Recenzja książki "Nadchodzi"

Autor: Bartosz Czartoryski
Korekta: Sonia Miniewicz
9 lutego 2010

www.sklep.gildia.pl
Łukasz Orbitowski. Nadchodzi.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 34,20 zł  38,00
dodaj do koszyka

„Polska literatura grozy? Jest dobrze.” - powie większa część miłośników strzyg i upiorów kryjących się na zadrukowanych kartkach. Zadziwiające, że mało który z rozpoznawalnych, rodzimych autorów ogranicza się do gatunkowych ram, najczęściej ich wyobraźnia nie chce usiedzieć w miejscu, wybiera się na poszukiwania. Ludzka skłonność do systematyzacji i katalogowania nakazała przypiąć także Łukaszowi Orbitowskiemu etykietkę autora horrorów, przeciw czemu i sam pisarz nie protestuje. Czytając opowiadania z jego nowego zbioru, zatytułowanego „Nadchodzi”, trudno jednak dopisać na marginesie książki „horror”. A może inaczej. Trudno dopisać jedynie „horror”.

Strachy Orbitowskiego pochodzą ze świata naszych prywatnych lęków i obaw, by je spotkać nie trzeba przywoływać demonów magicznymi inkantacjami ani zstępować w czeluści piekielne. Bohaterowie zgromadzonych w „Nadchodzi” historii najczęściej muszą zmierzyć się z makabrycznymi figlami, które płata im ich własna psychika. Choćby w „Strzeż się gwiazd, w dymie się kryj”, gdzie prócz dalekiego, duchowego pokrewieństwa z „Dzieckiem Rosemary”, znajdziemy opowieść z pogranicza jawy i snu. Czytelnikowi będzie tak samo trudno odróżnić rzeczywistość od koszmaru jak bohaterce. Orbitowski we wszystkich opowiadaniach rozmyślnie operuje narracją pierwszoosobową, by uzyskać efekt subiektywizacji wydarzeń przedstawionych, wprawiając odbiorcę w niepewność. Podczas lektury przyjdzie mu bowiem spojrzeć wewnątrz siebie. Pamiętając, co w swojej świadomości znalazły postacie Orbitowskiego, będzie się bał natknąć na to samo. Słowo „niepokój” idealnie definiuje „Nadchodzi”. Obawa o to, że z upływem lat i wspomnienia potrafią albo się zatrzeć, albo co gorsza – zakorzenić głęboko w umyśle i spotwornieć.

Obecne w nowej publikacji krakowskiego pisarza opowieści osadzone są głęboko w naszym kontekście historycznym i społecznym, co nie ogranicza się do okazjonalnego wymienienia nazwy ulicy czy tytułu prasowego. Orbitowski bezlitośnie eksponuje ciemne zakamarki polskiej mentalności, choćby w pierwszym w zbiorze „Popielu Armeńczyku”. Traktujące o losach dziwacznej bandy samozwańczych partyzantów wojska polskiego, działającej w czasach drugiej wojny światowej, opowiadanie pełne jest fascynującego, acz przerażającego swą makabrą, mrocznego czaru. Z kolei tytułowa „Nadchodzi”, najdłuższa w zbiorze minipowieść, dopiero w połowie zbacza na tory bliższe literaturze niesamowitej. Jednak z jej słów nieodmiennie bije smutek, gorycz, rozczarowanie – życiem, sobą, ludźmi. Złożoność psychologiczna nie pozwala nazwać „horrorem” w sensie stricte także pozostałych historii. Wydaje się, że Orbitowskiego bardziej niż straszenie interesuje kondycja ludzkiego umysłu w sytuacji dlań skrajnej.

Nie jest to równoznaczne z tym, że w „Nadchodzi” brak grozy. Bynajmniej – groza jest i to do kwadratu. Spotęgowana, nie chce siedzieć w jednym rzędzie z innymi książkowymi horrorami na tej samej półce, zasługuje na inną, oddzielną. Orbitowski nową publikacją udowadnia, że zdobycie tytułu „mistrza horroru” mu nie wystarcza.

Nadchodzi

Autor: Łukasz Orbitowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 2/2010
Liczba stron: 404
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-08-04430-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 38 zł


blog comments powered by Disqus