Recenzja książki "Zło"

Autor: Fenris
3 stycznia 2009

Powieść szwedzkiego pisarza, Jana Guillou, opowiada o Eriku – nastolatku, który ma piekło w domu, ponieważ ojciec katuje go za najdrobniejsze przewinienia, czasami tak absurdalne, jak niechcące przewrócenie czegoś na stole podczas posiłku. Wychowując się w podłym środowisku, Erik przenosi sytuację panującą w domu na grunt szkoły (w jakiej notabene pracują osobnicy, którzy brutalnością w metodach wychowania nie ustępują jego rodzicielowi). Bohater staje się katem, przewodząc młodocianemu gangowi. Sam bity, bije innych. Przez swoje wybryki zostaje wydalony ze szkoły. Jego jedyną nadzieją na zdobycie wykształcenia jest nowa uczelnia. Tym razem z dala od domu, z internatem i szansą na przerwanie dotychczasowego sposobu bycia. Gdyż Erik to nie lump i tępy mięśniak, lecz nadzwyczaj inteligentny chłopak, tyle tylko, że rodziców się nie wybiera, stąd jego dzieciństwo nie należało do usłanych różami. Nowe miejsce to także okazja, by rozpocząć wszystko od początku – odciąć się od przemocy, krwi na pięściach, sadystycznego ojca. Nowy świat – nowe życie. Każdemu wolno pomarzyć…

Miejsce, do jakiego trafia, jest kopią domu rodzinnego: panują starsi, którzy stworzyli system „koleżeńskiego wychowania”, funkcjonujący niczym kastowy nowotwór, gdzie nie ma miejsca na sprzeciw, a jakikolwiek bunt kończy się upokorzeniem, karminową juchą i łzami na specjalnym, betonowym placu… Naczelną zasadą „kotów” jest nie wychylać się, bo tu nawet podczas posiłku można oberwać.

Właśnie w murach takiej placówki ląduje Erik. Ale nie chce już być zły, pragnie ukończyć szkołę, a potem iść na studia; zostać w końcu normalnym człowiekiem, wyrywając się przy tym z objęć brutalnej przeszłości, która ciąży nad nim niczym zjawa. Niestety, konfrontacja marzeń z okrutną rzeczywistością następuje dość szybko i jesteśmy świadkami tego, jak chłopak próbuje przez wiele miesięcy pozostać w zgodzie ze sobą, pomimo nie tylko oporu „siłowych”, ale także inercji ze strony młodszych uczniów, którzy wolą zgiąć kark niż się przeciwstawić. Erik walczy – i dosłownie, na wspomnianym placu, i sam ze sobą, ponieważ demony dawnych dni czyhają i czasami po prostu świerzbią go ręce, aby zmasakrować prześladowców w zemście za ich tępe bestialstwo. Lecz nie jest osamotniony w trudach, a czas spędzony w szkole nie upływa tylko na nieustającej batalii. Główny bohater poznaje prawdziwego przyjaciela oraz kosztuje słodyczy pierwszej miłości, ale nade wszystko wierzy, że to, co robi, jest właściwe; że musi dać odpór złu i pozostać sobą – być tym, kim chce, wbrew innym, przeciwko większości. Więcej z fabuły nie zdradzę, ponieważ wciąga jak wir wodny i warto samemu jej skosztować.

Cała książka jest zarówno genialną powieścią o dorastaniu, jak też przejmującym studium zła, węzłowo połączonego z głupotą i brakiem wyobraźni, pchającymi koterię szkolnych władców do okrucieństwa, którego nie rozumieją, lecz czują siłę wypływającą z panowania nad innymi. Guillou stara się ukazać ułudę takiej postawy; miałkość brutali, w których, pomimo że są ludźmi, panuje bestia. Tyrani sami są zniewoleni lub inaczej: upojeni złem i nigdy nie znajdują racji ku temu, co robią (wspaniałe „procesy koleżeńskie” nad Erikiem!). Mówiąc językiem prof. Tischnera: żyją żywotem nieusprawiedliwionym, ponieważ irracjonalnych działań powodowanych złem nie da się uzasadnić (warto podczas lektury zwrócić uwagę na liczne odniesienia do tak zwanych Qusilingowców, szwedzkich nacjonalistów sympatyzujących z nazistami), a z innej strony sami sypią się jak domki z kart, kiedy ktoś potraktuje ich wedle zasady „pięknym za nadobne”.

Czy można ująć jednym zdaniem, o czym jest „Zło”? Jest to zadanie karkołomne, lecz wydaje mi się, że w pewnym sensie jest to książka o autentycznej potrzebie bycia dobrym, walce o marzenia i niepoddawaniu się, choćby wszystko sprzysięgło się przeciwko nam. Piękna książka o nadziei – tym bardziej poruszającej, że wywalczonej bez patosu czy zadęcia rodem ze świętych piedestałów. Poza tym, jest to również panorama surowego wychowania Szwecji połowy ubiegłego wieku, gdzie przemoc była uznawana za pożądany element metody wychowawczej.

Bez dwóch zdań polecam lekturę „Zła” – nadzwyczaj ciekawej książki o walce i dorastaniu. Podana bez moralizatorstwa, okraszona prostym, ale nie prostackim językiem, „realistyczna i okrutna” (L'Independant), warta każdej spędzonej przy niej godziny. A zakończenie to arcydzieło, które najlepiej czytać powoli, wczuwając się w kres diabła z przeszłości. Polecam!

Zło

Autor: Jan Guillou
Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie polskie: 11/2005
Tytuł oryginalny: ONDSKAN
Seria wydawnicza: Don Kichot i Sancho Pansa
Liczba stron: 400
Format: 125 x 190 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7414-131-X
Cena z okładki: 34,90 zł


blog comments powered by Disqus