechświecie najskromniejszego sługi biskupa Hez-heronu. Nie jest złą lekturą, szczególnie dla fanów serii, lecz może ona przejść bez zbytniego echa, ponieważ fani ci czekają na „Rzeźnika z Nazaretu” lub dalszy ciąg przygód Mordimera, następujących po „Łowcach Dusz”. Oczywiście, jeśli okaże się, iż teksty zawarte w „Płomieniu i Krzyżu” mają jakiekolwiek znaczenie dla tej przyszłej historii, a wszystko na to wskazuje, to dobrze. Nie wiem, czy czytelnikowi do szczęścia było potrzebne poznać historię matki Sługi Bożego, lecz trzeba powiedzieć jedno: opowiadania te wprowadzają, mimo wszystko, powiew świeżości do serii, a to nigdy nie jest złe. Polecam!

Mordimer Madderdin - Płomień i krzyż, tom 1

Autor: Jacek Piekara
Ilustrator: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 8/2008
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Liczba stron: 344
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-001-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus