Recenzja książki "Królestwo nadchodzi'
Skoro wywołano w Polsce dyskusję - a raczej marudzenie - o konsumpcjoniźmie i jego wpływie na współczesność, to można posłuchać J.G. Ballarda, który wypowiada się, dla odmiany, głosem literatury popularnej. Królestwo nadchodzi korzysta z formuły thrillera a nawet powieści fantastycznej dla podniesienia problemów poważniejszych. Rzecz rozpoczyna się oczywiście od trupa, a konkretnie, śmierci ojca głównego bohatera na terenie kompleksu handlowego. Za spust pociągnął wariat, ale Pearson junior nie daje za wygraną. Wielość tropów: hitlerowskie gadżety w domu tatusia, zamieszki na tle rasowym, sama fatalna strzelanina, splata się w kompleksie Metro-Centre.
Ballard pokazuje przejście od rytualizacji kupowania do zorganizowanej religijności, zarazem dostrzegając w konsumpcjoniźmie zagrożenie dla wartości współczesnej Europy, która zawraca na wózkach sklepowych w stronę pogańskiego kolektywizmu. Strzela też do emigrantów. Przyjdź królestwo twoje, skrzeczy bóg kupowania, a co by o alterglobaliźmie nie sądzić, lęki Ballarda wydają się bardziej wiarygodne niż lament młodych lewicowców, pisany w cieple za forsę z dotacji i stypendiów.
Królestwo nadchodzi
Autor: James Graham BallardWydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Miejsce wydania: Wrocław
Wydanie polskie: 4/2007
Tytuł oryginalny: Kingdom Come
Rok wydania oryginału: 2006
Seria wydawnicza: ProzaQ
Liczba stron: 304
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788373846265
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł
Sklep
Forum