Recenzja książki "Pieriestrojka w Wielkim Guslarze"
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami... Każdy wie, jak powinna zaczynać się baśń. Jeśli zaś chcecie dowiedzieć się, jak nie powinna się kończyć, wstąpcie z wizytą do Wielkiego Guslaru. To niewielkie miasteczko znane jest z przedziwnych zdarzeń, które występują tu z częstotliwością będącą jawną kpiną z wszelkich reguł prawdopodobieństwa. To tam właśnie najczęściej lądują statki przybyszów z innych gwiazd, dokonywane są przełomowe odkrycia, które rzeczywiście sprawiają, że technologia przestaje być odróżnialna od magii; sama magia zresztą również nie wydaje się być temu miastu obca.
Mieszkańcy Wielkiego Guslaru to jednak zwyczajni ludzie, silnie zakorzenieni w szarej rzeczywistości. Dlatego właśnie spotyka ich wszystko to, co w tradycyjnej baśni byłoby nie do pomyślenia. Posiadanie mocy wywoływania w bliźnich miłości ku sobie powoduje szereg niezręcznych sytuacji; po lądowaniu latającego talerza za kosmitę brany jest pechowy grzybiarz. Nawet wielkie wynalazki guslarczycy wykorzystują w najzwyklejszy sposób ratując królika, czy próbując odnaleźć osobistą zgubę.
Można by pomyśleć, że to okropni pechowcy. Ale nie na tym polega fenomen Guslaru. Jego mieszkańcy są po prostu ludzcy. Nie brak im przywar, które (trzeba to przyznać) nie są obce również nam. Są drugim biegunem wszelkich książkowych, komiksowych i filmowych bohaterów, doskonałych niczym marmurowe posągi. Dlatego też tak łatwo ich polubić i poczuć się w ich mieście jak w domu.
Opowiadania o Wielkim Guslarze są dobrze znane wielu polskim czytelnikom, podobnie jak ich autor, Kir Bułyczow, nieżyjący już w tej chwili klasyk rosyjskiej literatury s-f. "Pierestrojka w Wielkim Guslarze" zawiera historie nie publikowane dotąd w Polsce. Najstarsze z opowiadań pochodzi z roku 1966 roku, najnowsze zaś z 2001. Ta różnica czasu to niemal dwa pokolenia nowych czytelników, ale teksty oWielkim Guslarze zdają się być wiecznie młode. Niezależnie od tego, czy czytamy opowiadanie sprzed lat czterdziestu, czy sześciu, jest ono tak samo wciągające.
Każda z opowieści opiera się na prostym, choć niebanalnym pomyśle. Kir Bułyczow potrafi nawet najbardziej przewidywalną sytuację (Łożkin, otrzymujący urządzenie wzbudzające ciepłe uczucia w innych) rozwinąć w błyskotliwy i zaskakujący sposób.
W tekstach widać solidną, choć nie eksponowaną nadmiernie podporę z wykształcenia autora. Nie są mu obce fizyka, ani matematyka, a mimo to Kir Bułyczow pozostaje wrażliwym humanistą. Guslarskie historie są swego rodzaju eksperymentem. Autor stawia swoich bohaterów przed niecodziennymi sytuacjami, po czym obserwuje ich niczym naukowiec badający zachowanie myszy wędrujących po labiryncie. Bułyczow nie doprowadza jednak swojej analizy do samego końca. Często kończy swoje opowiadania neutralnie ("Miron Iwanowicz pożegnał się, odłożył słuchawkę i wolno podszedł do okna. Dzień był jasny, wietrzny (...). Zaczął boleć go ząb..."). Jako wytrawny pisarz unika podsumowań i pozostawia wyciągnięcie wniosków czytelnikowi. Zmusza do myślenia. Tym bardziej, że guslarczycy, nawet w chwilach, gdy zachowują się głupio, nierozważnie, pochopnie są tak bardzo naturalni, tak prawdziwi, że mogliby być naszymi sąsiadami (albo, o ile nie wstydzimy się przyznać do ludzkich słabostek, nami samymi).
Charakterystyczną cechą wszystkich opowiadań w książce są realia, w jakich żyją mieszkańcy Wielkiego Guslaru. Polscy czytelnicy bez trudu rozpoznają tę rzeczywistość, w jakiej sami żyli jeszcze kilkanaście lat temu, przedstawioną w krzywym zwierciadle. Ale czy na pewno tak bardzo krzywym, jak się nam wydaje? Kir Bułyczow bez przemilczeń odmalowuje sposób działania i myślenia ludzi żyjących w komunistycznym, a także postkomunistycznym kraju. Mimo to opowiadania nie mają nic wspólnego z polityką. Autor wręcz unika tego tematu, a obserwacje czyni z punktu widzenia socjologa.
Nie będzie odkrywczym stwierdzenie, że "Pierestrojka w Wielkim Guslarze" to książka bardzo dobra, dostarczająca zarówno inteligentnej rozrywki jak i materiału do refleksji. Pozostaje mi tylko zaprosić do odwiedzenia tego niezwykłego miasta, którego mieszkańcy być może nie żyją długo i szczęśliwie, ale z pewnością ciekawie.
Pieriestrojka w Wielkim Guslarze (wyd. II)
Autor: Kir BułyczowTłumaczenie: Ewa Dębska, Eugeniusz Dębski
Wydawnictwo: Solaris
Miejsce wydania: Olsztyn
Wydanie polskie: 7/2006
Seria wydawnicza: Kir Bułyczow - Dzieła wybrane
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka
Wydanie: II
Cena z okładki: 33,90 zł
Sklep
Forum