Recenzja książki "Radykalna ewolucja"
Joel Garreau chciał napisać o postępie z punktu widzeniach humanistów: zmieniająca się otoczka technologiczna byłaby w takim wypadku tylko pretekstem do fundamentalnych pytań o człowieczeństwo. Przynajmniej tak się zdaje po lekturze wstępu, w którym autor konstatuje, że czytelników nie interesują techniczne bajery, a raczej „drugi człowiek, związki między ludźmi, miłość czy kłamstwo”. Pisarz zapowiada, że będzie mówił o kulturze i wartościach, o tym, dokąd zmierza człowiek i więcej nawet: zachęca do lektury stawiając tezę, że kolejny technologiczny przełom nie będzie jedynie rewolucją w sposobie i jakości życia, ale prawdziwie radykalną ewolucyjną zmianą – o czym mówi tytuł – w zakresie samej istoty człowieczeństwa.
Wszystko to bardzo interesujące zapowiedzi i rzeczywiście robiące smaku… ale nieprawdziwe. Garreau nie tyle nie odpowiada, co nawet nie stawia pytania o zmiany natury ludzkiej w obliczu postępu. Zamiast tego serwuje czytelnikom typowy przegląd ciekawostek i nowinek ze świata nauki – to samo co można zaleźć co miesiąc na łamach „Scientific American” czy „Nature”. A właściwie nawet i to nie, bo o wiele słabiej napisane. Autor „Radykalnej ewolucji” jedynie zarysowuje ogólną istotę problemu, podrzuca zaledwie ochłapy informacji, skupiając się na tym, by jak najczęściej użyć – albo pozwolić to zrobić swoim rozmówcom – przymiotników w rodzaju „niesamowity”, „najważniejszy” czy „szalenie istotny”. Garreau podkreśla bardzo, że każda z rozważanych przez niego nowinek technicznych – od komunikacji telepatycznej po hormonalne wyeliminowanie snu – to najważniejsza zmiana w historii ludzkości, ale nic nie robi, by te tezy udowodnić albo chociaż przybliżyć, jak właściwie mielibyśmy te półboskie możliwości osiągnąć. Owszem, dzięki temu książka nie stała się hermetyczną publikacją naukową dla fascynatów, ale też chyba autor miał większe ambicje niż stworzenie almanachu fantastycznych pomysłów.
Bo przede wszystkim nie ma tu tego, co miało być solą „Radykalnej ewolucji” – humanizmu i człowieka. Jacy będą ci homo superior usprawnieni przez wszystkie te fascynujące wynalazki? Czy będą jeszcze ludźmi? Co będą myśleć o sobie i swoich przodkach? Jakie będą wyznawać wartości – czy osiągnięcie boskich mocy wpłynie na myślenie o bogach? Może mentalnie będą kompletnie odmienną rasą? Można zadawać setki takich pytań, każde jest fascynujące i bardzo ważkie, ale Garreau omija je szerokim łukiem. Ba, można wręcz dopatrzeć się u niego anty-humanizmu, bo w „Radykalnej ewolucji” dominuje – bardzo irytująca podczas czytania – etyka i moralność, nazwijmy to: „patriotyczno-militarna”. Autor, opowiadając o jakimś pomyśle, podkreśla, że ma on „olbrzymie znaczenie dla wojska”, a nie zająknie się nawet o wpływie na zwykłego człowieka (a może według niego szary człowieczek w ogóle nie powinien dostąpić możliwości wyhodowania utraconej kończyny czy zainstalowania implantu ucha lub oka?). Jeszcze większy niesmak budzi składanie podstawowych zasad etycznych naukowca na ołtarzu „bezpieczeństwa narodowego” – Garreau godzi się na niepożądane skutki uboczne (ba, on je po prostu ignoruje i trywializuje!), bo przecież trzeba „wspomóc wojsko w walce z terrorystami”.
„Radykalna ewolucja” prezentuje kilka ciekawych dróg, którymi może pójść współczesna nauka, dobrym konceptem jest podział książki na scenariusze negatywne i pozytywne, świetny jest pomysł, żeby pisać o wpływie technologii na człowieczeństwo, a nie tylko człowieka i jego ciało lub wygodę. Szkoda tylko, że na pomyśle się skończyło.
Radykalna ewolucja
Autor: Joel GarreauTłumaczenie: Agnieszka Kloch, Aleksander Michalski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2007
Tytuł oryginalny: Radical Evolution
Format: 146 x 225 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-605-0
Cena z okładki: 36 zł
Sklep
Forum