Recenzja książki „Kamień Meduzy”

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
17 marca 2010

www.sklep.gildia.pl
Jack Du Brul. Philip Mercer #3 - Kamień Meduzy.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 31,30 zł  34,80
dodaj do koszyka

W starych dobrych czasach, kiedy jeszcze pisarzem, podobnie jak piosenkarzem, nie mógł być każdy, a wielkie wydawnictwa dopiero uczyły się sztuki marketingu (ostateczna broń: słowo „bestseller” było właśnie wynajdywane w tajnych laboratoriach wojskowych), zaistniało w literackim firmamencie paru pisarzy od tak zwanej „powieści męskiej”. Działo się w nich wiele: silni i dzicy maczo rozgramiali wrogie armie, które przypadkiem pętały się im pod nogami, odnajdowali skarby (na ogół pochodzenia buddyjskiego) i sypiali z długimi seriami superatrakcyjnych samiczek, które zwykle czuły się dumne z takiego obowiązkowo krótkotrwałego ale ambitnego przydziału. Cóż, pewnie mało kto już pamięta o takim, na przykład, Jacku Higginsie, by wymienić tylko słynnego Brytyjczyka (zresztą, piszącego całkiem udanie). Z tego nurtu wywodzi się postać wykreowanego przez Iana Flaminga Jamesa Bonda (w przeciwieństwie do pozostałych herosów lepiej się ubierał i miał lepszy styl zdobywania niewieścich ciał, w reszcie punktów odnaleźlibyśmy jednak wiele wspólnego…). Teraz przyszedł czas na rozmaitych następców, mniej lub bardziej udanych: od dramatycznie poszukującego swej tożsamości Jasona Bourne’a po nieustraszenie nurkującego wśród niebezpieczeństw Dirka Pitta. Pitt, szczytowe osiągnięcie literatury, w której dzieje się dużo i głośno, ale niekoniecznie z sensem, nie utrzyma długo korony z pozłacanego mosiądzu. Ladies and gentlemen… oto nadchodzi Philip Mercer, inżynier górnictwa i profesor McGyveryzmu stosowanego, któremu sam James Bond mógłby pastować buty.

Mercer, jak na górnika przystało, jest etatowym superbohaterem ratującym kraj i świat. „Kamień Meduzy” to nie pierwsza powieść, w której rozbłysł ten pierwszej wody brylant, poznać go mogliśmy choćby w „Operacji: Kuźnia Wulkana”. Tym razem zostaje wplątany, całkowicie wbrew własnej woli, w niezwykłą aferę w Afryce. Musi odnaleźć zaginioną kopalnię diamentów, ale w rzeczywistości ludzie, którzy wymuszają na nim poszukiwania, chcą czegoś więcej: legendarnego artefaktu, który zapewni władzę i potęgę. Nie wiedząc, kto jest wrogiem, a kto sojusznikiem, Mercer walczy o życie przyjaciela i swoje własne, a także losy dużej części świata. Jak widać z tego szkicu, zamierzenie fabularne jest imponujące i pod wieloma względami taka też jest sama fabuła. Jack Du Brul rzuca swojego herosa w sam środek dynamicznej akcji, która rozgrywa się na kilku kontynentach.

Tym, co sabotuje wysiłki autorskie, są kosmiczne wręcz niekonsekwencje. Sądzę, że lepszym tytułem dla książki byłoby „Deus Ex Machina”, gdyż tym zjawiskiem powieść stoi. Nielogiczności wymieniać by można dłuuugo, wręcz dałoby się napisać o nich kolejną książkę (niewykluczone, że lepszą). Nie będę tworzył kompletnej listy, pozwolę sobie na krótki rzut oka. Oto na przykład bohater rozpoznaje w nocy, w pędzącym samochodzie (on sam stoi w pewnej odległości od drogi)… kolor skóry pasażerów. Sokole oko? Jasne! Inny przykład. Szef grupy ni to komandosów, ni to fanatyków religijnych, ale bez wątpienia bandy złych i baaaardzo groźnych typków, w połowie akcji, jakby to powiedzieli Amerykanie: out of the blue… robi wykład swoim braciom w terroryzmie o tym, dla kogo pracują i co ten ktoś chce zrobić. Aby zagęścić fabułę postanawia także zemścić się na Mercerze za śmierć bliskiego człowieka, choć wie, że to nie Mercer go zabił (ale tak jest bardziej dramatycznie, prawda?). Jeszcze później wysyła do porwanego Amerykanina agenta, któremu nakazuje spełnić wszelkie życzenia tamtego, ale… okazuje się, że biedaczyna nie mówi po angielsku. Przynajmniej w tej jednej scenie, bo parę kartek później pojawia się ponownie i ucina sobie z porwanym przyjacielską pogawędkę. Ufff… Kopernik! Wstrzymaj Ziemię, ja wysiadam! Swoją drogą, takich drobiazgów jest w „Kamieniu Meduzy” od groma, prawdę mówiąc, wyłuskiwanie podobnych smaczków stanowi wciągającą zabawę. Przyznam, że jest to jeden z kardynalnych powodów, dla których dotrwałem do ostatniej strony.

Niestety, powodem nie była fabuła, która razi nadmierną łopatologicznością. Intryga, ponoć porównywalna do ludlumowskiej, jest banalna do bólu. Kreacja bohatera również kłuje w oczy. Rażą próby nachalnego kreowania wizerunku Mercera, poprzez nielogiczne i wzięte z kosmosu rozmyślania jego wrogów o tym, jaki to Mercer jest wspaniały. Z drugiej strony, nasz heros naprawdę jest niesamowity. Jestem gotów uwierzyć w to, że potrafi samą siłą woli powstrzymać batalion „Specnazu” i to jeszcze przed śniadaniem. Taki przynajmniej wysnuwam wniosek z jego poczynań w „Kamieniu Meduzy”, dla których zbiorczą i wcale sensowną nazwą jest starożytne określenie „cuda”. Cóż, tonący brzytwy się chwyta, więc i pewnie sam autor uznał, że bez takich chwytów nikt by Mercera nie kupił. Bohaterowie drugorzędni i trzeciorzędni mają się jeszcze gorzej niż Mercer. Są sztampowi do przesady: poczynając na laseczce, która posłuży naszemu inżynierowi za wysokiej klasy materac, a później zniknie, kiedy on tego sobie zażyczy, poprzez niereformowalnego alkoholika czy obowiązkowych marines ginących w ściśle wyliczonych, tzn. hurtowych ilościach wtedy, kiedy potrzebę taką widzi autor.

Na koniec coś dobrego o książce. Gwoli uczciwości, „Kamień Meduzy” potrafi wciągnąć. Żywe, dowcipne dialogi i szybka, dramatyczna akcja nie pozwalają się nudzić. To zresztą jest zapewne główne założenie powieści: ma ona być zastrzykiem adrenaliny, niczym więcej. To doskonała pozycja do samolotu: świetnie zajmuje czas, a jeśli nie będzie się próbowało rozumieć i analizować poczynań dzielnego Mercera, może wręcz zaprzeć dech w piersiach. W razie czego, można ją też zostawić na jakimś dalekim lotnisku. I o to chodzi!

Philip Mercer #3 - Kamień Meduzy

Autor: Jack Du Brul
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 12/2008
Tytuł oryginalny: Philip Mercer: The Medusa Stone
Rok wydania oryginału: 2000
Liczba stron: 320
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324132362
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,80 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus