Maja Lidia Kossakowska "Bramy Światłości" - recenzja powieści

Autor: Powiało Chłodem
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
13 lutego 2017

www.sklep.gildia.pl
Maja Lidia Kossakowska. Zastępy Anielskie #4 - Bramy światłości, tom 1.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 27,90 zł  39,90
dodaj do koszyka

Komu w drogę, temu Światłość

Najpierw była niespodziewana paczka. Potem aksamit i granatowa wstążka. Na samym końcu pojawiła się konsternacja w postaci białego piórka, a ostatecznie przyszła pora na recenzję.

W tak nietuzinkowy sposób Fabryka Słów postanowiła uczcić premierę najnowszej odsłony cyklu anielskiego Mai Lidii Kossakowskiej zatytułowanej Bramy światłości, której data wydania zbiegła się w czasie z obchodami jubileuszu pracy twórczej autorki.

W Królestwie panuje tylko pozorny spokój. Archaniołowie coraz bardziej odczuwają ciężar rządzenia i tajemnicę zniknięcia Najwyższego. Dawne przyjaźnie nie są już tak szczere jak kiedyś i jakoś trudniej zaufać braciom. Na domiar złego znana badaczka wraca z wyprawy z niesłychaną nowiną – wyczuła Światłość gdzieś daleko na obrzeżach Królestwa. Gabriel wysyła wyprawę, mającą na celu upewnić się, czy aby czasem domniemana Obecność nie jest emanacją Antykreatora, dowódcą przedsięwzięcia czyniąc Abbadona. Do wesołej gromadki weteranów, tragarzy, najemników i badaczy dołącza Lampka, któremu posada Władcy Piekieł zaczyna ciążyć, co spowoduje kolejne problemy nie tylko w jego dziedzinie.

Cała akcja powieści znów toczy się wokół wątku „Bóg zniknął, więc co robimy?”. Tym razem motyw ten urozmaicono o Jego poszukiwania. Jako Wszechmocny mógłby przecież pojawić się gdzie indziej, prawda? Dzięki tej wyprawie Kossakowska stworzyła możliwość pokazania czytelnikom świata poza dominium Świetlistych. Ten jednak wcale nie wydaje się być przyjazny dla niepokonanych i dumnych Aniołów.

Największą zaletą Bram światłości była dla mnie ich egzotyka, zanurzenie się w barwne wierzenia hinduskie i indyjskie, o których przeciętny czytelnik wie naprawdę niewiele. W zagłębieniu się w nie zdecydowanie pomaga słowniczek na końcu powieści. Do tego sama podróż została tak bardzo najeżona przygodami, że nawet w trakcie czytania trudno znaleźć czas na chwilę oddechu. Daimon, mimo że posiada moc niszczenia światów, wydaje się być niezwykle kruchy w trakcie całej wyprawy. Gdyby nie ciągłe interwencje Piołuna (ta Boska Bestia nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać), już dawno opuściłby ten niebiański padół. Widać też jak coraz bardziej targają nim sprzeczne emocje i jak powoli przestaje mu odpowiadać rola Anioła Zagłady. Podobnie jest z Lucyferem, który momentami zachowuje się jak neurotyczny nastolatek w okresie buntu. Ale czy jedna wyprawa jest w stanie to zmienić?

Ponieważ Bramy światłości to dopiero pierwszy tom historii tej anielskiej misji, autorka nie odpowiada w nim na żadne z nasuwających się trakcie czytania pytań. Jak zakończy się wyprawa? Czy to Światłość, czy Antykreator? Jak rozwikła się clifhanger zastosowany przez autorkę na samym końcu powieści? Nawet nie możemy być pewni tego, czy cała ta misja ma sens i czy nie opiera się wyłącznie na  urojeniach niebiańskiej badaczki? Prawda jest jednak taka, że nie mamy też zbytnio czasu by się nad tym wszystkim zastanawiać, a krótkie chwile wytchnienia pomiędzy przygodami raczej temu nie sprzyjają. Całość czyta się jednak naprawdę dobrze, może bez górnolotnych zachwytów, ale dość przyjemnie. Na tyle, by po skończeniu by zastanawiać się, co też jeszcze spotka te wyjątkowo ludzkie Anioły. Na to przyjdzie nam jednak nieco poczekać.

Zastępy Anielskie #4 - Bramy światłości, tom 1

Autor: Maja Lidia Kossakowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 1/2017
Liczba stron: 512
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788379642083
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus