Recenzja książki "Powroty zmarłych"
Gwiazda Johna Ajvide'a Lindqvista rozbłysła po opublikowaniu jego debiutanckiej powieści „Wpuść mnie” oraz po zrealizowaniu przez Tomasa Alfredsona obrazu „Pozwól mi wejść”, będącego adaptacją książki. Póki co Lindqvist przeciera szlaki ku międzynarodowej sławie, której dostąpi zapewne po premierze amerykańskiego remake’u. Tymczasem u nas w kraju, nakładem wydawnictwa Amber, ukazała się druga powieść pisarza, „Powroty zmarłych”. Autor postanowił rozprawić się z kolejną głęboko zakorzenioną w naszej świadomości ideą, biorąc tym razem na warsztat żywe trupy.
Zadanie wyglądało na trudniejsze niż w przypadku „Wpuść mnie”, gdyż temat wampiryczny dawał Lindqvistowi większe możliwości modyfikacji, był to materiał elastyczny, poddający się bez oporu nowatorskim pomysłom pisarza, jednocześnie pozwalając mu pozostać w sferze wampirzej mitologii. Wydawałoby się, że w przypadku zombie nie da się wymyślić nic więcej, niż widzieliśmy w kinie, czytaliśmy w komiksach i książkach. Po raz drugi Lindqvist wyszedł naprzeciw oczekiwaniom czytelników, dostarczając dzieło dojrzałe i oryginalne.
„Powroty zmarłych” to trzy równolegle biegnące wątki: komika estradowego, Davida, który w wypadku traci żonę; Gustava Mahlera, cenionego dziennikarza cierpiącego z powodu śmierci wnuka; staruszki Elvy i jej wnuczki Flory, posiadających moce parapsychiczne. Pewnego upalnego wieczora każdy z bohaterów jest świadkiem niecodziennego zdarzenia. Zmarli powstają z grobów i mar. Nie wykazują agresji, a ich gnijące ciała, kierowane przez strzępki pamięci, chcą tylko wrócić do swoich domów. Na okładce książki wydawca zadaje pytanie: po co? Prostej i jasnej odpowiedzi jednak u Lindqvista nie znajdziemy.
Jego książka jest nie tylko opowieścią o żywych trupach, na jaką wygląda na pierwszy rzut oka. Nie ma nic wspólnego z filmami klasy B, z którymi owa tematyka wydaje się iść w parze. „Powroty zmarłych” to refleksja na temat przemijania, debata o naszych bliskich, spojrzenie na fizyczność śmierci, a jednocześnie na jej duchowy aspekt, pomiędzy którymi szwedzki pisarz znakomicie znajduje balans. Autor, korzystając z udzielonej samemu sobie swobody narracyjnej, przedstawia te same wydarzenia z różnej perspektywy. Śledząc trzy, a z czasem i cztery główne wątki powieści, czytelnik ma okazję poznać ogrom tragedii.
„Powroty zmarłych” trudno wpisać w nurt klasycznych opowieści o zombie, Lindqvist zapożyczył ze znanej konwencji jedynie nasz strach przed śmiercią w jej fizycznej postaci i obrzydzenie wywoływane rozkładającym się ludzkim ciałem, opisanym w książce wyjątkowo graficznie. Tak jak w przypadku „Wpuść mnie”, książka nie podlega łatwej klasyfikacji gatunkowej, wykracza daleko poza ramy literatury grozy. Szwed w charakterystyczny dla siebie sposób wciąga czytelnika w zimny, pełen niedomówień, wykreowany oszczędnym językiem świat, gdzie wiele pozostawione jest subiektywnej ocenie samego czytającego.
Powroty zmarłych
Autor: John Ajvide LindqvistWydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2009
Liczba stron: 280
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324133161
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,80 zł
Sklep
Forum