Heros z goblińskiego gniazda
Życie goblina, jak przystało na egzystencję istoty stworzonej w wyniku koszmarnej, boskiej pomyłki, nie jest bajką. A jeśli już, to raczej bajką dla dorosłych. Wyobraźcie sobie stworzenie tak brzydkie, że aż piękne. Pozbawione gustu, smaku i charakteru. Tchórzliwe. Wiarołomne. Cokolwiek złego zresztą o goblinach byście powiedzieli, możecie spać spokojnie: zapewne macie rację. Gobliny to pomyłka stwórcy i niewielki wrzód na gładkim pośladku natury. Prawdę jednak mówiąc, reszta świata ledwo je dostrzega. W każdej porządnej bitwie giną jak muchy i chyba tylko taka przypaść może im rola: jęczącego, kwiczącego i obficie broczącego krwią tła dla wspaniałych herosów pozostałych ras. Co ciekawe, nawet wśród goblinów trafiają się istoty nieudane. To znaczy: jeszcze mniej udane niż reszta ich mało sensownego gatunku. Taką właśnie pomyłką pomyłek jest Jig – bohater książki, tchórz nad tchórze i nieudacznik nad nieudaczniki. Jig zajmował do tej pory w hierarchii swojego plemienia zasłużoną, najniższą pozycję, jednak na skutek głupiego żartu trafia na pierwszą linię podziemnej walki i w wyniku splotu bardzo niefortunnych – czyli typowych dla goblinów – okoliczności dostaje się do niewoli pewnej grupy śmiałków, w poczet których wliczają się prócz ludzi także krasnolud i elfka. Towarzystwo to – co tu dużo gadać: mieszane – szuka najpotężniejszego artefaktu świata i do swoich poszukiwań zaprzęga naszego biednego goblina. Jedno jest pewne: zanim Jig zginie, długo pocierpi. Cóż, taki gobliński los.
Rzadko się zdarza, by twórcy fantastyki na piedestale stawiali istoty równie niegodne tego zaszczytu co gobliny. Przywykliśmy już do herosów wszelkiego typu – przede wszystkim zaś ludzi i elfów, w ostateczności ewentualnie krasnoludów. Kirył Jeskow w swoim czasie spróbował odwrócić literackiego kota ogonem i uczynił bohaterem swojej powieści... orki. Te same, które pióro J.R.R. Tolkiena przeklęło jako najgorszą zmorę wszystkich światów. Eksperymenty trafiały się wcześniej i później, ale wśród nich wszystkich książka Jima Hinesa jest na swój uroczy sposób rewolucyjna. Hines nie tylko zaprzągł poniewieranego goblina do wybitnie przerastającej go roboty herosa, ale co więcej – uczynił to w świetle jupiterów odsłaniających w pełnej krasie wszystkie goblińskie mankamenty. Nie da się ukryć, że Jig jest jednym z najgorszych herosów wszechczasów, ale paradoksalnie książka nic na tym nie traci. Rzeknę więcej: zyskuje! I to właśnie dzięki jego nieporadności i genetycznie uwarunkowanej antybohaterskości mamy okazję nie tylko przeżyć ciekawą przygodę, ale i mocno się pośmiać.
„Zadanie goblina” to powieść fantasy w odmianie fitness, czyli bardzo, ale to bardzo lekka i pozbawiona zgubnych kalorii. Choć występuje w niej wszystko, co gatunek fantasy uczyniło wielkim (a dla niektórych także niestrawnym) – a więc elfy, krasnale, gobliny, magia, podziemne labirynty i strzeżone przez smoki artefakty ogromnej mocy – podane to zostało w lekkiej postaci i bez gatunkowej ortodoksyjności. „Zadanie goblina” napisane zostało z przymrużeniem oka i niewykluczone, że z tego skromnego powodu nie trafi w gusta co bardziej konserwatywnych wielbicieli gatunku, ale tym bardziej prawdopodobne, że spodoba się pozostałym czytelnikom. Sądzę, że „Zadanie goblina” to dobra lektura dla osób, które chcą zacząć przygodę z fantastyką, ale ciągle jeszcze nie mają przekonania, aby uczynić ten pierwszy krok. Także i ci, którzy zjedli już niejedną szczękę (swoją oczywiście) na rozlicznych przygodach fantastycznych herosów, docenią swobodnie rozwijającą się fabułę i niewymuszone, nierzadko ironiczne poczucie humoru autora. Listę zalet rozbudować muszę o porządny warsztat pisarski Jima Hinesa – zdecydowanie nie jest to książka napisana pod przymusem. W sumie więc, na ponad czterystu stronach otrzymujemy niezłą porcję literackiej zabawy i nawet jeśli nie jest to pozycja, którą pamiętałoby się parę miesięcy po przeczytaniu, to i tak warto po nią sięgnąć, jeśli poszukujemy niezobowiązującego, zabawnego umilacza czasu.
Goblin #1 - Zadanie Goblina
Autor: Jim C. HinesOkładka: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 4/2008
Tytuł oryginalny: Goblin Quest
Rok wydania oryginału: 2004
Seria wydawnicza: Obca Krew
Liczba stron: 432
Format: 125x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60505-95-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 33,90 zł
Sklep
Forum