Wywiad z Krzysztofem T. Dąbrowskim

Autor: Bartosz Czartoryski
7 kwietnia 2010

Gildia: Z wykształcenia jesteś reżyserem, nie kusiło Cię więc, by stanąć za kamerą zanim złapałeś za pióro?

Krzysztof T. Dąbrowski: Kusiło, kusiło i to bardzo dlatego tez studiowałem na tym kierunku. Ale jak to w życiu bywa nie wszystko i nie zawsze wychodzi. Z marzeniami jest tak, że najczęściej wychodzą tylnymi drzwiami. Zanim zdecydowałem się iść na reżyserkę chciałem być gitarzystą, później wokalista rockowym. Niestety nie miało się tych predyspozycji. Fotografem tez nie zostałem. Aktorem być nie moglem bo i pamięć do tekstów za słaba. Próbowałem więc różnych artystycznych klimatów próbując się odnaleźć, szukałem własnej drogi by moc się wyrazić i w końcu po długich poszukiwaniach okazało się, że najlepiej mi wychodzi z pisaniem. Wydaje mi się, że jestem dobrym przykładem na to, że upór popłaca - jakbym miał dać innym życiowa radę to byłoby to: Próbuj, próbuj i jeszcze raz próbuj. Nie wychodzi ze śpiewaniem. To możne malarstwo, jeśli tez czujesz, że cie kręci. Nie malarstwo to może fotografia. Nie fotografia, to łap za pióro (choć dziś to już raczej klawiaturę) bo a nóż widelec okaże się, że drzemie w tobie pisarz. Wydaje mi się, że tylko nie załamując się niepowodzeniami w niektórych dziedzinach i cały czas próbując nowych rzeczy można znaleźć właściwą drogę. Jeden wpadnie na swoje powołanie już za pierwszym razem, szczęściarz, a inny będzie próbował latami zanim poczuje, że to TO. Wracając do reżyserki, to jest to dla wielu ludzi bardzo atrakcyjne zajęcie, ale tylko do czasu aż się nie zderzą z rzeczywistością. Bo popatrz człowiek widzi takiego Spielberga czy Polańskiego i sobie myśli, jakiż to romantyczny zawód, jakie zakręcone klimaty, tez bym tak chciał. Fantazjuje jakie to dzieła nakręci i tak dalej i tak dalej. Idzie na studia, kończy i okazuje się, że wcale nie jest tak różowo. Raz, że na kino w naszym kraju notorycznie brakuje kasy. Dwa to strasznie nerwowa robota bo tak naprawdę jest wiele nieprzewidywalnych czynników, które mogą ci stanąć na drodze i pokrzyżować plany - od choroby aktora po ulewę gdy miały być zdjęcia w plenerze a dzień miał być słoneczny. A licznik stuka, a raczej brzęczy, bo wszyscy muszą dostać godziwa zapłatę niezależnie od tego czy dzień jest zmarnowany czy udany. A jak licznik za bardzo nabity to się producent zaczyna pyszczyć i tak w kolo Macieju. Jak się nie ma nerwów ze stali to z przedwczesnym zawałem można skończyć. Poza tym wszyscy wykładający kasę maja swoje wymagania więc producent często wcina się ze swoją wizją i raz po raz chce jakichś zmian (szczególnie pod tym względem mają przechlapane reżyserzy w stanach, u nas ponoć nie jest jeszcze tak tragicznie). Tak więc w pewnym momencie stwierdziłem, że to raczej nie jest moja bajka.

Mimo wszystko, nie myślałeś nigdy, by zekranizować jedno ze swoich opowiadań?

Jasne, że byłoby miło i nawet myślałem o tym, ale jakoś tak czasu zabrakło by poszukać kogoś zainteresowanego. Ale skoro jesteśmy już w temacie to chętnie udostępnię swoje teksty filmowcom - jakby ktoś szukał materiału na etiudę filmową lub animację - kt.dabrowski@gmail.com   

Trudno było młodemu pisarzowi wydać książkę w Polsce? Pytam, bo przebyłeś drogę odwrotną niż większość autorów - najpierw audiobook, potem zbiór opowiadań na papierze.

Tu ci powiem, że ciężko mi tak naprawdę powiedzieć, bo z jednej strony nasłuchałem się jak to jest trudno, jaka konkurencja, a z drugiej strony to poszło mi jak po maśle i sam bylem w szoku, że to już, że się stało, będzie książka. Pomyśleć by można, że jestem jakiś w czepku urodzony, ale tak naprawdę myślę, że to wszystko zależy od wielu czynników: na pewno trzeba mieć choć trochę talentu, bez tego ani rusz. Na pewno trzeba mieć skórę nosorożca i przygotować się, że na początku może być dużo krytykowania, że nie raz się zostanie zmieszanym z błotem. Trzeba z tej krytyki umieć wyciągać wnioski - nie przyjmować jej bezkrytycznie, ale jak pewne zarzuty się powtarzają to uznać, że faktycznie jest coś nad czym trzeba jeszcze popracować. Na pewno będzie jeszcze cierpliwość i... statystyka. Wiem, dziwnie to brzmi, ale wydaje mi się, że branie pod uwagę statystyki to najlepsza taktyka na początek. Bo patrz masz już materiał na książkę, dostajesz tez sygnały, że robisz postępy w pisaniu i co dalej - dalej wysyłasz do 1, 2, 3 wydawnictw swoja książkę, nie dostajesz odpowiedzi i... i automatycznie uznajesz, że chyba jednak się nie nadajesz, że pewnie twoja książka jest do kitu bo nikt się nie odezwał. A tymczasem przyczyn milczenia może być 1001 jak nie więcej. Osoba odpowiedzialna za czytanie propozycji wydawniczych może mieć ich tyle, że automatycznie wrzuci twoją do folderu "kiedyś zajrzeć", inna a i owszem może od razu nawet skasować nawet nie zaglądając. W innym wydawnictwie może akurat być kryzys. Może być tez tak, że mają już tylu pisarzy, że na chwile obecna nie potrzebują ich więcej do swojej stajni. A jak już przeczytają to oczywiście każdy ma inny gust - jednemu się nie spodoba, drugiemu się spodoba ale uzna "nie, to się chyba u nas nie sprzeda", a trzeci stwierdzi "O! To jest to! Bierzemy!". Sam widzisz ile jest możliwości. Więc się powtórzę, ale warto: Próbować, próbować i jeszcze raz próbować. A wracając do kolejności to powód był prozaiczny, wydawca uznał, że na dzień dobry taniej będzie wypuścić trochę audiobookow, by sprawdzić jak się będą sprzedawały. No i zdaje się, że było całkiem nieźle bo po jakichś dwóch miesiącach zapadła decyzja o wydanie rozszerzonej wersji książkowej.
 
Jesteś zadowolony z przebiegu Twojej kariery po wydaniu "Naśmiercin"? Trochę szkoda, że tomik zbierający naprawdę dobre opinie nie jest szeroko dostępny i wielu ludziom po prostu nieznany... Czy marketing nieco się zmieni w przypadku Twojej nowej publikacji, "Anima Vilis"?

Kariery to trochę za dużo powiedziane, mam wrażenie, że dopiero po premierze "Anima vilis" okaże się w którym to wszystko zmierza kierunku. A to dlatego, że "Nasmierciny" były wydane przez bardzo małe wydawnictwo i sprzedawane jedynie przez internet, za pośrednictwem strony wydawnictwa i portali aukcyjnych. W związku z tym, również o reklamie nie mogło być mowy. Umowa była taka - oni wydają, a ja się sam jakoś reklamuję. Wtedy czułem się jakbym wygrał szóstkę w totka, ale jako, że apetyt rośnie w miarę jedzenia to uznałem, że już z kolejna książką muszę uderzyć do dużego wydawcy, takiego z dobrą dystrybucją i mogącego zapewnić reklamę. Oczywiście o Armoryce nie mogę powiedzieć złego słowa - to małe wydawnictwo, ale zainwestowali we mnie, dali mi szansę na debiut, kontakt był bardzo dobry i nigdy nie doświadczyłem żadnych problemów. A że sprzedaż tylko przez net i zero reklamy - graliśmy w otwarte karty: oni powiedzieli, że na więcej nie są sobie w stanie pozwolić, a mi tak bardzo zależało na tym by zaistnieć ze swoja pisaniną, że od razu się zgodziłem. Przy "Anima vilis" jest już zupełnie inaczej - książka będzie w księgarniach, wydawca  Initium dba o promocję, będę miał szansę dotrzeć pod strzechy. Na chwile obecna uważam, że nie moglem chyba lepiej trafić.

Szczerze mówiąc, za "Naśmierciny" wziąłem się stosunkowo późno, dopiero gdy mi je sam podesłałeś w ubiegłym roku. Jednak dopiero teraz jak o tym mówisz, to faktycznie - w księgarniach książki nie widziałem, a jednak o Dąbrowskim dużo dobrego słyszałem. Czyli promocja promocją, a dobra literatura obroni się sama? Czy mimo wszystko bezwzględne prawa rynku rządzą, a jakość pozostaje na dalszym planie? Na przykład co myślisz o fenomenie książek z serii "Zmierzch"? Czysty sukces marketingu?

No tak w pewnym momencie stwierdziłem, że trzeba trochę podziałać w klimatach promocyjnych bo jak wiadomo samo nic się nie zrobi. Stąd też akcja typu wysyłanie egzemplarzy książki do portali zajmujących się horrorem i fantastyką. Wiesz bez reklamy i dystrybucji to za wiele się nie zdziała - codziennie wychodzi tyle tytułów, że bez żadnej promocji bardzo szybko można utonąć w zalewie nowości. Co do "Zmierzchu" to nie czytałem, nie oglądałem, skutecznie odstraszyły mnie informacje i recenzje. Nie przepadam za wymuskanymi młodzieżowymi wampirami - chowałem się na "Miasteczku Salem" Kinga więc sam rozumiesz. Chociaż nie powiem bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie seria "Underworld". Z początku co prawda podchodziłem do klimatów typu wampiry z giwerami jak pies do jeża, ale kiedyś nie mając nic lepszego do roboty wrzuciłem na ruszt pierwszą część i jakoś tak wessało mnie totalnie. Odnośnie wampirów mam dość nietypowy pomysł, gdzie okaże się, że wampiry to... nie, chyba nie będę tego na razie zdradzać. Na chwilę obecną przymierzam się do horroru o... aniołach, potem chciałbym ruszyć z projektem o tytule "Grobbing" - czyli o zombie na wesoło, w kolejce jest też powieść o zombie na poważnie, więc wampirze truchełka, bidulki jeszcze trochę posuszą się w swoich trumienkach nim je wykopię i wrzucę na ruszt.
 
Powiedz nam kilka słów na temat nowego zbioru, co będziemy mogli w nim znaleźć? Logiczne przedłużenie "Naśmiercin" czy coś zupełnie nowego?

Raczej coś zupełnie nowego, choć i drobnych nawiązań do "Nasmiercin" tez nie zabraknie. Takim najwyraźniejszym nawiązaniem jest opowiadanie pt."Uprowadzenie" czyli kolejne przygody niejakiego Staśka, bohatera opowiadania "Było sobie życie" z "Nasmiercin", poza tym w nowelach tu i ówdzie będą poukrywane drobne smaczki, nawiązania do debiutu. "Nasmierciny" to był miks różnych klimatów: fantastyki, horroru, były humoreski, historie obyczajowe, a nawet coś na kształt fantasy się trafiło. W "Anima vilis" dominuje horror, choć tez nie taki do końca typowy, mam wrażenie, że w wielu momentach czytelnik może być zaskoczony niektórymi zwrotami akcji, sytuacjami czy nawet chwilowym wypadom w inne gatunki literackie. Pofolgowałem sobie trochę. Co do zawartości to zapraszam na stronę wydawcy: www.initium.pl gdzie jest zamieszczony opis książki.

Działasz także poza granicami kraju, publikujesz po angielsku, hiszpańsku. Myślisz, że jest szansa, by zawojować inne rynki? Czy podejście ludzi do grozy jest wszędzie takie samo?

W sumie to już udało mi się opublikować to i owo w 11 państwach leżących na 3 kontynentach więc robi się całkiem ciekawie. Większość publikacji to e-magazyny i publikacje na portalach. Z magazynów papierowych to zaliczyłem dopiero 3 publikacje, jedną w USA i dwie na Słowacji. Jak ktoś chce to więcej szczegółów znajdzie na mojej stronie autorskiej. Niby mało tych papierowych publikacji ale jedna z nich była bardzo, BARDZO konkretna - udało mi się opublikować opowiadanie w słowackim Playboyu. Nie ukrywam, że mam taką cicha nadzieję, że z czasem uda mi się gdzieś również poza granicami zaistnieć - na chwilę obecną szykuje sobie grunt. Tu przy okazji chciałbym podziękować wszystkim tłumaczkom, które maczały paluszki w tej inwazji na inne rynki. Bez nich nie byłoby tych sukcesów.

Czy masz już jakieś znaki od zagranicznych czytelników?

By to wiedzieć musiałbym się poszwędać po zagranicznych forach i poczytać opinie. Ale chyba jest OK bo coraz częściej zagraniczne redakcje biorą moje opowiadania do publikacji.

Nie mógłbym nie zapytać o Twoje inspiracje - jakie książki oraz filmy (w końcu jesteś reżyserem) wpłynęły na Twoje pisarstwo?

Z filmem będzie ciężko bo mógłbym wymieniać i wymieniać i wymieniać, a i tak pewnie coś bym pominął ze swoich ulubionych. Rozstrzał klimatyczny byłby bardzo duży - z jednej strony "Delicatessen" z drugiej "Amelia" z trzeciej "Gwiezdne wojny" i dla kontrastu "Ziemia obiecana", "Festen" czy "Sen zimowy". Tak więc misz masz totalny. Co do książek to jako dziecko zaczytywałem się Mastertonem, a ostatnio mam Kingomanię, ale staram się nie ograniczać, bardzo lubię książki w klimatach "1984" Orwella, czy "Nowy wspaniały świat" - zupełnie inaczej się po takiej lekturze odbiera otaczającą rzeczywistość. Fajne doznanie. Jak ktoś lubi takie klimaty to powinien jeszcze przeczytać "Ten wspaniały dzień" Iry Levina i "My" Zamiatina. A co do inspiracji, hmm, chyba bardziej inspirują mnie artykuły naukowe, teksty związane z ezoteryką, czy rozmaite teorie spiskowe - taka mieszanka naprawdę konkretnie potrafi pobudzić wyobraźnię.

Anima Vilis

Autor: Krzysztof T. Dąbrowski
Wydawnictwo: Initium
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 5/2010
Liczba stron: 336
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788392732266
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,99 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus