Pełne zaskoczenie
Jakiś czas temu z prawdziwą przyjemnością przeczytałem na łamach miesięcznika Science-Fiction opowiadanie tandemu autorskiego, Orbitowskiego i Urbaniuka. Wciągająca historia, dziejąca się w PRL-owskich krajobrazach, dwóch bardzo różniących się bohaterów, zmuszonych do współpracy przez „górę”. Tego nie dało się zepsuć i, przyznaję, nie zrobiono tego. Od tamtego momentu wyczekiwałem kolejnych tekstów z tej serii. Doczekałem się ich kilku. Wiedziałem oczywiście, że jest szansa, iż zostaną one kiedyś wydane w jednym wspólnym tomie. I tak też się stało, czego ta recenzja jest najlepszym dowodem.
Tom jest gruby. Ze zniecierpliwieniem wziąłem go do ręki, oczekując z pewną dozą przekory, że w środku znajdę wszystkie opowiadania, które już wcześniej przeczytałem i być może jedno czy dwa nowe. Zabrałem się za czytanie pierwszego z nich i...
...stwierdziłem, że mój instynkt mnie nie zawiódł. „Żertwa” to pierwszy rozdział „Przeciwko wszystkim”, W tym opowiadaniu poznajemy dzielnego milicjanta Zbigniewa Enkę i nie mniej odważnego księdza Andrzeja Gila. Czytając pierwsze strony uznałem, że miło będzie odświeżyć te teksty. Lecz, gdy skończyłem „Żertwę”, zdziwiłem się niepomiernie, gdyż dalsza historia to wątek jeszcze nie znany czytelnikom. Czym prędzej zagłębiłem się dalej w świat wykreowany przez autorów...
Akcja właściwej części „Psa i klechy” rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach z pierwszego opowiadania. Czas, który jest wypełniony historiami zamieszczonymi w S-F. Teraz już główni bohaterowie znają się lepiej i, można by rzec, „dotarli” się pomiędzy sobą. Zostają poproszeni o zbadanie sprawy pewnej czarnej mszy, która odbyła się na terenie Krakowa. Dochodzenie zaprowadzi ich do pewnego szpitala psychiatrycznego, z nietypowymi pacjentami, gdzie sami zaczną tracić zmysły. W dalszej części historii odwiedzą jeszcze wiele ciekawych miejsc i spotkają bardzo intrygujące postaci. Nie napiszę ani słowa więcej, by nie psuć nikomu lektury.
„Przeciwko wszystkim” bardzo dobrze oddaje nastrój przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Co nie jest wielką niespodzianką po „Tracę Ciepło” Orbitowskiego, w której to książce zdążył już pokazać, jak plastycznie potrafi opisać ten okres. W treści zawarto wiele smaczków, których odkrywanie samo w sobie jest świetną zabawą. Również relacje i zachowania zarówno głównych bohaterów, jak i postaci drugoplanowych, są nakreślone w bardzo dobry sposób. Czytelnik ma wrażenie obcowania z prawdziwymi osobami, które żyły w tamtych czasach i zmagały się z ówczesną rzeczywistością. Czytając, można odnieść wrażenie, że „Pies i Klecha” to jakby połączenie „07 zgłoś się” i „Z archiwum X”. Z jednej strony Zbigniew Enka, który bardzo przypomina porucznika Borewicza, glina mocno stąpający po ziemi, z drugiej Andrzej Gil, którego wiara wielokrotnie zostanie poddana próbie. Na każdym kroku czuć, że współpraca tych dwóch odmiennych postaci jest ciężka, lecz po pewnym czasie ten dziwny duet zaczyna się wzajemnie uzupełniać. Co nie przeszkadza obu mężczyznom w częstym wygłaszaniu pod wzajemnymi adresami zabawnych uwag na temat wykonywanej przez nich „pracy”.
Dodajmy do tego sugestywne ilustracje przewijające się na stronach książki, okładkę, zrobioną na wzór posklejanych wycinków prasowych z Trybuny Ludu. Całokształt tworzy obraz prawie bez skazy. Wielką szkodą jest dla książki, że nie zmieściły się tam wszystkie opowiadania, choć z drugiej strony być może jest to sygnał, że w bliższej bądź dalszej przyszłości dostaniemy jeszcze jeden tom, uzupełniony o nowe teksty, który będzie stanowił wypełnienie pomiędzy prologiem, czyli „Żertwą”, a resztą „Psa i Klechy”.
Ostateczny werdykt jest taki: ta książka wybija się ponad przeciętną dzięki głównym bohaterom, stworzonym na zasadzie kontrastu, nastrojowi i świetnemu stylowi, w jakim ją napisano. To wspaniała zabawa na długie zimowe wieczory. A jeśli komuś będzie jeszcze mało „Psa i Klechy”, gdy już skończy „Przeciwko wszystkim”, może zaglądnąć do grudniowego numeru Science-Fiction. Znajdzie tam jeszcze jeden tekst z naszymi głównymi bohaterami, a w nim mały ukłon w stronę czytelników. Wracając jednak do samej książki: to na pewno jedna z najlepszych pozycji w 2007 roku. Polecam gorąco!
Pies i Klecha #1 - Przeciwko wszystkim
Autor: Łukasz Orbitowski, Jarosław UrbaniukOkładka: Grzegorz Domaradzki
Ilustrator: Grzegorz Domaradzki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 11/2007
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Liczba stron: 536
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60505-90-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł
Sklep
Forum