"Pięć minut"
Myszy. Były dosłownie wszędzie.
W jednej chwili spokojnie schodziłem po schodach, a w następnej setka, albo i dwieście gryzoni wyłoniło się zza zakrętu klatki schodowej i obstąpiło mnie ze wszystkich stron – stroszyły wąsiki, obwąchiwały, najwyraźniej szukając smacznego kąska.
Rozejrzałem się, gorączkowo szukając drogi ucieczki, a tymczasem ruchliwy szary kożuch wspinał się ku mnie, coraz bliżej i bliżej...
Cholera, nie jestem przecież żadnym Popielem! Nie pozwolę, żeby mnie zjadły!
* * *
Felicja z niedowierzaniem przyglądała się temu, co ukazywał otwór judasza, a mianowicie armii gryzoni, która z przyprawiającym o ciarki piskiem rzuciła się na żółtą postać, w panice machającą rękoma i bezskutecznie próbującą odstraszyć agresorów.
Wiele razy słyszała historie o Serowym Ludku, ale nigdy wcześniej nie miała okazji widzieć go na własne oczy.
W pięć minut później nie było już na co patrzyć.
Sklep
Forum