Recenzja książki "Kamuflaż"

Autor: Wojciech Kobza
13 października 2008

Historia kontaktów ludzi z obcymi ciągnie się, odkąd nasz rodzaj zauważył na niebie latające talerze i inne cudeńka albo spotkał istoty niepodobne do żadnego gatunku na naszej wesołej planecie. Szczególnie elektryzujące są doniesienia o bezpośrednich spotkaniach z mieszkańcami innych planet, układów gwiezdnych czy galaktyk. Popkultura bardzo szybko zawładnęła tym poletkiem i od kilkudziesięciu lat karmi nas najróżniejszymi wersjami tej sytuacji: od niezwykle tragicznych w skutkach („Dzień Tryfidów”), po bardziej zbliżone do rzeczywistości („Bliskie spotkania trzeciego stopnia”), familijne („ET”) i komediowe („Marsjanie atakują!”). Jak będzie w rzeczywistości, tego nikt nie może stwierdzić. A może już do tego doszło, tylko nie jesteśmy o tym poinformowani?

Joe Haldeman postanowił przedstawić swoją wersję wydarzeń w powieści o banalnym tytule „Kamuflaż”. Na okładce, tuż poniżej tytułu, znajduje się hasło zawsze wprawiające w zastanowienie. Brzmi ono: „Niezmiernie inteligentny thriller”, a twórcą tego objawienia jest The Washington Post. Zawsze widząc takie zachęty, zastanawiam się, czy tam, w najlepszym kraju pod słońcem, mieszkają sami, za przeproszeniem, debile? Każda książka jest na liście bestsellerów, każda zdobywa nagrody. Chciałbym, żeby tak było też u nas! Sama czołówka, żadnych maruderów czy mniej udanych dzieł! Jeśli ktoś wyczuł już cynizm bijący z tych słów, gratuluję! Ale do rzeczy...

„Kamuflaż” opowiada historię dwóch zupełnie różnych od siebie obcych, którzy mieszkają już od wielu lat na Ziemi. Jeden jest zmiennokształtnym, zwanym Uzurpatorem, drugi jest rodzajem kameleona, zwanym zresztą dość oryginalnie – Kameleonem. Poznajemy losy Uzurpatora od momentu pierwszego spotkania z człowiekiem, w 1932 roku, a o Kameleonie dowiadujemy się jedynie skrawków informacji. Równolegle do tej historii toczy się zupełnie inna, dziejąca się w niedalekiej przyszłości (lata 2019-2021), w której poznajemy dwóch innych bohaterów: Russela Suttona i Jacka Halliburtona. Obaj mają firmy zajmujące się badaniem oceanu i podnoszeniem wraków z jego dna (Sutton ponoć podniósł samego Titanica, tylko wytłumaczcie mi, po co?). Ci dwaj gieroje trafiają, przy okazji podnoszenia zatopionego atomowego okrętu podwodnego Amerykańskiej Marynarki, na dziwny obiekt. Postanawiają go wydobyć i zbadać tam, gdzie nie dotrą do nich macki Amerykanów. Tutaj zaczyna się zabawa...

Książka jest napisana przystępnym językiem, łatwo się ją czyta. Niestety jest tak przewidywalna, iż już po niecałych dwudziestu stronach można z bardzo dużą dozą pewności połączyć ledwie co zarysowane wątki i odgadnąć, kto jest kim w przyszłości. Przyznaję, zrobił na mnie wrażenie artefakt, ale już końcowa scena, gdy pokazuje się prawdziwy obcy, zawodzi, i to bardzo. Osobną kwestią jest położenie nacisku na kontakty seksualne Uzurpatora, jakby to one miały największe znaczenie w uczeniu się przebywania w ludzkim świecie.

„Kamuflaż” nie jest thrillerem w żadnym wypadku. Jest to zwykła opowiastka fantastyczna z większą niż zwykle dawką niewyszukanej erotyki. Nic nie wyróżnia tej powieści spośród morza innych, które pojawiają się na rynku każdego miesiąca.

Jako podsumowanie napiszę, iż potencjalny klient uwierzy albo w to, co napisane zostało powyżej, albo w slogany i dobry smak hamurgerożerców. Tylko niech się potem nie skarży, że ma czkawkę i zgagę. Gildia poleca. Ja odradzam!

Kamuflaż

Autor: Joe Haldeman
Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Miejsce wydania: Wrocław
Wydanie polskie: 3/2008
Tytuł oryginalny: Camouflage
Rok wydania oryginału: 2004
Seria wydawnicza: Behemot
Liczba stron: 311
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324585953
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł


blog comments powered by Disqus