Recenzja książki "Straceni"

Autor: Stefan Darda
10 lipca 2010

(…) Zaczął zastanawiać się, jak krusi są  ludzie. Można ich zabić za pomocą  broni, samochodu, whiskey albo odrobiny rozpaczy. Życie może zmienić swój bieg w jednej sekundzie. (…)

Jack Ketchum „Straceni”
 
     Życie bohaterów najnowszej z dostępnych na polskim rynku powieści Jacka Ketchuma zmienia się nagle i nigdy już nie będzie takie samo, jak wcześniej.

     O ile w ogóle będzie jakiekolwiek…

     Jack Ketchum, pisarz najbardziej rozpoznawalny w Polsce dzięki powieści „Dziewczyna z sąsiedztwa”, nie patyczkuje się z czytelnikiem. Już na pierwszych kartach „Straconych” lądujemy w okolicach niewielkiego amerykańskiego miasteczka Sparta i od razu chcielibyśmy się stamtąd wydostać. Najłatwiej byłoby zrobić to, odkładając dopiero co rozpoczętą książkę, lecz chęć poznania dalszych losów bohaterów na pewno nam na to nie pozwoli. Przecież Raymond Pye już wkroczył do gry!

     Wydarzenia opisane w powieści mają miejsce głównie w cztery lata po morderstwie, którego sprawcy nie ustalono. Jedna z zastrzelonych z zimną krwią dziewcząt zmarła natychmiast, druga przegrywa walkę o życie w momencie rozpoczęcia głównej akcji „Straconych”. Ta kolejna bezsensowna śmierć staje się iskrą, która uruchamia bieg zdarzeń, przypominający zjazd na letnich oponach po oblodzonym stoku.

     W przeciwieństwie do amerykańskich stróżów prawa, wiemy, kto był bezlitosnym zabójcą. Śledzimy każdy jego ruch, towarzysząc nasilającemu się z każdym dniem obłędowi. I właśnie ten wątek powieści Ketchuma przeraża najbardziej. Zdajemy sobie sprawę, że tuż za rogiem możemy zetknąć się z namacalnym horrorem, którego nie wymyśliliby nawet najbardziej wytrawni klasycy gatunku. Przy bestii w ludzkiej skórze wampir, strzyga, czy wilkołak zdaje się być łagodnym, łasym na pieszczoty szczeniakiem.

     Autor „Straconych” doskonale zdaje sobie z tego sprawę i w perfekcyjny sposób wprowadza do akcji bohaterów, którym z całego serca kibicujemy, nie mając jednak pewności, czy uda im się wymknąć temu, co jest coraz bliżej. Tłem głównej osi powieści są wątki obyczajowe, prowadzące często do zadumy nad ludzkimi losami. Bohaterowie, jak pisze Ketchum są jak utkane gobeliny, z młodzieńczymi marzeniami, snami, lękami i bojaźniami wieku średniego. Starzeją się w bólach, doznają strat, cholerne mydło i powidło, posklejani tu, pozszywani tam, a jednocześnie jest w nich coś tragicznego i nie jest to tylko perspektywa spotkania ze zwyrodnialcem, który całą przyszłość może zamknąć w jednym naciśnięciu cyngla. Momentami ma się wrażenie, że tytuł odnosi się do większości postaci przewijających się przez karty powieści. Kto wie, może dla niektórych z bohaterów tragiczne wydarzenia paradoksalnie staną się szansą na nowe otwarcie? Czytając „Straconych”, można się też zastanawiać, czy Jack Ketchum nie próbuje przekazać czytelnikowi czegoś więcej, nie puszcza do niego oka, pytając: A ty? Czy przypadkiem też nie jesteś jednym z nich…?

     Doskonałe studium psychopaty, wyraziste postaci i ich wewnętrzne rozterki splatają się z nabierającą z każdą stronicą tempa akcją. Groza, bezpardonowo wrzucona do spokojnego miasteczka, gęstnieje wręcz namacalnie do tego stopnia, że z kończąc kolejny rozdział z ulgą spoglądamy na pejzaż za oknem.

     Dostrzegamy przyjaźnie pozdrawiającego nas sąsiada z naprzeciwka, odpowiadamy z uśmiechem machnięciem ręki i… natychmiast ruszamy, by sprawdzić, czy nasze drzwi są zaryglowane na wszelkie możliwe sposoby.

Straceni

Autor: Jack Ketchum
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Miejsce wydania: Słupsk
Wydanie polskie: 7/2010
Tytuł oryginalny: The Lost
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 372
Format: 143x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-61386-04-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,90 zł


blog comments powered by Disqus