Recenzja książki "Pary"
Tarbox, na pozór senne miasteczko w Nowej Anglii. Jedno z tym sielskich miejsc, do których przenoszą się małżeństwa ze średniej klasy, aby w towarzystwie kołysania oceanicznego wiatru i zapachu lasu wieść spokojne życie pośród sobie podobnych par. Praca dla tych ludzi sukcesu to tylko przerywnik między kolejnymi spotkaniami, czy to na boisku do tenisa, czy na imprezie w jednym z domostw. Lecz za wypacykowaną fasadą tej mieściny kryje się drugie oblicze, już nie tak uroczo uśmiechnięte i cieszące się zgoła odmiennymi przyjemnościami, które lepiej trzymać w ukryciu. Tarbox jest kotłem, w którym mit przykładnego amerykańskiego życia z połowy XX wieku miesza się z rzeczywistością ludzkich żądz i słabości.
Tarbox to również dziesięć par; każda z nich przypomina pająka, misternie oplatającego innych, zaś jeden z owadów szczególnie sprawnie sobie z tym radzi. Na pierwszy plan, oprócz rozdziału drugiego, wysuwa się Piet Hanema, rudowłosy budowlaniec z holenderskimi korzeniami. Ożeniony z najbardziej wytworną kobietą w mieście, ani myśli rezygnować z zakazanego owocu. Energiczny, posiadający to „coś”, dzięki czemu znajome kobiety dryfują w jego stronę, skwapliwie korzysta z uroków pozamałżeńskiego łoża. W Tarbox pojawia się również nowa para, rychło zaproszona przez inne do swego kręgu. A jako że człowiekowi daleko do szlachetnego metalu, prędzej czy później zacznie rdzewieć w niesprzyjającym środowisku. Czytelnik wraz z kolejnymi stronami zagłębia się w ten świat indywidualnych nieszczęść i razem z bohaterami przemierza każdą drogę, która wydaje się prowadzić do szczęścia – pozornie stałego, często z góry fałszywego. Szczęścia niczym równia pochyła prowadzącego do upadku, kłamstwa, marazmu, dobrowolnego poddania się. Raju nie tyle utraconego, co zaprzepaszczonego i zbrukanego. Zatem „witajcie w Tarbox”, jak głosi tytuł rozdziału otwierającego książkę, mieście, gdzie i tak prawie wszyscy o wszystkim wiedzą.
Autor, John Updike, dokonał wiwisekcji małżeństwa i cudzołóstwa, nie tylko drugiej połowy minionego wieku w USA, ale także epoki współczesnej, ponieważ „Pary” to pozycja wykraczająca poza ramy czasów, w jakich powstała. Wszak i ludzie w dzisiejszych dniach, nieszczęśliwi z przeróżnych powodów bądź po prostu ciekawi lub znudzeni codziennością, myślą, że można znaleźć wytchnienie, zastrzyk adrenaliny lub spełnienie w ramionach innych aniżeli dotąd. Spoiwem nowych związków jest seks – związane z nim poczucie nowości, czułości na samą myśl o zdradzie. Ale zarazem niesie on ze sobą groźbę popadnięcia w rutynę, uprzedmiotowienia drugiej osoby czy też uzależnienia. Kto jednak spodziewa się wyuzdanych scen, zawiedzie się, albowiem autor w tej materii nie przekroczył dobrego smaku.
„Pary” to także portret hedonizmu podszytego cynizmem. Updike z wirtuozerią używa ironii sokratejskiej, w subtelny sposób każąc bohaterom usprawiedliwiać się, ukazując ich punkt widzenia za słuszny. W pewnym momencie lektury dostrzega się ten zamiar, odsłania ułudę przytaczanych uzasadnień, co pozwala spojrzeć na mieszkańców Tarbox w innym świetle, w którym większość staje po przegranej stronie, a nieliczni – choć na swój sposób także sponiewierani – zostają z podniesioną głową.
Językowo książka Updike’a zachwyca, momentami drażniąc. Wspaniale czyta się celne, liryczne uwagi o charakterach poszczególnych bohaterów i związkach między nimi. Autor poszedł także w ślady Jamesa Joyce’a, w pewnych partiach „Par” skrupulatnie prezentując nie do końca uporządkowany strumień świadomości, z jego przedziwnym skojarzeniami, nagłymi przeskokami i wpływem podświadomości. Przeszkadzają za to momentami nazbyt wymyślne opisy (m.in. początek książki mieni się wszystkimi odcieniami fioletu), zaś najbardziej wadzą frazy umieszczone chyba tylko po to, aby zdumieć czytelnika, bo nic oprócz tego oraz dekoncentracji z nich nie wynika. Całe szczęście, że im dalej w głąb książki, tym mniej takich wtrętów. Inna wada jest zasługą redakcji książki, której przy korekcie zdarzyły się wpadki, skutkujące połknięciem liter albo całych wyrazów oraz niepoprawną odmianą. Jednakże spokojnie można przejść nad tymi niedociągnięciami do porządku dziennego i rozkoszować się analizą wykolejonego życia par Tarbox, sprawdzając jakie znaczenia nadają słowu „miłość”.
Pary
Autor: John UpdikeWydawnictwo: Świat Książki (Bertelsmann Media)
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2009
Liczba stron: 640
Format: 125 x 200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-247-0863-5
Cena z okładki: 36 zł
Sklep
Forum