Recenzja książki "Afrykańska Odyseja"
Klaus Brinkbäumer, autor zbioru reportaży „Afrykańska Odyseja”, zabiera czytelnika w podróż do Afryki bardziej niepokojącej niż ląd opisany przez Conrada w „Jądrze ciemności”. Dzisiejsza Afryka nie jest już tajemniczym miejscem rozpalającym wyobraźnię. Zaczyna wreszcie istnieć realnie, ma takie same potrzeby i problemy jak Europa: ubóstwo, mniejszości narodowe, bezrobocie. Czarny Ląd stracił swoją magię, nie posiada już tej pierwotnej grozy z początku ubiegłego stulecia. Mimo to nadal jest tak samo niebezpieczny.
„Afrykańska Odyseja” opisuje wędrówkę śladami Johna Ampana, który kilka lat temu wyruszył z Ghany na północ, niemal przez pół kontynentu, by dostać się do Europy, znaleźć pracę i móc zarobić na utrzymanie rodziny. John jest jednym z tych, którym udało się dotrzeć do Europy, udało w niej pozostać i zacząć pracę. A takich ludzi jest niewielu w porównaniu z rzeszami, które wyruszają w podróż z takim właśnie zamiarem. Teraz John wraca do Afryki, by towarzyszyć autorowi książki oraz fotografowi, Markusowi Matzelowi. Jest ich przewodnikiem i źródłem wiedzy, ale przede wszystkim jest człowiekiem, który po raz pierwszy od czternastu lat wraca do kraju, widzi rodzinę i znów przeżywa koszmar długiej wędrówki ku lepszemu życiu.
Reportaż nie dotyczy jednak bezpośrednio podróży Johna. Stanowi ona jedynie ramę, na której opiera się autor, opisując mechanizm, który pcha mieszkańców Afryki ku Europie. Klaus Brinkbäumer bardzo skrupulatnie przygląda się przyczynom tego stanu rzeczy. Opisuje mentalność ludzi, sytuację ekonomiczną i polityczną w biednych krajach takich jak Ghana, Liberia czy Niger. Często również oddaje głos tym, o których pisze. Cytuje ich wypowiedzi, przedstawia ich punkt widzenia. Krąży pomiędzy obiektywną relacją a subiektywnym spojrzeniem, które również jest bardzo ważne w reportażu.
Książka koncentruje się na problemie uchodźców, ale porusza również inne sprawy, bardziej lub mniej związane z głównym tematem: projekt uprawy roślin jadalnych na pustyni, handel młodymi dziewczętami, a przede wszystkim rażące kontrasty między biedotą a bogatymi. Autor uświadamia również nam, Europejczykom, że emigracja nie jest problemem jedynie krajów afrykańskich, lecz w równie dużym stopniu europejskich. Zastanawia się nad wprowadzonymi rozwiązaniami, przygląda się europejskiemu prawu dotyczącemu emigracji, przytacza statystyki. Robiąc to, nawiązuje przede wszystkim do swojego kraju. Dla polskich czytelników ten reportaż jest wciąż jeszcze tekstem mówiącym o czymś bardzo odległym, co nie dotyczy naszych granic, miast. Polska nigdy nie borykała się z problemem uchodźców na taką skalę jak chociażby Niemcy, Francja czy zwłaszcza Hiszpania, na której teren próbuje dostać się większość ludzi chcących opuścić Afrykę. A jednak książka każe się zastanowić nad tym, co dzieje się na Czarnym Lądzie. Nasz kraj należy do Unii Europejskiej i przynajmniej w pewnym stopniu wszystkie jej problemy są w tej chwili również naszymi. Ale nawet nie o to chodzi. Nie da się po prostu obojętnie czytać o tragedii (bo czasami nie można użyć łagodniejszego słowa), która dotyka miliony ludzi.
Przed napisaniem książki Brinkbäumer odwiedził żyjącego wtedy jeszcze Ryszarda Kapuścińskiego. „Heban” Kapuścińskiego był nie tylko inspiracją, ale również przewodnikiem dla niemieckiego reportera; pozostał aktualny, choć od czasu jego napisania minęło ponad dziesięć lat. Również „Afrykańska odyseja” może być za dziesięć lat tak samo aktualna jak dziś, bo szans na poprawę sytuacji praktycznie nie ma.
Ten dramatyczny stan rzeczy, pełną cierpienia wędrówkę autor opisuje w prosty sposób. Nie wszystko mówi wprost, pozostawia niedopowiedzenia. Często sugeruje ocenę sytuacji, choć nie daje gotowych odpowiedzi na pytania, które stawia. Czytelnik może znaleźć tu miejsce na swoje własne refleksje i osąd.
„Afrykańska odyseja” ma wiele cech, które pozwalają z czystym sumieniem polecić jej lekturę. Jest reportażem napisanym dobrze, z empatią. Opowiada o rzeczach, o których zapewne duża część z nas nie miała pojęcia. Autor pisze o zjawiskach widocznych w skali krajów czy kontynentów, lecz uwaga czytelnika skupiona jest przede wszystkim na losach poszczególnych ludzi, na ich słowach i myślach. Dlatego książka przemawia tak silnie.
Afrykańska odyseja
Autor: Klaus BrinkbäumerTłumaczenie: Joanna Czudec
Wydawnictwo: Czarne
Miejsce wydania: Wołowiec
Wydanie polskie: 4/2009
Liczba stron: 272
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-7536-063-9
Cena z okładki: 34,50 zł
Sklep
Forum