Szorty z innego świata

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
29 lipca 2009

www.sklep.gildia.pl
Krzysztof Kochański. Zabójca czarownic.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 26,50 zł  29,51
dodaj do koszyka

Fantastyka – z samego założenia – niejedno ma imię. Różnorodność wpisana jest w jej struktury i fundamenta: przecież jej rolą jest sięganie ku nieosiągalnemu, łamanie granic, twórcze żłobienie materii świata. A jednak, dziewięćdziesiąt procent tego, co jest generowane w owym gatunku, z powodzeniem można wrzucić do szarego worka z napisem: „to już było”. Fakt, że coś było, nie oznacza, rzecz jasna, iż być już nie może i że – mimo wszystko – nie jest oryginalne. Nadal jest wiele miejsca na reinterpretacje starych pomysłów i nowe, lepsze melanże podstarzałych potraw. Całkiem spore grono twórców dysponuje przy tym warsztatem na tyle dobrym, że nawet banały na spisanych przez nich kartach papieru wciągają i intrygują. Tym bardziej więc cieszy, ilekroć zmęczone oczy trafią na coś, czego jeszcze nie było. Albo przynajmniej prawie nie było. Opowiadania spisane przez Krzysztofa Kochańskiego nie są być może rewolucyjnymi przykładami inwencji pisarskiej, ale coś jednak wnoszą do literackiej puli.

W „Zabójcy czarownic” uświadczymy prawdziwego konglomeratu fantastycznego: obok fantasy (szczątkowej i dalekiej od konwencjonalnej), miło do czytelnika szczerzy zęby science fiction. Dalekie echa cyberpunku koegzystują z elementami zaczerpniętymi z horroru. Czego tutaj nie ma? Jest tytułowa czarownica, są gadające psy z cybernetycznymi mózgami, genetycznie zmodyfikowane świstaki, samoświadome domy, niemal nieśmiertelne smoki czy wreszcie dusze zmarłych zesłane do wirtualnego świata. Katalog ten nie wyczerpuje pomysłów Kochańskiego, którym bez wątpienia jednego ująć nie można: robią wrażenie. Czytając „Zabójcę czarownic”, niejednego czytelnika opadną pozytywne skojarzenia z rajem utraconym: ze starą, dobrą fantastyką, w której fabuła była zawsze dopiero na drugim miejscu. Tak też jest tutaj. Żadne z opowiadań nie jest stricte przygodowe, raczej, jak to ongiś u Lema czy Zajdla bywało, fabuła jest tutaj jedynie swego rodzaju pretekstem, by odsłonić przed czytelnikiem niezwykły pomysł na świat. Świat Kochańskiego jest światem zorganizowanym według i wokół ludzi: zabudowanym, zmienionym i nierzadko zniszczonym, ale jednocześnie to nie ludzie bywają u niego narratorami. U tego autora głos nader często zabierają cywilizacyjne twory pozostawione same sobie na postapokaliptycznym pobojowisku: żałosne i ścigające się z własnym przeznaczeniem ostatnie emanacje ludzkiej kultury, które przeżyły swoich twórców.

Ważną cechą opowiadań Kochańskiego jest fakt, iż… się nie kończą. W zasadzie niemal wszystkie zawieszone są niczym w próżni. Autor doprowadza narrację do pewnego punktu, buduje napięcie, pozwala czytelnikowi poznać rozmaite niuanse swojej wizji i… przerywa opowieść. Pozwala, by jej koniec nastąpił już poza papierem książki, w głowie czytelnika. Swoją drogą, nie jest to częsta rzecz w świecie zdominowanym przez paradygmat łopatologicznie wyłożonego happy endu. Brak konkretnego zwieńczenia może nieco drażnić, zwłaszcza na początku przygody ze zbiorem opowiadań Kochańskiego, ale w ostatecznym rachunku, dopisać należy go po stronie zysków, jako odskocznia do otwartych interpretacji, czasami zasugerowanych przez autora, a innym razem zależnych jedynie od wyobraźni czytelnika.

Paradoksalnie, najsłabszym opowiadaniem w tomiku, jest tytułowe: niby nieźle pomyślane, ale wcale nieodsłaniające potencjału pisarskiego Kochańskiego. Dopiero kolejne szorty udowadniają cierpliwemu czytelnikowi, że „Zabójca czarownic” jest pozycją wartościową i godną zainteresowania. Czy jednak zainteresuje każdego? Pewnie nie. Moja pierwsza ocena książki – krystalizująca się zaraz na początku przygody z nią – była bezwzględnie negatywna. Teraz, po odłożeniu „Zabójcy czarownic” na półkę, mam świadomość, że nawet kiedy zamknę oczy, wizja Krzysztofa Kochańskiego nie zgaśnie, potoczy się dalej swoim rytmem w mojej głowie. Choć nie narzekam na brak doskonale napisanych książek – lżejszego i cięższego kalibru – to przecież przyznać muszę, iż rzadko się zdarza, by po przeczytaniu ostatniej strony, pozostała we mnie chęć do zastanawiania się i gdybania. To chyba głównie dlatego polecam „Zabójcę czarownic”.

Zabójca czarownic

Autor: Krzysztof Kochański
Okładka: Tomasz Maroński
Wydawnictwo: Runa
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 7/2009
Liczba stron: 304
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-89595-52-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,50 zł


blog comments powered by Disqus