Recenzja książki "Lek na lęk"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
19 listopada 2011

www.sklep.gildia.pl
Kazimierz Kyrcz Jr, Łukasz Radecki. Lek na lęk.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 28,30 zł  31,50
dodaj do koszyka

Cierpicie na maniakalną odwagę i ostre stany brawurowe? Nie są Wam straszne odwiedziny teściowej? Może nawet wizja wypełniania formularza PIT–36 nie wywołuje w Was dreszczu przerażenia? Nie boicie się śmierci ani nawet życia lub tego co pomiędzy nimi? Strach to przyznać, ale obcy jest Wam lęk i nie potraficie się bać. Rzadkie to schorzenie, acz jakże nieprzyjemne w świecie, w którym bać się wypada niemal wszystkiego. Spokojna niech będzie Wasza głowa i wszystko co do niej przylega! Dostępne jest wreszcie lekarstwo, które nabyć możecie w najbliższej… księgarni (bez recepty!). Jego twórcy, profesorowie grozy stosowanej, Łukasz Radecki i Kazimierz Kyrcz Jr bardzo się postarali, by medykament, już po pierwszym użyciu, przyniósł przerażające efekty. Nie przesadzajmy z optymizmem: może nadal nie będziecie się bali spać bez światła, ale nauczycie się niespokojnie oglądać za ramię i ze ściśniętym sercem nasłuchiwać szelestów dochodzących zza drzwi. To chyba obiecujący początek, prawda?

„Lek na lęk” to antologia szesnastu opowiadań prawdziwie groźnych i szczerze mrocznych. A przy tym niejednorodnych. Tekst otwierający – „Dobre rady Doroty” – zwraca na siebie uwagę udziałem trzeciego współautora, a jest nim nie byle kto, tylko sam Łukasz Orbitowski. Dzięki jego udziałowi, zebrało się tutaj prawdziwe konsylium, które z potrójną siłą wepchnie do Waszych mózgownic wstępną partię niepewności (podszytej lękiem, a jakże!). Tytułowa bohaterka ma z serialowym Dexterem wspólnego znacznie więcej, niźli jedynie pierwszą literkę imienia. Lubi zabijać, a na celowniku jej piły łańcuchowej pojawiają się zwłaszcza ci, którzy mają coś za kołnierzem. Ze śmiercią za pan brat jest także bohater „Szału ciał” – popularny model tracący powoli urodę i szukający zawodowej (oraz… biologicznej) odnowy. Jego dokonania przewyższą „dzieła” największych mistrzów zbrodni, ale czego nie zrobi się dla pięknej twarzy i jędrnych pośladków? Ten szał ciał, to prawdziwie ekstremalny taniec ze śmiercią! „Umieranie z Marią” (raz już opublikowane, bodaj w „Magazynie Fantastycznym”) zawiesza nas w świecie snu i marzeń. Złowrogich i krwawych, co do tego wątpliwości nie ma, lecz jednak marzeń. Rzeczywistość miesza się z oniryczną makabreską także w „Burzy mózgów”, której szczególny humor doceni zapewne niejeden niewolnik korporacyjnego kieratu. Nadal daleko od szarej codzienności trzyma nas „Pan” – szort, w którym pojawia się emerytowany bożek rozkoszy i radości. Czy obietnica spełnienia jednego, jedynego życzenia, złożona młodej i rozsądnej dziewczynce może przynieść więcej złego niż dobrego? Oczywiście, że tak – w tym właśnie jest twist pochowany! Ostatni i najdłuższy tekst, będący w gruncie rzeczy mikropowieścią został również dotknięty przez Łukasza Orbitowskiego, tym razem udzielającego się w roli redaktora. „Roszada” to kilkuwątkowa i kilkupiętrowa opowieść o walce dobra ze złem, o tym, jak bardzo bolesne może być przemieszczanie się pomiędzy światami i o kilku innych przejawach cierpienia.
 
Powyższe zestawienie nie wyczerpuje zasobów „Leku na lęk”, lecz o kolejnych dziesięciu tekstach pozwolę sobie wymownie pomilczeć. Co wcale nie oznacza, że gotów jestem pewne rzeczy przemilczeć. Warto powiedzieć, między innymi o tym, że antologia Kyrcza i Radeckiego jest naprawdę silna na dwóch poziomach: fabularnym i literackim. Motywy godne nie tylko klasycznego horroru, ale i gore czy nawet nowomodnego bizarro, podane są w sposób strawny, wręcz elegancki. Bez dłużyzn, wodolejstwa, samozachwytów nad pęczniejącą objętością tomiku.  Bez szarości, bez nudy: same mocne uderzenia zadane w tarczę przeciwko lękom! Widać, że opowiadania są dopracowane, wręcz dopieszczone do granic możliwości, co zresztą nie powinno zdziwić nikogo, kto wie, że powstawały… kilka lat. Iście tytaniczna praca (autorzy już po umiarkowanych torturach przyznają, że niektóre z tekstów wałkowane były i po kilkanaście miesięcy!) naprawdę się opłaciła. „Lek na lęk” jawi się jako jedna z lepszych pozycji w tych klimatach, zarówno w dorobku obu twórców, jak i pośród krwawych strzępów dzieł konkurencyjnych.
 
„Lek na lęk” to robota czysta (nie licząc tych oceanów krwi, oczywiście) i piorunująco skuteczna, jak na nowoczesny medykament z ambicjami przystało. Nie możemy jednak zapomnieć, że jest to środek mroczny: tych historii nie należy polecać młodym kuzynom i ulubionym ciociom. Wiele jest w nich wulgarności i zimnego zła rozegranych przez aktorów z najgorszego scenariusza grozy: ludzi upadłych, odtrąconych, psychopatów, furiatów i zwyczajnych morderców, którzy paradoksalnie, są najmilszymi owieczkami w tym elitarnym gronie. Jeśli lubicie się bać, a nie straszne są Wam wycieczki ku rejonom szczególnie makabrycznym, to „Lek na lęk” jest w sam raz dla Was. Założę się o dowolną ilość odciętych i urwanych kończyn, że wyleczy – w przerażający sposób – z nudy, jeśli takową odczuwacie.
 

Lek na lęk

Autor: Kazimierz Kyrcz Jr, Łukasz Radecki
Okładka: Łukasz Ryłko
Wydawnictwo: Fu Kang
Wydanie polskie: 10/2011
Liczba stron: 264
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788393332212
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,50 zł


blog comments powered by Disqus